Przeczytaj o zdrowych zębach demokracji

Realizujemy plan pobudzania polskich gmin. Inspirowania ich ideą jawności, wolności i niezależności obywatelskiej. Na razie uaktywniliśmy około dziesięciu procent terytorium. Na to osiągnięcie pracowaliśmy dwanaście lat. A jest ono wciąż za małe i niedostatecznie dopracowane. Ale przemy naprzód i wydaje się, że trudno będzie nas zatrzymać.

Skąd w nas to przekonanie? Z poczucia zmiany obserwowanej na przestrzeni lat. Przystanęliśmy na moment pod koniec 2013 roku aby zatrzymać w kadrze to, co dzieje się lokalnie. Z tego namysłu powstała publikacja „Zdrowe zęby demokracji” opowiadającą o lokalnych strażnikach i ich perypetiach w środowisku lokalnym. Możecie ją przeczytać na stronie i w Waszych czytnikach (Epub, kindle.mobi).

Zachęcamy Was, żebyście się dowiedzieli, jak sami o sobie mówią, jak ich przyjmują społeczności lokalne, media i władze samorządowe. Wywiady z lokalnymi strażnikami stały się punktem wyjścia do naszego pomysłu na wspieranie ich rozwoju, dbanie o nich i pielęgnowanie. Wciąż szukamy sposobów na wzmacnianie tego ruchu i jego lokalne zakorzenienie. Bo bez niego nasza demokracja jest szczerbata.

Napis "We the people"
Foto: Backbone Campaign na licencji CC-BY 2.0

A tymczasem lokalne watchdogi są rzadkością. Wynika to między innymi z dobrze rozpoznanych i opisanych słabości polskiej demokracji, do której zaliczyć można fakt, że:

  • Organizacje pozarządowe na poziomie lokalnym zbyt często uzależnione są od lokalnych pieniędzy, lokali i sal. Po prostu, aby realizować cele dla których powstały, nie mogą sobie pozwolić na jednoczesne egzekwowanie praw i pilnowanie wszystkich zasad.
  • Grupy lokalne, często powstające na fali protestów, rzadko utrzymują zaangażowanie członkiń i członków, gdy przychodził do codziennej pracy – analizowania dokumentów czy sprawdzania, jak działa władza po to, żeby zmieniać zasady gry. Cel to abstrakcyjny, wymagający ciągłej edukacji i dosyć odległy.
  • W społecznościach wiejskich przeważa podejście celnie opisane w jednym z wywiadów przez Piotra Szczepańskiego, Prezesa Fundacji Wspomagania Wsi. Na pytanie o porażkę w działaniach jego organizacji mówi tak: „Porażką jest to, że mieszkańcy wsi nie są samodzielni w myśleniu politycznym i ciągle boją się wyrażać swoje opinie. Za mało mają umiejętności samoorganizowania się. Są uzależnieni – jak im się wydaje – od wójtów. Nie jednoczą się w dobrej wierze, żeby na władzach wymusić konkretne decyzje.”
  • Lokalnym problemem jest niedomaganie niezależnej prasy lokalnej, która musi konkurować z prasą samorządową. Nie jest to rywalizacja na równych zasadach, gdyż „często samorządowe wydawnictwa kolportowane są bezpłatnie lub w niższej cenie (dzięki dotacjom ze środków publicznych) (…). Tytuły samorządowe nie wypełniają funkcji kontrolnej, bardzo ważnej dla lokalnej społeczności, promują władze samorządowe – własnych pracodawców, mogą sprzyjać powstawaniu układów korupcyjnych, bardziej więc przypominają materiały promocyjne, nadmiernie chwaląc lokalne władze. Problemem jest także zamieszczanie w prasie samorządowej reklam komercyjnych, co utrudnia samofinansowanie niezależnych tytułów.” (Lidia Pokrzycka, Kondycja prasy lokalnej w Polsce, Biuro Analiz Sejmowych, Warszawa 2013)

Kto zatem jest w gminach niezależny? Kto ma reagować w sytuacji, gdy łamane jest prawo, gdy pojawiają się niesprawiedliwe sytuacje, gdy urzędnicy zaczynają podejmować uznaniowe decyzje? Jaki ten ktoś musi być? Skąd ma brać wiedzę i kompetencję? Czemu miałby to robić i jak? Czy jest potrzebny?

Postanowiliśmy poszukać takich ludzi i dowiedzieć się co robią i jak im się lokalnie działa. Poczytajcie, może odnajdziecie się w ich historiach. A może chcecie też ich wspierać i promować. Jeśli tak, dajcie nam znać jakie macie pomysły.

 

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. Bożena Posadzy

    Dzień dobry. Jest dokładnie tak, jak Państwo piszecie. Nasza gmina Kąty Wrocławskie spełnia niestety wszystkie wymienione słabości polskiej niedojrzałej demokracji. Na szczęście ostatnio pojawiło się światełko w tunelu w postaci lokalnej gazety „Nasze Kąty”, która coraz odważniej obnaża lokalne układy i bierność władz. Nie wiem czy Państwo słyszeli o głośnej sprawie zachowickich stawów? Pisały o tym wszystkie media, trzy razy była u nas telewizja (m.in. „To jest temat” z Marcinem Rosińskim). W imieniu mieszkańców Zachowic koordynuję ten protest. Pozwolę sobie napisać niebawem do Państwa dłuższy e-mail z prośbą o ewentualne wsparcie naszych działań. Nie chodzi o stawy, bo te już wydaje się uratowaliśmy, lecz o całe to nasze piekiełko, nierówną walkę z władzami o wszystko, bierność władz, wycofanie mieszkańców itp. Póki co, bardzo proszę o zapoznanie się z moim artykułem na stronie http://www.wiadomosci24.pl/artykul/ale_o_co_chodzi_310577.html; to co się u nas dzieje to jeden wielki skandal! obecnie praktycznie nie mamy ani sołtysa ani radnego! te osoby zostały wprawdzie niby-wybrane, ale tylko jako figuranci, „na złość”! Również „na złość” przeznaczono na tegoroczną zabawę dożynkową 10 000 zł, przy czym w naszej małej wsi wystarczyłaby 1/5 tej kwoty, to jawne marnotrawienie publicznych pieniędzy. Odezwę się, pozdrawiam z… nadzieją na pomoc, Bożena Posadzy

  2. az

    W naszej gminie udało się w aspekcie medialnym. Z kolegą doprowadziliśmy do tego, że władza sama siebie nagrywa. Chodzi o nagrania sesji oraz zebrań sołeckich. Początki były trudne. Więcej na blogu: http://lepszeryglice.cba.pl/

  3. Iwona

    Iwona
    A w Toruniu jest wesoło. Poszłam na posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Miasta w sprawie własnej skargi. Mimo iż zgodnie ze Statutem Gminy posiedzenia Komisji są jawne, to dwukrotnie wyproszono mnie z posiedzenia komisji bez podania przyczyny. Zwróciłam się w tej sprawie do Wojewody, który uznał moją skargę za zasadną, ale czy to coś zmieni? Nie wiem ilu mieszkańców do tej pory brało udział w posiedzeniach komisji, ilu potraktowano tak jak mnie. Co ważne wygrane sprawy przed WSA w Bydgoszczy w sprawie udzielania informacji publicznej przez jednego z kierowników gminnej jednostki organizacyjnej na władzach miasta nie robią wrażenia. Tak jak nie robi wrażenia fakt, że dzięki mojej interwencji Miasto wydało pieniądze na szkolenia w sprawie dip dla tychże kierowników a mimo tego co poniektórzy mieli to w nosie i informacji udzielać nie chcieli a później z publicznych pieniędzy zwracano mi koszty sądowe. Takie marnotrawienie irytuje i zastanawia. A ile czasu i pisania pism mnie to kosztowało. A jak mnie szykanowano i posądzano o paraliżowanie pracy Urzędu Miasta z powodu „konieczności przygotowywania dokumentacji” to temat na dobry artykuł w porządnej prasie. To jest walka dla idei i przede wszystkim z ludzką mentalnością, bo ludziom się wydaje, że obywatel ma siedzieć cicho i o nic nie pytać. Niemniej swoją siłę do walki o jawność czerpię z obserwacji działalności Sieci Obywatelskiej i za to dziękuję.

    1. Joanna Gucman

      Pani Iwono my też dziękujemy i proszę się nie poddawać. W razie problemów proszę pisać do naszych prawników na porady@siecobywatelska.pl

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *