Poprzedni

Trzymajmy się razem. Relacja ze Zlotu Fanek i Fanów Jawności

Niektórzy wstali o czwartej rano, żeby zdążyć. Przyjechali z małych gmin i dużych miast, z urzędniczymi odmowami, trudnymi historiami i pytaniami, które od miesięcy nie dają im spokoju. Sołtyski, radni, lokalni dziennikarze, społecznicy i watchdogi – ponad sto osób z całej Polski spotkało się w Pruszkowie na Zlocie Fanek i Fanów Jawności. Przez dwa dni rozmawiali o narzędziach, prawie i dobrych praktykach, ale chyba równie ważne było coś innego: spotkać ludzi, którym nie trzeba tłumaczyć, po co pyta się władzę i dlaczego warto robić to dalej.

Każdy, komu zależy na dobru wspólnym i przejrzystości, w końcu ma dość. Urzędnicy wypominają, że dokłada im pracy. Radni patrzą krzywo, kiedy pojawia się na komisji. Na wniosek o informację publiczną przychodzi kolejna odmowa. Jest ciężko.

W takich chwilach pomaga świadomość, że inni przechodzą przez to samo i że można do nich napisać albo zadzwonić, żeby po prostu powiedzieć: nie mam już siły.

Tych ludzi można spotkać na Zlocie Fanek i Fanów Jawności. Raz w roku zjeżdżają z całej Polski na sesje, z których wychodzi się mądrzejszym, i na rozmowy, które nie kończą się razem z programem. I zawsze znajdzie się ktoś, kto powie dobre słowo. Dlatego Zloty cieszą się taką popularnością.

W tym roku do Pruszkowa zjechało się ponad 100 osób. Sołtyski, radni, osoby, które działają solo, w organizacjach pozarządowych oraz watchdogi. Wszyscy, którym zależy na tym, aby w ich gminach czy miastach instytucje działały przejrzyście, a osoba, która wnioskuje o informację publiczną, była traktowana poważnie. W tym roku nową grupą uczestników byli lokalni dziennikarze. To zapewne za sprawą sesji, którą prowadziły osoby z Jawnego Lublina – Agnieszka Mazuś oraz Krzysztof Jakubowski (pobierz prezentację). W trakcie pojawiło się mnóstwo pytań i komentarzy. 

Tegoroczne spotkanie otworzyła rozmowa “Trzymajmy się razem”, Katarzyny Batko-Tołuć z Ewą Kulik-Bielińską. Słowa, które usłyszeliśmy dodają otuchy i wsparcia do dalszych działań.

Kolejnym, ważnym punktem programu był wykład Szymona Osowskiego, który przyjrzał się najważniejszym wyzwaniom związanym z dostępem do informacji j i praktyką stosowania ustawy o dostępie do informacji publicznej. Była to okazja, żeby uporządkować wiedzę, skonfrontować codzienne doświadczenia z urzędów i sądów z przepisami oraz porozmawiać o tym, gdzie dziś najczęściej pojawiają się problemy. Jak zwykle nie zabrakło pytań z sali, konkretnych przykładów i dyskusji, które pokazały, jak bardzo temat jawności pozostaje żywy i bliski osobom uczestniczącym w Zlocie (pobierz prezentację). 

Dużo emocji wywołało także spotkanie z Joanną Wons-Kletą, wójtką gminy Pawonków, która opowiadała o jawności z perspektywy osoby zarządzającej urzędem. Mówiła zarówno o dobrych rozwiązaniach, jak i o trudnościach związanych z udostępnianiem informacji. Ta rozmowa szybko wyszła poza ramy samej sesji i przeniosła się do kuluarów — bo właśnie zderzenie różnych perspektyw jest jedną z największych wartości Zlotu.

W programie nie zabrakło też sesji bardzo praktycznych — takich, po których można było wrócić do swojej gminy z konkretnym pomysłem na działanie. Anna Chęć z Fundacji Świat w Naszych Rękach pokazała, jak wygląda monitoring opieki nad bezdomnymi zwierzętami i na co zwracać uwagę, sprawdzając działania samorządów i schronisk (pobierz prezentację). Paulina Warachim i Justyna Nowak przedstawiły z kolei projekt Drzewo Reagowania — narzędzie, które pomaga przejść od zauważenia problemu do podjęcia konkretnych kroków (pobierz prezentację). I nie skończyło się na samej teorii. Już podczas Zlotu zebrała się grupa osób, które chcą przyjrzeć się tym obszarom u siebie.

Na zakończenie spotkaliśmy się z przedstawicielami Urzędu Ochrony Danych Osobowych – Prezesem UODO Mirosławem Wróblewskim oraz Piotrem Maciejewskim przedstawicielem Departamentu Orzecznictwa i Legislacji w UODO. Rozmowa dotyczyła obszaru, w którym jawność i ochrona danych osobowych bardzo często się spotykają i równie często budzą wątpliwości. PUODO został z nami także po oficjalnym zakończeniu rozmowy. Był czas na pytania, mniej formalne rozmowy w kuluarach bez formalnego dystansu i, oczywiście, zdjęcia na naszej ściance.

Ważnym i bardzo osobistym punktem zlotu była wystawa fotografii „Lokalność oczyma watchdoga”. Autorkami zdjęć były członkinie Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, które pokazały lokalność nie jako pocztówkowy obraz, ale jako przestrzeń codzienności, pamięci, obywatelskiego działania i sporów o wspólne miejsce. Na fotografiach pojawiały się rodzinne krajobrazy i miejsca, z którymi wiążą się początki aktywistycznej drogi, jak w zdjęciach Renaty Szymańczuk z Włodawy i okolic. Były też kadry opowiadające o napięciu między rozwojem a ochroną przyrody — jak teren nad Radunią pokazany przez Ewę Majdę — oraz o spotkaniu oficjalnego święta samorządności z obywatelskim protestem w Toruniu, uchwyconym przez Paulinę Warachim. Zdjęcia Anny Barabasz prowadziły z kolei przez polską prowincję: jej rytm, pozorną sielskość, lokalne historie, ograniczenia, marzenia i rzeczy, które ujawniają się dopiero wtedy, gdy patrzy się uważniej. Cała wystawa była więc nie tylko opowieścią o miejscach, ale też o sposobie patrzenia — z bliska, z zaangażowaniem i czułością na to, co lokalne.

Fotografie z wystawy “Lokalność oczyma watchdoga”

Zlot po raz kolejny pokazał, że jawność nie jest abstrakcyjnym hasłem, ale codzienną pracą konkretnych osób w gminach, miastach, organizacjach i lokalnych społecznościach. Jawność daje im podstawę do działania — pozwala lepiej zrozumieć sytuację, przedstawić argumenty i wspólnie zabiegać o poprawę.

To pytania zadawane urzędom, wnioski o informację, udział w komisjach, monitoringi i rozmowy, które nie zawsze są łatwe. Dlatego tak ważne jest, żeby raz na jakiś czas spotkać się w jednym miejscu. Wymienić doświadczeniami, nauczyć czegoś nowego, znaleźć ludzi, którzy mierzą się z podobnymi problemami, i wrócić do siebie z poczuciem, że nie działa się w pojedynkę.

Po Zlocie zostają notatki, kontakty, pomysły na kolejne działania i zdjęcia ze ścianki. Ale chyba najważniejsze zostaje przekonanie, że warto pytać, sprawdzać i upominać się o przejrzystość. I że dobrze jest mieć obok ludzi, którzy robią to samo.

Taki Zlot nie wydarzyłby się bez osób i instytucji, które wspierają nas organizacyjnie i finansowo. Dziękujemy naszym sponsorom i partnerom za zaufanie oraz za to, że pomagają tworzyć przestrzeń, w której osoby zaangażowane w jawność mogą się spotkać, uczyć od siebie i wzajemnie wzmacniać.

Dziękujemy także wszystkim osobom uczestniczącym w Zlocie — za obecność, pytania, rozmowy, dzielenie się doświadczeniem i energię, którą zabieramy ze sobą na kolejne miesiące.

A my już myślimy o następnym spotkaniu. Kolejny Zlot Fanek i Fanów Jawności za rok i mamy nadzieję, że znów zobaczymy się w jeszcze większym gronie. Szczegóły ogłosimy, gdy tylko będziemy gotowi. Do zobaczenia!

Galeria zdjęć ze Zlotu Fanek i Fanów Jawności 2026

NZ6_6007

Zdjęcie 43 z 60

Wydarzenie zorganizowane przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska w ramach projektu „Jawność w działaniu – rozwój Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska 2026–2028”, współfinansowanego ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich PROO.  

Podoba Ci się ten artykuł? Wesprzyj nasze działania darowizną.

zł

Komentarze

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *