Poprzedni

Wrzesień w szkole. O co możesz zapytać dyrektora

Pierwszego września rodzice i uczniowie dostają plan lekcji, listę podręczników i informację o wysokości składki na radę rodziców. A jeśli chcą wiedzieć coś ponad to, muszą zapytać. A można pytać o znacznie więcej, niż większość rodziców przypuszcza — bo szkoła jest instytucją publiczną i podlega tym samym regułom jawności co na przykład urząd gminy.

Dyrektor odpowiada jak urząd

Obowiązek udostępniania przez szkoły informacji publicznej wynika z ustawy o dostępie do informacji publicznej i znajduje potwierdzenie w orzecznictwie. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że dyrektor szkoły publicznej jest organem władzy publicznej (wyrok I OSK 248/12), ale także w przypadku szkoły niepublicznej dyrektor jest zobowiązany do udostępnienia informacji, bo forma prowadzenia placówki nie zmienia publicznego charakteru zadań oświatowych (wyrok I OSK 1630/11).

O jednej rzeczy należy pamiętać. Zobowiązany do udostępnienia informacji jest dyrektor, a nie każdy pracownik szkoły. Wniosku nie kieruje się do nauczyciela, rady rodziców, rady pedagogicznej ani samorządu uczniowskiego — to dyrektor reprezentuje szkołę i to on ma odpowiedzieć.

Powinien to zrobić bez zbędnej zwłoki, najpóźniej w 14 dni. Gdy przygotowanie odpowiedzi jest czasochłonne, szkoła może go wydłużyć maksymalnie do dwóch miesięcy, ale musi o tym poinformować wnioskodawcę. Odmowa wymaga decyzji administracyjnej z pouczeniem, co dalej robić. Milczenie nie jest żadną z tych opcji.

Plan lekcji jest decyzją, nie tabelką 

Plan lekcji wygląda na sprawę techniczną, a jest rozstrzygnięciem o tym, kto siedzi na korytarzu w czasie religii, które dziecko wraca do domu dwie godziny później i która klasa ma matematykę zawsze na siódmej godzinie. Podejmuje je dyrektor, w ramach swoich kompetencji, i nikt mu tego uprawnienia nie odbiera.

Odbiera mu natomiast monopol na wiedzę o tym, co jest możliwe. Bo dokumenty, z których plan powstaje, są informacją publiczną: arkusz organizacyjny z przydziałem godzin, liczba oddziałów, liczba uczniów zapisanych na religię i etykę, wymiar zatrudnienia nauczycieli, dostępność sal. Każdy z tych elementów da się sprawdzić wnioskiem o informację publiczną.

Ma to znaczenie praktyczne, bo najczęstsza odpowiedź na prośbę o zmianę w planie brzmi „nie da się”. Dopóki rozmowa toczy się bez danych, to zdanie jest nie do sprawdzenia. Jedna strona wie, druga zgaduje. Z arkuszem w ręku dyskusja przenosi się z poziomu deklaracji na poziom konkretów: albo istnieje ograniczenie, które da się wskazać palcem, albo go nie ma.

Rodzice uczennic ze szkoły w podpoznańskim Baranowie doszli do tego drugiego wniosku. Poprosili o dane, ułożyli własną wersję planu i pokazali, że religię można umieścić na godzinach skrajnych. Dyrektor tej wersji nie przyjął, ale przestał twierdzić, że jest niewykonalna. Cała rozmowa z nimi dostępna na naszej stronie.

Arkusz organizacyjny — również projekt

Arkusz organizacyjny to dokument, z którego wynika, ile godzin ma każdy przedmiot, kto ich uczy i ile etatów finansuje gmina. Naczelny Sąd Administracyjny przesądził, że jawny jest nie tylko arkusz zatwierdzony, ale i sam projekt, bo już on zawiera informacje o sprawach publicznych (wyrok I OSK 4084/18).

W tej samej sprawie dyrektor udostępnił dokument, ale zamazał nazwiska nauczycieli. Sąd uznał to za pozbawione podstaw. Nauczyciel w szkole publicznej w czasie wykonywania swoich obowiązków ma status osoby pełniącej  funkcję publiczną, więc ograniczenie ze względu na prywatność go nie obejmuje w tym zakresie. Arkusz miał zostać wydany razem z imionami i nazwiskami. Omówienie wyroku.

Klasówki: pytania tak, prace uczniów nie

Tu orzecznictwo jest podzielone. Część sądów uznaje, że udostępniać trzeba tylko zadania z egzaminów, z którymi przepisy wiążą skutki prawne — na przykład testy na prawo jazdy. Bieżąca kartkówka z polskiego miałaby się w tym nie mieścić.

Druga linia idzie szerzej. WSA w Opolu uznał, że arkusze klasówek pokazują, jak i na jakim poziomie uczą nauczyciele, czyli osoby realizujące zadania publiczne. W marcu 2025 r. WSA we Wrocławiu orzekł w sprawie wspieranej przez Watchdoga, że pytania ze sprawdzianów są informacją publiczną, bo sprawdziany to element realizacji zadania publicznego i nie są dokumentem wewnętrznym — trafiają przecież do uczniów (wyrok IV SAB/Wr 879/24). Podobnie rozumował kiedyś Trybunał Konstytucyjny: dostęp do testów z egzaminów, które już się odbyły, służy społecznej kontroli tego, jak się egzaminuje (K 8/15).

Granica jest za to wyraźna po drugiej stronie. Jawna może być treść pytań i klucz odpowiedzi, a nie prace konkretnych uczniów. Prawo do informacji dotyczy działania szkoły, nie ocen i błędów pojedynczego dziecka. Omówienie wyroku.

Średnie ocen

Redaktor lokalnego czasopisma zapytał dyrektora zespołu szkół w Lędzinach o średnie ocen z matematyki w klasach uczonych przez wskazaną nauczycielkę i w klasach przez nią nieuczonych. Szkoła zasłoniła się ochroną danych osobowych, a przy jednym z pytań uznała, że chodzi o informację przetworzoną, i zażądała wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego. Gdy wnioskodawca odpowiedział, nie zrobiła już nic — ani nie udostępniła danych, ani nie wydała decyzji odmownej.

WSA w Gliwicach stwierdził bezczynność (III SAB/Gl 74/25). Szkoła prowadzi nadzór pedagogiczny, więc takimi danymi dysponuje, a skoro nimi dysponuje, musi wniosek załatwić w jednej z form przewidzianych ustawą. W maju 2026 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną dyrektora (III OSK 1668/25). Omówienie wyroku.

Kontrole, które powinny być w BIP-ie

Ustawa mówi wprost: dokumentacja przebiegu i efektów kontroli jest jawna, a co więcej — ma być publikowana w Biuletynie Informacji Publicznej. Szkoły prowadzą własne BIP-y, więc protokoły z kontroli kuratorium, sanepidu, Państwowej Inspekcji Pracy czy straży pożarnej powinny w nich być bez żadnego wniosku.

Sprawdziliśmy, jak to działa. Wysłaliśmy wniosek do 160 szkół, po dziesięć w każdym województwie. Odpowiedziało 60, a w całości wniosek zrealizowało 48. Jedna szkoła uznała, że pytanie dotyczy informacji przetworzonej, inna — że w ogóle nie mamy prawa o to pytać.

Ten pierwszy argument już przegrał w sądzie. Dyrektorka pewnego liceum odmówiła podania listy instytucji kontrolujących szkołę w latach 2020–2022, twierdząc, że to informacja przetworzona, a wnioskodawcą kieruje złośliwość. WSA w Olsztynie uchylił decyzję (II SA/Ol 1099/23). Uznał, że to informacja prosta, a szacunek „30 minut na dokument” nie został niczym uprawdopodobniony. Odrzucił też zarzut nadużywania prawa: czternaście wniosków w pół roku to nie nadużycie, a wniosków kierowanych do różnych podmiotów nie wolno sumować. Wyniki monitoringu iomówienie wyroku.

Czego szkoła nie musi udostępnić

Prywatność nauczyciela pozostaje prywatnością. Jawne są imię i nazwisko, wykładany przedmiot, wykształcenie, stanowisko i staż pracy. Nie są jawne wiek, PESEL czy dane z dowodu.

Tajemnica rady pedagogicznej istnieje, ale obejmuje wyłącznie to, co mogłoby naruszyć dobra osobiste uczniów, rodziców lub pracowników. Uchwały i protokoły z posiedzeń rady same w sobie są informacją publiczną (wyrok WSA w Łodzi II SAB/Łd 141/24). Więcej przykładów zebraliśmy w tekście Szkoła a prawo do informacji.

Kiedy szkoła milczy

Jeśli minęło 14 dni i nie ma ani odpowiedzi, ani decyzji odmownej, ani informacji o przedłużeniu terminu, to bezczynność. Przysługuje na nią skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego — bez wcześniejszego wzywania do usunięcia naruszenia.

Od decyzji odmownej można z kolei złożyć skargę na decyzję. Więcej informacji na temat egzekwowania prawa do informacji znajdziecie na naszej stronie informacjapubliczna.org.  A w razie wątpliwości polecamy kontakt z naszą bezpłatną poradnią prawną.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Wesprzyj nasze działania darowizną.

Komentarze

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *