Poprzedni

Kto, do czego i jak korzysta z AI w instytucjach publicznych?

Latem 2025 roku wysłaliśmy wnioski o informację publiczną do 5480 instytucji realizujących zadania publiczne, pytając: czy korzystają ze sztucznej inteligencji, do czego ją wykorzystują i czy mają zasady regulujące używanie narzędzi AI przez pracowników. Odpowiedziało 74% podmiotów, ale samo badanie pokazało nie tylko rosnącą obecność AI w administracji – przede wszystkim ujawniło problem z przejrzystością państwa w tym zakresie. 

Pełna treść raportu

AI jest już w administracji – ale trudno ustalić gdzie i jak

Spośród instytucji, które odpowiedziały, 9% zadeklarowało wykorzystywanie AI, choć różnice między typami podmiotów są znaczące. W miastach na prawach powiatu odsetek ten sięgał 34%, w organach centralnych 20%, a w starostwach 14%. Jednocześnie wiele urzędów twierdziło, że nie korzysta z AI – mimo że deklarowały używanie narzędzi takich jak transkrypcja mowy, chatboty, analiza obrazu czy modele predykcyjne.

Instytucje publiczne wykorzystują AI m.in. do:

  • transkrypcji nagrań i streszczania spotkań,
  • pracy z dokumentami i analizą tekstu,
  • chatbotów i voicebotów dla mieszkańców,
  • diagnostyki medycznej,
  • analizy obrazu i monitoringu,
  • analityki danych i wspierania decyzji,
  • programowania i cyberbezpieczeństwa.

Im bardziej wrażliwe zastosowanie, tym mniej jawności

Badanie pokazało, że szczególnie trudno uzyskać informacje o zastosowaniach AI w obszarach związanych z bezpieczeństwem państwa, finansami publicznymi czy decyzjami wpływającymi na obywateli. Ministerstwo Obrony Narodowej przyznało, że wykorzystuje rozwiązania AI, ale część informacji objęto klauzulami niejawności. Z kolei część instytucji zasłaniała się tajemnicą przedsiębiorstwa, bezpieczeństwem teleinformatycznym albo twierdziła, że pytane dane nie stanowią informacji publicznej.

W praktyce oznacza to, że im większe potencjalne ryzyko dla praw obywateli, tym mniejsza możliwość społecznej kontroli.

Problemem jest też rozmywanie definicji AI

Wiele instytucji przyjmuje bardzo wąskie rozumienie sztucznej inteligencji – ograniczając ją niemal wyłącznie do chatbotów czy generatywnej AI. Tymczasem zgodnie z unijnym AI Act systemami AI mogą być również modele predykcyjne czy narzędzia wspierające decyzje administracyjne.

Dobrym przykładem jest model wykorzystywany przez ZUS do analizy zwolnień lekarskich. Choć system wylicza prawdopodobieństwo nieprawidłowości i wspiera decyzje o kontroli, urząd nie uznaje go za AI w rozumieniu AI Act. To utrudnia społeczną kontrolę i unikanie ryzyk związanych z automatyzacją decyzji.

Instytucje nie mają zasad korzystania z AI

Jednym z najbardziej niepokojących ustaleń jest niemal całkowity brak wewnętrznych regulacji dotyczących korzystania z AI przez pracowników. Wśród ponad dwóch tysięcy gmin, które odpowiedziały, jedynie 20 zadeklarowało posiadanie takich zasad, a w zwykłych gminach odsetek ten wyniósł poniżej 1%. Tymczasem – jak pokazują inne badania – niemal połowa urzędników korzysta już z generatywnej AI w pracy.

Co rekomendujemy?

Naszym zdaniem konieczne są:

  • jawny rejestr zastosowań AI w administracji publicznej,
  • obowiązek informowania obywateli o wykorzystaniu AI,
  • jednoznaczne zasady kwalifikowania systemów jako AI,
  • wewnętrzne polityki bezpieczeństwa i odpowiedzialnego używania AI,
  • mechanizmy niezależnej kontroli odmów udostępnienia informacji.

Największym problemem nie jest samo wykorzystywanie AI przez administrację. Problemem jest brak przejrzystości, niespójne zasady i ograniczona możliwość społecznej kontroli nad tym, jak technologie wpływają na prawa obywateli.

Tekst powstał w ramach projektu finansowanego przez European AI & Society Fund.

Podoba Ci się ten artykuł? Wesprzyj nasze działania darowizną.

Komentarze

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *