Czy nas słychać, czy nas widać? To wbrew pozorom bardzo poważne pytanie. Piszemy artykuły, posty, analizujemy orzecznictwo, zapraszamy Was na webinary, live’y, do korzystania z naszego poradnictwa, na spotkania i szkolenia, nagrywamy rolki, by trafiały do Was merytoryczne materiały o prawie do informacji. Chcemy też, by temat jawności wciąż był obecny w debacie publicznej. To nie jest możliwe, jeśli nasze treści giną przez shadowbany lub całkiem oficjalne blokady naszych treści, czy w zalewie przypadkowych treści bombardujących Wasze profile w mediach społecznościowych. Znacie to? To zapraszamy do wspólnego zastanowienia się, co z tym możemy zrobić.
Gdzie nas znajdziecie? Porządkująca ściąga na początek, bo jesteśmy obecni w wielu miejscach w internecie. Konta, które aktywnie prowadzimy i gdzie Was serdecznie zapraszamy:
Upewnijcie się proszę, czy obserwujecie nas w dogodnych dla Was miejscach z wymienionych powyżej. Już? 🙂 Dziękujemy! Teraz możemy przejść do tego, dlaczego to może nie wystarczyć, byście widzieli nasze treści.
Jesteśmy w wielu miejscach naraz, ale nie na skróty
Staramy się być na tyle niezależni od jednego medium społecznościowego, na ile się da i docierać możliwie szeroko, stąd katalog miejsc, gdzie nas znajdziecie jest dosyć pokaźny. Od całkiem niezależnego i wolnego od problemów z algorytmami, ale jednocześnie wciąż mało popularnego Mastodona – pisałam o nim więcej na Jesteśmy na Mastodonie i Was też zapraszamy! – po Facebookowego molocha, gdzie wciąż obserwuje nas najwięcej osób czy chińskiego TikToka, kojarzonego raczej z młodszymi odbiorcami (co nie do końca jest prawdą).
Niemniej nie będziemy i nie chcemy być wszędzie. Zmieniamy nasze strategie komunikacyjne i internetowe adresy przez lata – stąd np. nie wyliczyłam powyżej konta na Wykopie, prowadzonego przez nas ze sporymi sukcesami przez lata, czy Threads, z którym nie poczuliśmy tzw. chemii.
Podążamy też za Waszymi potrzebami – tak daliśmy się namówić na konto na Mastodonie i TikToku, starając się to godzić z naszymi możliwościami (nasze media społecznościowe prowadzą dwie osoby – Joanna Gucman-Muż i ja – Roksana Maślankiewicz, dzieląc to z wieloma innymi obowiązkami). Nie nawiązujemy też na siłę do wszystkich modnych trendów i tematów, by próbować się przebić na siłę. Czujemy, że nie takie są też Wasze oczekiwania.
Łaska algorytmu na pstrym koniu jeździ
Algorytmom w mediach społecznościowych łatwo podpaść. Nie trzeba zajmować się tak newralgicznymi tematami jak np. Społeczna Inicjatywa Narkopolityki, która od 2018 r., z pomocą Panoptykonu, stara się wyegzekwować swoje prawa, także do prowadzenia działalności edukacyjnej, od Facebooka, który arbitralnie usunął konta i grupy organizacji. Zdarza się to i nam, ot przykład postu, którego nie zobaczycie na naszym Tik Toku, który promował Jawność covidowych zakupów. NSA po stronie informacji o transporcie maseczek.
Na podobne restrykcje często trafiały inne opisywane przez nas zakupy COVID-owe, za samo pojawienie się w opisie nawiązań do pandemii koronawirusa czy szczepień. Pół biedy, gdy jesteśmy o tym informowani jasnym komunikatem i jest wyznaczona jakaś ścieżka, zazwyczaj bezskutecznego odwołania, gorzej, gdy czujemy, że dostaliśmy shadowbana, czyli z tajemniczych powodów, mało kto widzi nasze posty, a my nie możemy z tym nic zrobić.
W większości mediów społecznościowych, zarówno my jako prowadzący profile jak i jako odbiorcy treści, jesteśmy zdani na łaskę algorytmów. Niektóre nasze posty trafiają do szerokiego grona osób, inne kiszone są w algorytmowym czyśćcu. Zaś scrollując, zastanawiamy się, dlaczego widzimy treści, które zdecydowanie nie były w naszym lajkowym bingo, zamiast na przykład postów lokalnych organizacji, z których działaniami chcemy być na bieżąco. Wiemy, że doświadczacie podobnych wrażeń. Big techy działają nietransparentnie i wcale nie w trosce o społeczności i dobrostan jednostek – co oglądamy na co dzień na swoich feedach i co wielokrotnie zostało potwierdzone przez sygnalistów i sygnalistki, np. Frances Hogen, która ujawniła m.in., że algorytmy Facebooka celowo promowały polaryzujące treści, mowę nienawiści, szkodliwe dla nastolatków treści (Facebook Files: lekcja dla europejskich polityków).
Do tego grozi nam wszystkim zalew treściami całkowicie wygenerowanymi przez AI, komentowanymi przez AI i lajkowanymi przez AI. Przy okazji przypominam nasz artykuł o tym, że nie warto zbyt ufać AI, jeśli chodzi o konsultowanie z nim kwestii związanych z prawem do informacji. Dlatego tym bardziej wydaje nam się, że warto dbać o swoje prawo do informacji także na tym polu i kilkoma działaniami zwiększać prawdopodobieństwo tego, by treści preferowanych przez Was twórców wyświetlały się znacznie częściej.
Co możesz zrobić?
Mamy kilka propozycji, ale czekamy też na Wasze!
- Subskrybuj, obserwuj – jeśli już nas obserwujesz, a nie bardzo widujesz, spróbuj niczym w ulubionej informatycznej poradzie, może nie wyłączyć i włączyć ;-), a odobserwować i zaobserwować ponownie. Szczególnie Meta (Facebook i Instagram) lubi pokazywać nam treści, które zaczęliśmy obserwować niedawno.
- Jeśli nas obserwujesz na Facebooku – kliknij jeszcze na naszym profilu na przycisk ,,Obserwujesz” i sprawdź ustawienia obserwowania. Możesz tam dodać sobie nas do ,,ulubionych” i zwiększyć prawdopodobieństwo wyświetlania Ci naszych postów czy wybrać, o jakich naszych treściach Facebook ma Cię powiadamiać. Analogiczną opcję wskazania ,ulubionych” ma Instagram, wystarczy, że rozwiniesz na naszym profilu listę kryjącą się pod przyciskiem ,,Obserowanie”.
- Komentuj – wchodzenie w interakcje z naszymi postami pomoże nam zwiększyć ich zasięgi, ale nie tylko o to nam chodzi – jeśli dzielisz się swoimi doświadczeniami, dyskutujesz z innymi, sprawiasz, że nasze treści obrastają w jeszcze więcej inspiracji i rad, wymiany myśli. Może nie każdy to już pamięta, ale przecież za to chyba lubiliśmy kiedyś media społecznościowe?
- Klikaj ,,lubię to”, zostawiaj serduszko, na Instagramie możesz też zapisać post na później. To nic nie kosztuje, ale jest pomocne. ,,It ain’t much, but it’s honest work” jak głosił mem z sympatycznym rolnikiem.
- Udostępniaj nasze treści – pomagaj nam dotrzeć do osób, które nas nie obserwują i przekuwaj bańki informacyjne. Udostępniaj nasze posty publicznie, repostuj, podsyłaj je znajomym.
- Zaproś znajomych do polubienia/obserwowania strony – na Facebooku możesz zrobić to jednym kliknięciem, ale skuteczniejsze jest na pewno osobiste zaproszenie lub polecenie nas w rozmowie.
- Załóż konto na Mastodonie – nie podoba Ci się, co robią big techy? Wiedz, że są alternatywy. I tam też jesteśmy.
- Gdy rezygnujesz z posiadania mediów społecznościowych lub gdy mimo stosowania powyższych zaleceń, nie wyświetlają Ci się nasze posty: zapisz się na nasz newsletter lub/i zainstaluj czytnik RSS i subskrybuj nasz kanał.
Macie jeszcze inne pomysły jak przetrwać w dżungli algorytmów? Podzielcie się nimi! Zapraszamy do dyskusji!





Komentarze