Marszałek nie wpuszcza, prokurator odmawia, sąd nie widzi problemu

Sąd uznał, że okoliczności towarzyszące dyskusji nad ustawami o KRS i sądach powszechnych uzasadniały wydanie przez Marszałka Sejmu zakazu wstępu do budynków Sejmu. Poza tym, w ocenie sądu, Marszałek nie działał umyślnie, a jego intencją było „zapewnienie bezpieczeństwa i spokoju”, a nie utajnienie obrad.

Przypomnijmy, że w lipcu 2017 r. Sejm zajmował się projektami trzech ustaw, które znacząco miały zmienić wymiar sprawiedliwości (ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawa o Sądzie Najwyższym). Wówczas Marszałek Sejmu wydał zarządzenie „w sprawie zapewnienia spokoju i porządku na terenach i w budynkach pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu”. Na jego mocy zawieszono „do dnia 21 lipca 2017 r. do godziny 24:00 prawo wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu osobom, którym wstęp i wjazd przysługuje na podstawie jednorazowych kart wstępu i list imiennych, o których mowa odpowiednio w § 5 ust. 1 pkt 7 i 9 zarządzenia nr 1 Marszałka Sejmu z 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu”.

18 lipca 2017 r. zawiadomiliśmy prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przez Marszałka Sejmu przestępstwa przekroczenia uprawnień służbowych oraz karalnego nieudostępnienia informacji publicznej (poprzez uniemożliwienie wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej, pochodzących z powszechnych wyborów). Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Złożyliśmy zażalenie na postanowienie sądu.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia na mocy postanowienia z 10 listopada 2017 r. (II Kp 2275/17) uznał, że rozstrzygnięcie prokuratury odpowiada prawu, więc utrzymał w mocy wydane rozstrzygnięcie. Poniżej cytaty z postanowienia, wydanego przez Sędzię Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, Magdalenę Dziekańską.

Do Marszałka Sejmu należy ocena

Przyznanie obywatelom prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej nie oznacza zatem jego absolutyzacji. Z art. 61 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że nie w każdym przypadku musi zostać udzielona informacja oraz że może być udzielona w niepełnym zakresie. (…) Jak słusznie podnosi prokurator, Marszałek Sejmu RP działał w zakresie powierzonych mu uprawnień zagwarantowanych przez ustrojodawcę. Możliwość naruszania wolności, praw innych osób, porządku publicznego czy ważnego interesu gospodarczego państwa ma charakter ocenny. To w gestii Marszałka Sejmu RP znajduje się ocena, czy w danym przypadku może dojść do naruszenia podstawowych zasad demokratycznego państwa prawa i jakie środki ochronne należy w efekcie podjąć oraz czy są one proporcjonalne do przewidywanego zagrożenia.

Okoliczności obradowania ustaw o sądownictwie uzasadniało przewidywane zagrożenie

Zważywszy na okoliczności, jakie towarzyszyły dyskusji nad ustawami o KRS i sądach powszechnych, zdaniem Sądu, Marszałek Sądu RP nie przekroczył swoich uprawnień i zastosował proporcjonalne od przewidywanego zagrożenia dla bezpieczeństwa i porządku publicznego środki.

Marszałek nie działał umyślnie

(…) nie można zdaniem Sądu Marszałkowi Sejmu RP przypisać znamion strony podmiotowej tj. świadomości i woli przekroczenia swoich uprawnień. Marszałek Sejmu działał na podstawie i w granicach prawa. Nie sposób więc stwierdzić, że działał on w zamiarze naruszenia prawa, skoro prawo bezsprzecznie przyznaje mu możliwość, w pewnych sytuacjach, do ograniczenia dostępu do informacji o działalności organów władzy publicznej.

Celem zapewnienie spokoju i porządku, a nie utajnienie obrad

Celem wprowadzenia ograniczeń we wstępie na posiedzenia Sejmu RP przez Marszałka Sejmu RP było wyłącznie zapewnienie spokoju i porządku publicznego oraz bezpieczeństwa Sejmu i Senatu. W szczególności celem na pewno nie było utajnienie obrad, czy uniemożliwienie obywatelom dostępu do informacji publicznej, albowiem zapewniony został udział przedstawicieli prasy i mediów w obradach, także obywatele byli na bieżąco informowani o przebiegu obrad.

Ustawa o dostępie nie określa, wedle jakich kryteriów wybierane będą osoby, które będą mogły wejść na posiedzenie

Zgodnie natomiast z art. 18 ust. 4 powołanej ustawy [o dostępie do informacji publicznej – przyp. BW] ograniczenie dostępu do posiedzeń organów, o których mowa w ust. 1 i 2, z przyczyn lokalowych lub technicznych nie może prowadzić do nieuzasadnionego zapewnienia dostępu tylko wybranym podmiotom. Należy więc zauważyć, że ustawa o dostępie do informacji publicznej nie wskazuje, wedle jakich kryteriów będzie następował wybór osób, które będą miały wstęp na posiedzenia organów, a jedynie wskazuje, że nie może dojść do sytuacji, w której dostęp do posiedzeń organów będzie w nieuzasadniony sposób przysługiwał wyłącznie pewnej kategorii podmiotom, co w niniejszej sprawie nie nastąpiło.

Komentarz

Warszawski sąd dał się przekonać argumentom Marszałka Sejmu i prokuratora, że ograniczenie konstytucyjnego prawa było uzasadnione. Nie dał się za to przekonać naszym argumentom, że powoływane powody nie są rzeczywiste, Celem nie była ochrona wartości, ze względu na które można ograniczyć prawo do info, np.porządek publiczny, ale pozbawienie się problemu – ludzi, którzy będą się przyglądać kontrowersyjnym projektom 🙂

 

a ograniczenie prawa do informacji było w tej sprawie celowe. Sąd nie dostrzegł niczego nagannego w prewencyjnym zakazie wstępu, czyli niezależnie od tego, czy ktoś stwarza faktycznie niebezpieczeństwo dla wartości prawnie chronionych czy też nie. To zaś legitymizuje stan rzeczy, w których obawy rządzących co do przyszłych, rzekomych i hipotetycznych niepożądanych działań uzasadniają ingerencję w zakres konstytucyjnych wolności i praw.

Co do uzasadnienia nienaruszenia art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, sąd zapomniał, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa, a nie działają w granicach wolności. Skoro ustawa nie wskazuje „wedle jakich kryteriów będzie następował wybór osób, które będą miały wstęp” na posiedzenie m.in. Sejmu, to oznacza, że nie można w tej mierze dokonywać żadnych rozróżnień. Brak regulacji w tej mierze nie może uzasadniać arbitralnych i niczym nieuzasadnionych ograniczeń wstępu do budynków parlamentu.

Postanowienie sądu jest ostateczne i nie przysługuje od niego żaden środek odwoławczy.

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. człowiek

    Postanowienie sądu jest ostateczne i nie przysługuje od niego żaden środek odwoławczy. Fakt. Ale. Mógłby je wzruszyć np. RPO, gdyby chciał.

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *