Poprzedni

Media samorządowe – nagranie z webinaru i narzędziownik

Samorząd może wydawać gazetę, bo prawo prasowe z 1984 roku mu tego nie zabrania. Kłopot w tym, że bardzo często robi z niej tubę dla wójta czy burmistrza, a przy okazji wypycha z rynku niezależnych wydawców. Zapis, który miał to uporządkować, wypadł z projektu ustawy medialnej, a sam projekt stanął. Podczas webinaru Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska 8 września 2026 roku Szymon Osowski i Dominika Bychawska-Siniarska rozmawiali o tym, co z gazetami władzy da się zrobić już teraz – bez czekania na ustawodawcę.

Poniżej przedstawiamy opis najważniejszych wątków, które były poruszane podczas rozmowy. Tekst wzbogaliśmy również o wzory pism w sprawie prasy samorządowej, które mogą być przydatne dla osób chcących skontrolować ten temat. A tu dostępne jest nagranie z webinaru.

Prawo, które nie mówi „jak”

Prawo prasowe powstało w 1984 roku i do dzisiejszej przestrzeni informacyjnej zwyczajnie nie pasuje. Jego artykuł 8 dopuszcza, by wydawcą była osoba prawna, osoba fizyczna lub inna jednostka organizacyjna, a wśród przykładów wymienia organizację samorządową. Ustawy samorządowe dokładają do tego zadanie promocji gminy czy powiatu. Samorząd ma więc prawo informować. Żaden przepis nie określa jednak, w jakiej formie.

Tę lukę wypełnia praktyka. W gazetach samorządowych pojawiają się wywiady, reportaże i wstępniaki, w których włodarz polemizuje z opozycją. Pojawia się reklama polityczna. Coraz częściej także płatne ogłoszenia, które odbierają reklamodawców lokalnym, niezależnym tytułom.

Biuletyn zamiast gazety – kompromis, który zniknął

Organizacje społeczne od lat postulują zakaz wydawania prasy przez jednostki samorządu terytorialnego. Wróciły z tym postulatem podczas prac nad ustawą wdrażającą Europejski akt o wolności mediów (EMFA). W trakcie konsultacji uznały, że całkowity zakaz jest politycznie nierealny, a do tego trudny do wyegzekwowania. Zaproponowały model pośredni: samorządowe wydawnictwa miałyby być czystymi biuletynami informacyjnymi.

Taki biuletyn publikowałby wyłącznie informacje urzędowe, czyli suche fakty o pracy urzędu i decyzjach rady. Bez publicystyki i bez reklam. Organizacje chciały też ograniczyć częstotliwość i zasięg – w ostatniej omawianej wersji było to sześć numerów rocznie, rozprowadzanych tylko na terenie danej gminy lub powiatu. Każde wydanie miałoby informować, kto je finansuje, a materiały o charakterze promocji politycznej musiałyby być tak oznaczone, zgodnie z logiką unijnych przepisów o reklamie politycznej. Ostatni element: realne konsekwencje dla wydawcy, który zasady łamie.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w odpowiedzi na konsultacje przyznało organizacjom rację co do kierunku. Według przedstawionej wtedy wykładni prasa samorządowa powinna się ograniczać do krótkich form informacyjnych, bez reportaży i felietonów. Mimo to w projekcie z grudnia 2025 roku, do którego organizacje składały uwagi, ograniczeń już nie było. W zamian resort zapowiedział programy wsparcia dla mediów niezależnych, które miały przeciwdziałać pustynnieniu informacyjnemu.

Potem zatrzymano cały projekt. Obejmował on również reformę mediów publicznych i sposobu ich finansowania, a na tym tle znów pojawił się spór. Premier zapowiedział, że ustawa nie będzie dalej procedowana.

Promocja za pieniądze podatników

Jak wygląda gazeta władzy w praktyce, Dominika Bychawska-Siniarska pokazała na przykładzie Mszczonowa, położonego kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy. Burmistrz pojawia się tam praktycznie na każdej stronie: otwiera wydarzenia, przemawia ze sceny. Gazeta jest bezpłatna, leży w sklepach, a innego lokalnego źródła informacji nie ma. Czytelnik widzi więc wyłącznie wspaniałego włodarza.

Równie wymowne jest to, czego w gazecie brakuje. W gminie od roku trwa konflikt wokół podmiotu, który chce uruchomić spalarnię odpadów niebezpiecznych. Przez ten czas w samorządowym tytule nie ukazała się na ten temat ani jedna wzmianka. Były za to teksty o wystawach, koncertach i zbliżających się świętach.

Szkoda nie kończy się na treści. Przedsiębiorca, który liczy swoje interesy, raczej da ogłoszenie w gazecie samorządowej, niż w tytule krytykującym władzę. W małej społeczności wszyscy się znają i wiedzą, jak taki wybór może się odbić na przykład przy ulgach czy zwolnieniach podatkowych. Gazety władzy ściągają też dotacje i inne wsparcie. W miejscach, które są medialną pustynią, rzeczywiście wypełniają jakąś lukę – tyle że wypełniają ją tak, że nic niezależnego nie ma szans obok wyrosnąć.

Uczestnicy webinaru zwracali w komentarzach uwagę na jeszcze jeden mechanizm. Samorządy płacą z budżetów promocyjnych formalnie niezależnym mediom lokalnym, które potem władzy nie krytykują. Samorząd jest po prostu dużym graczem na lokalnym rynku reklamy.

Czy gazeta samorządowa jest w ogóle medium? Zdaniem Dominiki Bychawskiej nie. Medium pełni funkcję kontrolną: patrzy władzy na ręce i dostarcza informacji, na podstawie których mieszkańcy wybierają kandydatów. Gazeta władzy daje przekaz jednokierunkowy i wzmacnia tylko tych, którzy akurat rządzą.

Małe kwoty. Duża zmiana.

Dni Demokracji w medium władzy

Szymon Osowski przywołał przykład z Gdańska. Miasto organizuje właśnie dziesiąte Gdańskie Dni Demokracji i promuje je w serwisie Gdańsk.pl, prowadzonym przez miejską spółkę, która wydaje tytuł prasowy o tej samej nazwie. W programie jest panel o odpowiedzialności mediów i o tym, jak nie dać się manipulacji.

Dominika Bychawska-Siniarska widzi w tym szerszą prawidłowość. Oburzenie na media służące władzy trwa, dopóki jest się w opozycji. Analogię daje telewizja publiczna – po przejęciu jej w trybie likwidacji nikt nie palił się do reform, bo odcięto tubę poprzedników i zyskano własną. W skali gminy bywa jeszcze gorzej. Monopol informacyjny pozwala sprawować urząd przez trzydzieści lat, a niezależne inicjatywy dusi się pozwami cywilnymi i karnymi. Rozmówczyni zna to z rozmów z politykami, którzy po objęciu władzy tracą zainteresowanie tematem. Uważa, że to krótkowzroczne, bo szala zaraz się odwróci.

Co da się zrobić bez nowej ustawy

Regionalna Izba Obrachunkowa

Najbardziej realną ścieżką jest dziś regionalna izba obrachunkowa. Dotyczy to zwłaszcza gazet przyjmujących płatne ogłoszenia. Kilka izb uznało już, że takie ogłoszenia są sprzeczne z celem, dla którego samorządowy tytuł powstał, i mogą szkodzić lokalnemu pluralizmowi mediów. Najnowsza decyzja pochodzi z lipca, z RIO w Bydgoszczy, wcześniej podobnie orzekały izby w Łodzi i Wrocławiu. Trzeba pamiętać, że każda RIO działa niezależnie i stanowisko jednej nie wiąże drugiej. Przygotowując skargę, warto zebrać uchwały, na podstawie których gazeta zaczęła przyjmować ogłoszenia płatne (tak zwykle nazywa się to w dokumentach), zasady ich publikacji i cennik.

Warto też zgromadzić informacje na temat samej gazety. Wydawcą może być sama gmina, samorządowa instytucja kultury, spółka komunalna albo podmiot zewnętrzny. Najlepiej zapytać o:

  • formę wydawania – elektroniczne czy papierowe,
  • stopkę redakcyjną i informacje o wydawcy oraz redaktorze naczelnym,
  • cennik reklam i ogłoszeń, jeśli jest dostępny;
  • informacje o częstotliwości, nakładzie i sposobie dystrybucji,
  • o rejestrację w sądzie, jeśli ma status dziennika lub czasopisma w rozumieniu prawa prasowego.

Wzór wniosku o informację w tej sprawie.

Pytania zawarte w powyższym wniosku o informację w połączeniu z dostępem do archiwalnych i bieżących wydań gazety, pozwalają na kompleksową analizę publikowanych w niej treści, sposobu ich prezentowania oraz przyjętej linii redakcyjnej. Na tej podstawie możliwe jest sformułowanie wniosków i postulatów dotyczących zmiany sposobu prowadzenia gazety, w szczególności w zakresie doboru tematów, formy przekazu oraz zachowania odpowiednich standardów informacyjnych. Analiza materiałów reklamowych może natomiast pozwolić na ocenę zasadności i prawidłowości ponoszenia związanych z nimi wydatków, a w przypadku powstania uzasadnionych wątpliwości – stanowić podstawę do skierowania stosownego pisma lub wniosku do Regionalnej Izby Obrachunkowej.

Wzór wniosku z art. 241 KPA w sprawie mediów wydawanych przez samorząd.

Regionalne Izby Obrachunkowe interesują się przede wszystkim gospodarką finansową, a nie recenzowaniem treści informacyjnych czy ich celowością. Zatem wystąpienie do RIO powinno łączyć treść wydawnictwa z konkretnymi wydatkami, umowami i pytaniem o realizację zadań przez dany samorząd w kontekście konkretnego wydawnictwa.  Przy czym trzeba pamiętać, iż Regionalne Izby Obrachunkowe nie podejmują działań na wniosek, pismo powinno dotyczyć rozważenie podjęcia kontroli.

Przykładowe pismo do RIO.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Drugą drogą jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kilka lat temu, w ramach prac Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, próbowano przed UOKiK wykazać, że płatne ogłoszenia w gazecie samorządowej zaszkodziły rynkowi reklamy niezależnego tytułu. Urząd tej argumentacji nie przyjął. Ta ścieżka jest trudniejsza, bo wymaga opisania całego lokalnego rynku medialnego.

Szymon Osowski poruszył przy tej okazji temat sukcesu sprzed ponad dekady. W Tłuszczu gazetę władzy wydawała gminna jednostka organizacyjna. Lokalni działacze przekonali radnych do zmiany jej statutu i wydawanie prasy z niego wykreślono. Urząd mógł później przejąć ten obowiązek, ale sama zmiana pokazała, że praca z radnymi przynosi efekty.

Test

Jeszcze inną metodą jest test. Przed wyborami niezależny komitet wyborczy, wspierany przez Watchdog Polska, próbował zamieścić w gazecie samorządowej płatne ogłoszenie: zdjęcia i nazwiska kandydatów oraz informację, że nowe ugrupowanie startuje. Bez żadnych haseł. Redakcja odmówiła, uznając materiał za niedozwoloną promocję polityczną. Sprawa trafiła do sądu – komitet dowodzi, że odmowa naruszyła dobra osobiste jego członków i odebrała im możliwość poinformowania mieszkańców o swoim istnieniu. Dominika Bychawska-Siniarska stoi na stanowisku, że na wydawcy gazety władzy ciąży obowiązek dbania o pluralizm polityczny, tak jak na mediach publicznych. Standardy wypracowane dla mediów publicznych można jej zdaniem przez analogię stosować do gazet samorządowych.

W takich postępowaniach warto sięgać po prawo unijne. EMFA jest rozporządzeniem, więc obowiązuje bezpośrednio, niezależnie od losów polskiej ustawy wdrażającej – i dużo mówi o pluralizmie mediów. Drugim narzędziem jest rozporządzenie o reklamie politycznej.

Gdy władza odcina niezależną redakcję

Lokalne redakcje, które piszą niewygodnie, przestają dostawać zaproszenia na konferencje prasowe albo otrzymują informacje jako ostatnie. W takiej sytuacji rada Dominiki Bychawskiej-Siniarskiej jest następująca: przy każdej takiej decyzji żądać pisemnego uzasadnienia. Dopiero ono daje materiał do zakwestionowania. Dalsza ścieżka zależy od sytuacji – może to być skarga na nieudostępnienie informacji publicznej, przepisy prawa prasowego o tłumieniu krytyki prasowej albo ochrona dóbr osobistych. Bywa, że jest to walka z wiatrakami, ale nawet brak uzasadnienia coś pokazuje: władza nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego ogranicza konkretnej redakcji dostęp do informacji.

Gazety władzy coraz częściej służą do ochrony wizerunku urzędu i dyskredytowania mieszkańców, którzy władzę kontrolują. Przykładem jest tekst w „Wiadomościach Tarczyńskich” sugerujący, że osoby przyglądające się samorządowi „stalkują” samorządowców. W takiej sytuacji ważne jest nagłaśnianie takich ataków, szukanie sojuszników i szybkie publikowanie stanowiska, które wprost pokazuje, co w tekście jest nieprawdziwe albo zmanipulowane.

Zakaz przed wyborami nie wystarczy

Czy pomógłby zakaz wydawania samorządowych biuletynów w okresie wyborczym? Zdaniem rozmówczyni Szymona Osowskiego ograniczyłby problem, ale go nie zlikwiduje. Treści przejdą do internetu, na profile burmistrza, które często prowadzą te same osoby, co gazetkę. Dlatego Dominika Bychawska Siniarska proponuje podejście systemowe oparte na unijnym rozporządzeniu o reklamie politycznej, które obejmuje przekaz niezależnie od nośnika. Chodzi o to, jak wydawane są publiczne pieniądze na promowanie osób sprawujących władzę.

Każdy zakaz rodzi też pytanie o egzekucję. Kto miałby oceniać, czy tekst to jeszcze informacja, czy już promocja – urząd marszałkowski? Z jakimi narzędziami i na jak długo wystarczyłaby nałożona kara? Idealnie byłoby, gdyby samorząd komunikował się z mieszkańcami przez Biuletyn Informacji Publicznej i na tym poprzestał.

Gościni Szymona Osowskiego przyznała także, że eksperci z innych krajów europejskich pytają ją często, po co w ogóle ruszać temat, skoro prościej wspierać prasę niezależną. Odpowiada, że w Polsce sytuacja zaszła za daleko: bez ograniczenia prasy samorządowej niezależne media po prostu nie mają jak powstać. Na tle Europy jesteśmy wyjątkiem. Wydawnictwa władz lokalnych istnieją w wielu krajach, ale zazwyczaj nie przyjmują płatnych ogłoszeń i trzymają się czystej informacji. Rozmówcy z Belgii czy Francji, słysząc o polskich praktykach, przecierają oczy ze zdumienia.

Czytelnik nie widzi różnicy

W czasie rozmowy przywołano także badanie sprzed dwóch lat, które pokazało, że lokalni odbiorcy nie odróżniają gazety samorządowej od niezależnej. Po prostu przyjmują informację. To pole do edukacji medialnej: odruch zajrzenia do stopki redakcyjnej, sprawdzenia, kto wydaje, w jakim nakładzie i kto jest redaktorem naczelnym, powinien być podstawowym nawykiem obywatela.

Po kawałku

Likwidacja samorządowej prasy to dziś melodia przyszłości i politycznie się na nią nie zanosi. Dlatego system trzeba demontować po kawałku – tam, gdzie organy nadzorcze widzą problem i chcą działać, przy użyciu narzędzi, które są w zasięgu ręki. Z pomocą mogą tu przyjść regionalne izby obrachunkowe. I na koniec pamiętajmy, że jeżeli problemem w gazecie wydawanej przez samorząd jest nieprawdziwa lub nieścisła informacja dotycząca osoby lub podmiotu, przydatnym narzędziem jest sprostowanie na podstawie Prawa prasowego. To szybka ścieżka reagowania, do wykorzystania przez 21 dni od publikacji.   

Wzór wniosku o sprostowanie.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Wesprzyj nasze działania darowizną.

Komentarze

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *