Wspomnienie o Marii Mazur, członkini-założycielce Watchdoga

Maria Mazur z Dębicy to symbol trwałości Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Zakładała naszą organizację, była członkinią zarządu, rekrutowała pierwszą osobę do pracy, była pierwszą osobą, którą mogli poznać uczestniczy i uczestniczki Szkoły Inicjatyw Strażniczych. Przez wiele lat była fundamentem i duchem naszej organizacji. Dla mnie osobiście była Przyjaciółką.

Maria nie żyje. Miała piękne i szczęśliwe życie. Co dała naszej organizacji?

2005 rok. Styczeń. Rekrutujemy pierwszą osobę do biura. Przychodzi kolorowa dziewczyna z dreadami. Jaskrawe, różowe kolczyki. Uśmiechnięta. Entuzjastyczna. Trochę wydaje się zbyt optymistycznie patrząca na świat i unosząca się nad ziemią. Ale wspólnie z Marią i z Ryśkiem Skrzypcem z Kobióra, myślimy: A może właśnie takiej osoby potrzebujemy? Takiej energicznej, trochę naiwnej, kolorowej? Głosowaliśmy na serwetkach papierowych w pobliskim barze. Maria była najbardziej „za”. Czy ktoś z nas wiedział jaki kapitał wybraliśmy? Tą jedną decyzją zbudowaliśmy fundament Stowarzyszenia. Magda Chustecka, którą wtedy zatrudniliśmy, nie tylko stoi za częścią naszych pierwszych inicjatyw – Pozarządowym Centrum Dostępu do Informacji Publicznej i Szkołą Inicjatyw Strażniczych, ale też przyciągnęła do nas kolejne osoby, które rozwinęły organizację – Dariusza Kraszewskiego, Krzysztofa Izdebskiego i Szymona Osowskiego. Maria miała świetną intuicję i wyczucie ludzi.

A potem 2007 rok. Pierwsza Szkoła Inicjatyw Strażniczych. Pięć sesji szkoleniowych. Pierwsza o tym, co to znaczy być watchdogiem. Prowadziły Maria i Iryna Matiyenko. Po całym cyklu dostaliśmy od osób uczestniczących informację zwrotną, że trenerzy z nas może niezbyt doświadczeni, ale jest w nas żarliwość i prawda. Kto dostał najwyższe noty? Zgadnijcie.

Wraz z Marią część tego świata, którego była niegdyś centrum, odchodzi. Nie jest łatwo to zaakceptować, zwłaszcza tym z nas, dla których jest to fundament. Możemy się przynajmniej cieszyć, że pomimo rzadkich ostatnio kontaktów, jeszcze trzy lata temu mogliśmy spędzić razem czas na nieformalnym Patriotycznym Zjeździe Watchdogów – 11 listopada.

Mario, bardzo Ci dziękuję(my) za to wszystko co wniosłaś do mojego i naszego organizacyjnego życia. Jakoś nie mogę pogrążyć się w smutku. Widzę Twój uśmiech i lekką złośliwość. Cieszę się, że byłaś z nami.

 

 

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. Ola

    Dziękuję bardzo za to wspomnienie o Marii.

    Nigdy nie zapomnę jej humoru, energii i naszych rozmów…

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *