W Kijowie i Sofii o prawie do informacji

W kwietniu i maju odbyły się dwa wydarzenia międzynarodowe, podczas których znalazło się miejsce na poruszenie kwestii korzystania z prawa do informacji, aby przeciwdziałać pojawianiu się nieprawdziwych informacji w debacie publicznej. Choć robimy to od lat, rzeczywistość stawia przed nami nowe wyzwania.

Idea Challenge Camp w Kijowie

Sieć Watchdog wraz z Forum Informationsfreiheit z Austrii, Access Info Europe z Hiszpanii oraz K-Monitor z Węgier złożyła do Advocate Europe projekt pt:”Access to information to counter fake news on EU”. Znalazł się on w grupie 30 projektów wybranych do dalszych prac (złożono ich w sumie 475). Pod koniec kwietnia spotkaliśmy się w Kijowie na Idea Challenge Camp, gdzie dopracowywaliśmy nasz projekt, by w końcu złożyć pełen wniosek.

Co ciekawe, nie tylko nasz projekt dotyczył problemu pojawiania się nieprawdziwych informacji w debacie publicznej. Jeden z nich zakładał przygotowaniu gry edukacyjnej, uczącej wyłapywania fake newsów i dostrzegania nieuczciwych zagrywek, drugi zaś polegał na próbie radzenia sobie w fake newsami poprzez zorganizowanie escape roomu (gry polegającej na wyjściu z pomieszczenia, co jest możliwe po wykonaniu określonych zadań i skorzystaniu z nieuświadamianej niekiedy kreatywności).

Za sprawą naszego projektu chcielibyśmy przybliżyć społeczeństwu narzędzie, za sprawą którego można weryfikować informacje pojawiające się w debacie publicznej, zwłaszcza na szczeblu wspólnotowym. Po Idea Challenge Camp złożyliśmy wraz z partnerami pełen projekt, teraz czekamy na rozstrzygnięcie konkursu, które nastąpi w wakacje. Trzymajcie kciuki!

zdjęcia: Olga Zarko
Between Facts and Fake: Building Resilience is Misinformation w Sofii

Podczas spotkania w Kijowie zaproszono mnie na konferencję poświęconą m.in. fake newsom, organizowaną przez European Network for Nonviolence and Dialogue pod koniec maja w Bułgarii. Spotkali się na niej ludzie z różnych krajów ze środowiska akademickiego i trzeciego sektora. Była to okazja do dyskusji na temat zagrożeń, które towarzyszą przekazywaniu informacji, rozmawialiśmy o misinformation (nieprawdziwa informacja, która może być zarówno wynikiem niezrozumienia jak i celowego działania), disinformation (co już uwzględnia celowe działanie i wprowadzanie mylących informacji), fake news (produkowanie informacji nieprawdziwych). Różne osoby prezentowały różne podejścia do kwestii stawiania oporu kłamstwu w debacie publicznej. Poruszono też temat źródeł mylących informacji, które mogą wynikać m.in. ze sposobu prezentowania danych. Miałem przyjemność zaprezentować nasze podejście – wnioskowanie o informacje oraz, w razie jej braku, rozpoczynanie spraw sądowych o ich ujawnienie.

Dobrym przykładem jest nasze dociekanie, co było w ekspertyzach Witolda Waszczykowskiego (i czy w ogóle istnienie tych opinii nie jest fake newsem). Zob. Ekspertyz nie mamy i co nam zrobicie? Ciąg dalszy sprawy znikających ekspertyz Waszczykowskiego

W ostatnim czasie więcej wniosków wysyłamy do Telewizji Polskiej, żeby potwierdzić m.in. źródło prezentowanych danych (w tym na słynnych „paskach grozy”). Niemniej jednak od wielu lat pytamy o informacje, żeby mówić „sprawdzam” politykom (np. sprawa tarczy antykorupcyjnej za czasów rządów Donalda Tuska – zob. 13 spraw na 13 lat Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska ). Politykom nie można ufać na słowo i trzeba sprawdzać prezentowane przez nich informacje. Niezależnie od tego, czy – jeśli są mylące – jest to celowe działanie, czy przypadek.

Oczywiście prawo do informacji jest ważnym i silnym narzędziem w rękach społeczeństwa, ale tylko w kontekście nieprawdziwych informacji wytwarzanych i wprowadzanych do publicznej debaty przez władze publiczne i administrację oraz tych informacji, których władze te nie wytworzyły, ale które odnoszą się do sfery publicznej. Za sprawą prawa do informacji możemy uzyskiwać informacje dotyczące działalności szeroko pojętego państwa. Co z pozostałymi mylącymi informacjami? Walczenie z nimi może opierać się na uwrażliwianiu, edukacji, czym zajmują się też inne organizacje społeczne.

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. Krzysztof Blachnicki

    Moje podejście do rozpoznawania nieprawdziwych artykułów. Podzielę na rozdziały, żeby szło łatwiej czytać tylko fragment

    1. PODZIAŁ
    Przede wszystkim rozdzieliłbym mistyfikacje na artykuły, które:
    a) manipulują
    b) wprowadzają ewidentne kłamstwa
    c) przedstawiają sprawę z punktu widzenia innej grupy, bez złych zamiarów

    2. RZECZYWIŚCIE „FAKE”?
    Najważniejsze to sprawdzić czy coś jest prawdą czy nie, bo to nie jest takie oczywiste:
    1) znać własne słabości; większość uważa się za nonkonformistów, ale żaden nim nie jest. Lepiej założyć, że jest się konformistą i idzie się w kierunku nonkonformizmu
    2) omijać wartościujące słowa, próbować czytać artykuł bez nich; stosunkowo często nic nie zostanie i już mamy wartość artykułu: zerowa
    3) zwrócić uwagę na balans – jeśli sprawa jest typu „coś przeciwko czemuś”, jak większość, to zapewne będą przedstawione zdania dwóch stron, ale jedna strona będzie miała krótką, formalną wypowiedź, a druga, niby pokrzywdzona, będzie miała żale na 90% artykułu – pozorna równowaga i wiadomo wtedy, że coś jest nie tak
    4) pamiętać, że rzadko jedna strona ma rację – próby oskarżenia jednej strony i wybielenia drugiej to własne zakłamywanie rzeczywistości; pamiętajmy, że nasze poglądy też nie są prawdą absolutną i wbrew pozorom czytając sprawę z gazety nieodpowiadającej naszym poglądom, możemy dowiedzieć się więcej, bo poznamy opinię drugiej strony; przykładem łamania tego może być „TVN kłamie”, „GW kłamie” itd. przez osoby z opcji politycznych, które nie lubią tych mediów – może czasem kłamią, jak każde media, ale w większości przedstawiają swoje racje; myślę, że błędem jest zamykanie się we własnym kręgu poglądowym, bo cały czas klepiemy się po plecach i nie będziemy w stanie dostrzec potencjalnych problemów
    5) sprawdzić czy osoby wypowiadające się przeciwko komuś/czemuś, miały jakieś wcześniejsze konflikty
    6) poczytać komentarze – każdy ma swój tok myślowy i nawet nawiększy tłumok może wpaść na coś, o czym nie pomyślimy

    Dam przykład: https://wiadomosci.wp.pl/kompromitacja-ekologow-wwf… – moja weryfikacja tego artykułu (poza sprawdzeniem danych publicznych, ale chodzi o to, gdzie się nie da) polegała właśnie na sprawdzeniu:
    a) kto wypowiada się przeciwko (leśnicy, którzy od dawna są na wojnie z ekologami)
    b) czy pojawiają się fragmenty mające wywołać szok, współczucie itd. – owszem, jak choćby podpis pod zdjęciem
    c) czy da się dotrzeć do źródeł informacji i je zweryfikować? – tak, bo nie tylko dane publiczne są ogólnie dostępne; dodatkowo wp.pl pisali jakoby te dane wyciągnęli spod ziemi, zdobyli jakoś, a to publicznie dostępne dokumenty; w dalszej części wręcz podane są dane zupełnie z kosmosu
    d) ogólna logika – „populacja rysia rośnie, więc rysie są zagrożone” – przecież to nie oznacza, że nie są zagrożone, mogą nawet masowo ginąć i być sztucznie reintrodukowane
    e) czy sympatyzuję z podmiotem opisanym jako winny? Tak, sympatyzuję, więc mogę być szczególnie nieobiektywny i muszę uważać.

    3. WALKA
    Sposób walki: napisałem do WWF z informacją o tym, prośbą o oflicjalną odpowiedź, a dla pomocy podałem informacje, które były według mnie (!) manipulacją lub kłamstwem. Riposta się pojawiła (nie dzięki mnie, ale pewnie dzięki komuś, kto zgłosił to wcześniej, może ktoś jak ja), kolejne artykuły na ten temat z innych gazet podają już bardziej wyważoną wersję. Starałem się pisać szybko i konkretnie znajomym, którzy udostępnili ten artykuł, czemu jest to fałsz. Im szybciej tym lepiej, bo kolejne udostępnienia to lawina. Poprosiłem osobę, która ma dużo znajomych i ogólnie jest szanowana, żeby dodał informację w poście o ripoście WWF – uczciwy człowiek, więc dodał.

    Ale z kolei kojarzę artykuł o Wikipedii w Newsweeku. Nie wiem czy poradziłbym sobie z weryfikacją – jestem krytyczny w stosunku do Wikipedii, ale w części, gdzie informowałem dziennikarza jak to wygląda, nie mam nic Wiki do zarzucenia. Moje słowa zostały nie tyle, że pocięte i wyjęte z kontekstu, ale dosłownie zmienione na przeciwne rzeczy. Nie wiem czy będąc osobą z boku pisałbym do kogoś, kto takie pierdoły opowiada o Wikipedii (tj. do mnie), bo raczej jako osoba ufna, nie zakładałbym, że dziennikarz w znanej gazecie złamie prawo. W takim przypadku po prostu omijam tę gazetę, bo wiem, że próby weryfikacji mogą być mocno pokrzyżowane.

    4. Z CZYM TAK NAPRAWDĘ WALCZYĆ
    Ogólnie ostatnio dużo jest betonowych środowisk, których się nie przekona. Swoim opisem zastrzeżeń możemy dać do myślenia niezdecydowanym. Tak bym podsumował walkę: z samym artykułem nic nie zrobimy, bo nawet jak zniknie, to ciągle będzie w Internecie. Walczmy o ludzi, którym zależy na dotarciu do sedna, a nie tych, którzy będą kiwali głową, bo odpowiada to ich poglądom.

    4a. WALCZMY Z KŁAMSTWEM NA SWOIM PODWÓRKU
    To teraz jest powszechne: lewica widzi w prawicowych artykułach same kłamstwa, a siebie przedstawia jako idealnych; te, które są wyjątkowo idiotyczne określąją „nieprawdziwą lewicą”, więc ciągle zostaje przekonanie, że lewica tylko mówi prawdę. Dokładnie to samo jest z drugiej strony, tj. prawica o lewicy. Albo choćby legalizacja marihuany – zwolennicy kontra przeciwnicy, a faktów zero. Osoby, które miały odpowiednią wiedzę, jak śp. Jerzy Vetulani, i widziały dwie strony legalizacji, nie były dopuszczone do mediów, bo mediom nie zależy na sprawach typu „są plusy i minusy”. To musi mieć pier…cie, musi być mocne, musi być albo tak albo nie. Akurat do komentowania bierze się takie osoby, że nawet osoby o niskim wykształceniu i braku pojęcia w temacie, widzą wiele więcej (jak swego czasu Lepper – proszę pisać jak ktoś chce linka do wywiadu, gdzie dał świetną wypowiedź na ten temat, tj. ani „tak”, ani „nie”). Nie dojdziemy do prawdy nie eliminując manipulantów i kłamców ze swoich środowisk – olać to, że są po naszej stronie.

    I tu kolejna rzecz: walczmy z kłamstwami, które są nam na rękę. Ja dzięki temu przez setki osób jestem nazywany „antyszczepionkowcem”, ale udało mi się dotrzeć do kilku osób, które faktycznie zobaczyły jakieś mity szczepionkowe, które mogą być łatwo obalone i wykorzystane przeciwko zwolennikom szczepionek. Ci, którzy stwierdzili, że „kalając własne gniazdo” stałem się ich przeciwnikiem, nie są warci przekonywania, bo to właśnie osoby, które uważają, że kłamstwem się da gdzieś dojść, ew. tacy, którzy myślą, że ich strona jest zawsze idealna i prawdziwa.

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *