Rewolucja w rozliczaniu partii politycznych? – felieton Katarzyny Batko-Tołuć

pxhere.com/

1 lipca 2022 roku wchodzi w życie obowiązek publikowania przez partie polityczne rejestru zawieranych umów. Nie chodzi o to, że obywatele dotrą do jakościowo nowej informacji, a o to, że stanie się to wcześniej – wtedy, gdy taka informacja jest im potrzebna do podejmowania decyzji wyborczych i oceny partii politycznych. To może, ale nie musi, być rewolucja w rozliczaniu partii z tego, jak działają.

O czym są nowe przepisy?

W ustawie o partiach politycznych dodano Art. 27a. Z całością zmian można zapoznać się w dzienniku ustaw. Dla mnie szczególnie istotne są przepisy zawarte w ustępach 1-3 i 8:

  1. Partia polityczna jest obowiązana do prowadzenia i bieżącego aktualizowania rejestru umów. Rejestr umów jest zbiorczym zestawieniem informacji o umowach zawartych przez partię polityczną.
  2. Rejestr umów prowadzi się w formie elektronicznej.
  3. Partia polityczna udostępnia rejestr umów na swojej stronie podmiotowej Biuletynu Informacji Publicznej. (…)
  1. Informacje w rejestrze umów zamieszcza się bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od daty zawarcia umowy (…).
Jak sytuacja wyglądała do tej pory?

Wcześniej tego typu informacja była dostępna w sprawozdaniach z wydania subwencji, z funduszu eksperckiego czy wyborczego partii politycznych, składanych raz w roku, do końca marca danego roku za rok poprzedni.  Te sprawozdania są dostępne publicznie tylko w zakresie sum ogólnych. Załączniki ze szczegółowymi informacjami znajdują się w Państwowej Komisji Wyborczej i na ich przeglądanie trzeba się udać do jej siedziby. Skuteczny sposób na ograniczenie zainteresowania? Moim zdaniem bardzo.

Partie są też zobowiązane do jawności finansów. Mówi o tym art. 11 ust. 2 Konstytucji RP, art. 23 a ustawy o partiach politycznych. Mówi też o tym ustawa o dostępie do informacji publicznej. Cóż jednak z tego, gdy dwie główne partie nadające ton polskiej polityce – PiS i PO – ignorują ten obowiązek? Sieć Obywatelska Watchdog Polska miała z nimi po kilka spraw sądowych. Po długich bataliach sądowych zazwyczaj uzyskujemy informację. Po to, by chwilę później wejść w ten sam typ sporu, w przypadku kolejnej informacji.

Tu wybrane publikacje dotyczące naszych zmagań o jawność partii politycznych:

Rewolucyjna zmiana?

Tak więc opisywana zmiana w ustawie o partiach politycznych wprowadza rewolucję. Doszło do niej w wyniku politycznego targu Prawa i Sprawiedliwości oraz Kukiz’15. Koło sejmowe związane z tą ostatnią partią zagłosowało za zmianą terminu głosowania tzw. LexTVN.  PiS zależało na szybkim procedowaniu, więc chwilę później politycy Kukiz’15 zagłosowali zgodnie z wolą większości rządzącej, by wynegocjować swoje warunki. Na oczach całego Narodu przeprowadzono reasumpcję głosowania, po tym jak Marszałek Sejmu – jedna z najważniejszych osób w państwie – wprowadziła obywatelki i obywateli  w błąd, twierdząc, że zasięgnęła w tej sprawie opinii pięciu prawnik. Tyle tylko, że nie zrobiła tego w tej konkretnej sprawie, a sięgnęła po opinie sprzed kilku lat.

To paradoks, że ustawa, która w dłuższej perspektywie może przyczynić się do zmniejszania korupcji i zwiększenia wolności słowa oraz uczciwości życia publicznego, jest skutkiem korupcji politycznej i próby ograniczenia wolności słowa.

Tego typu paradoksy są naszą narodową codziennością? Czy kiedyś coś z tym zrobimy?

Jaką przydatną informację możemy znaleźć w rejestrze?

Na ocenę partii politycznych wpływa wiele czynników. Ludzie raczej im nie ufają (według CBOS zaufanie do partii politycznych jest jednym z najniższych – 63% obywatelek i obywateli im nie ufa), a głosując kierują się całym zestawem powodów – od tożsamościowych poczynając, przez programowe –  socjalne i ekonomiczne, po religijne i estetyczne.

Choć uczciwość partii politycznych ma ogromne znaczenie dla realizacji potrzeb wyborców, jest ona zaledwie jednym z czynników, który wpływa na decyzje wyborcze. I niestety wydaje się mało różnicującym największe partie. Może tak być z powodu przekonań typu „kradną, ale się dzielą” (zakłada się wtedy, że wszyscy kradną i ten czynnik nie ma znaczenia), przez przekonania, że „nasi nie kradną”, po wyższościowe – „to w ogóle nie jest temat w obliczu wad przeciwnika”. W każdej z wersji, uczciwość rozumiana zarówno jako mówienie prawdy, jak też nienadużywanie stanowisk i pieniędzy publicznych schodzi na dalszy plan.

Co jednak stanie się, gdy wyborcy i wyborczynie będą mieli stały dostęp do informacji o tym, jak partia wydaje pieniądze? Gdy nie tylko najbardziej dociekliwi dziennikarze będą śledzić wydatki partii w ich sprawozdaniach raz do roku, ale każdy będzie mógł sprawdzić, ile partia za coś zapłaciła.

Całkiem niedawno Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało konwencję w Markach pod Warszawą. Spotkanie miało miejsce w samorządowym obiekcie. Gmina zaciągnęła na jego budowę kredyt. Mieszkańców bardzo zainteresowało, ile partia zapłaciła za wynajęcie obiektu. Zwłaszcza, że jest oficjalny cennik. W końcu to byłaby informacja o tym, czy władze gminy pilnują interesu mieszkańców.

Z kolei pierwsza konwencja Wiosny Roberta Biedronia – informująca o powstaniu partii – wzbudziła ogromne zainteresowanie źródłem finansowania. Impreza została zorganizowana z ogromnym rozmachem. Chodziło o to, kto zapłacił za wynajęcie Torwaru na to wydarzenie. Ustawa o partiach politycznych w art. 24, precyzyjnie określa, jak partia może zdobyć źródła finansowania.

1. Majątek partii politycznej powstaje ze składek członkowskich, darowizn, spadków, zapisów, z dochodów z majątku oraz z określonych ustawami dotacji i subwencji.(…)

3. Partia polityczna nie może prowadzić działalności gospodarczej.

4. Partia polityczna może pozyskiwać dochody z majątku pochodzące jedynie:

1) z oprocentowania środków zgromadzonych na rachunkach bankowych i lokatach;

2) z obrotu obligacjami Skarbu Państwa i bonami skarbowymi Skarbu Państwa;

3) ze zbycia należących do niej składników majątkowych;

4) z działalności, o której mowa w art. 27.

5. Partia polityczna może użyczać posiadane przez siebie nieruchomości i lokale jedynie na biura poselskie, senatorskie oraz biura radnych gminy, powiatu albo województwa.

6. Partia polityczna nie może przeprowadzać zbiórek publicznych.

7. Partia polityczna może zaciągać kredyty bankowe na cele statutowe.

8. Partia polityczna może gromadzić środki finansowe jedynie na rachunkach bankowych, z zastrzeżeniem art. 26a.

A co, jeśli za Konwencję zapłacił jakiś prywatny darczyńca? Czy może to zrobić zgodnie z prawem? 

Inna budząca kontrowersje kwestia dotyczy tego, czy partie ogłupiają nas w Internecie. Czy kupują usługę „trollowania”? Czy płacą anonimowym kontom? Czy wydatki na promocję nie przewyższają tych na wiedzę i ekspertyzę? To by dużo powiedziało o priorytetach partii.

Czy my – obywatelki i obywatele – dowiemy się tego z rejestrów umów? Jest szansa, że zbliżymy się do odpowiedzi na te pytania i zaczniemy dociekać prawdy.

Uwolniona informacja powoduje, że zaczynają pojawiać się opinie osób, które albo mają wiedzę ekspercką, albo coś widziały, albo potrafią połączyć kropki. To ogromna szansa, by obywatele wiedzieli więcej i niekontrolowalna siła.

Każdy może obejrzeć i wyrobić sobie zdanie o tym, co robi partia.

Co dalej? Mimo wszystko optymistycznie

W każdym z opisanych przykładów możemy spodziewać się utrudnień. Obiekt w Markach wynajęła firma, którą wynajęło zapewne Prawo i Sprawiedliwość. Szefostwo obiektu nie zgadza się ujawnić ceny najmu ze względu na to, że ten jedyny na mareckim rynku obiekt mógłby obniżyć swoją konkurencyjność. Czy nie jest uzasadnione zapytanie partii i zażądanie ujawnienia umowy? Czy obywatele zobaczą w rejestrze, że więcej spraw jest zlecanych pośrednikom na rynku? Czy zadadzą sobie pytanie o zmianę w czasie? Czy porównają z innymi partiami? Wszystko to jest możliwe i może wpłynąć na wyniki wyborów. Warto pamiętać, że brak informacji też jest informacją. A o wielu sprawach można wnioskować pośrednio.

Przy niskiej jakości polskiej kultury politycznej i niestety – uczciwości w polityce – obawiam się, że jako obywatelki i obywatele będziemy musieli nauczyć się czytać między wierszami. Z drugiej strony widzę rejestry jako ogromną szansę. Masowy dostęp do informacji, gdyby każdy wykonywał świetnie swoją pracę – dziennikarze dziennikarską, a obywatele obywatelską – może okazać się lekarstwem na nieuczciwość, patologię i kłamstwo. Czy nie jest to kusząca perspektywa?

 

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. uważny

    “Warto pamiętać, że brak informacji też jest informacją”
    Jakże ważne przypomnienie, istotnej nie tylko dla watchdoga prawa do informacji, PRAWDY.

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.