Najnowszy odcinek „Zajawki” opowiada o szkole z perspektywy rodziców – w sam raz na Święto Edukacji Narodowej. Gościnią Martyny Bójko jest Agnieszka Krzaczek – członkini Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, aktywistka działająca m.in. na rzecz praw uczniów, pisząca o szkole na swoim fanpage’u Mama z Józefowa.
W rozmowie wyjaśnia, czym są rady rodziców (i czym nie są), jak się je powołuje, jakie mają realne kompetencje i dlaczego powinny współpracować z dyrektorem oraz całą społecznością szkoły. Posłuchacie też o jawności działań i finansów, publikowaniu protokołów, składkach na radę rodziców. Pojawią się też przykłady dobrych praktyk.
Podcast możecie odsłuchać na:
Transkrypcja podcastu poniżej
Intro:
Co król Karol królowej Karolinie kupił, chciałabym wiedzieć co kupił i za ile ile. Dobrze, że jesteś i że rozmawiamy, nawet przy stole z powyłamywanymi nogami. I że rozumiesz, że nie odmówisz mi tej racji. Prawa do pytań, do informacji.
Dzień dobry, tu Martyna Bójko z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. To jest kolejny odcinek podcastu Zajawka. Dziś porozmawiamy o szkole, ale w takiej może nie oczywistej odsłonie, bo w szkole w kontekście rodziców, a nie dzieci czy nauczycieli. A pretekst jest dobry, bo emitujemy ten podcast w okolicy tak zwanego Dnia Nauczyciela, a tak naprawdę Święta Edukacji Narodowej i myślę, że to jest dobry powód, żeby trochę o radach rodziców porozmawiać, bo niesłusznie zbyt dużo czasu na rozmowę na temat tego, czym są rady rodziców się nie poświęca. Do rozmowy na ten temat zaprosiłam chyba największą ekspertkę w mojej ocenie od rad rodziców, jak one powinny funkcjonować, Agnieszkę Krzaczek, która jest członkinią Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Dzień dobry Agnieszko.
Cześć Martyno, witam i dziękuję za zaproszenie.
I może zacznę od takiego oczywistego i prostego pytania, czym są rady rodziców i czym nie są, bo to może też być równie istotne.
Rady Rodziców zgodnie z ustawą edukacyjną są organami społecznymi działającymi w szkole i bardzo wiele osób mylnie postrzega, że skoro są zapisane w dziale społeczne organy w szkole, to tak naprawdę mogą robić co chcą, bo są społeczne. Co nie jest prawdą, ponieważ są jednym z organów działających w szkole, a za wszystko co się dzieje na terenie szkoły odpowiada dyrektor i te organy jak gdyby działają pod dyrektorem. Więc tak, rady rodziców są organem społecznym, ale działają w szkole i za wszystko co się dzieje w szkole odpowiada dyrektor.
Czyli, ale to w ogóle jest tak, że w szkole ta rada rodziców może, ale nie musi być? Czy to jest ten organ, który zawsze musi być, bo on opiniuje jakieś dokumenty, które szkoła przygotowuje i bez tej opinii np. te dokumenty nie mogą wejść w życie, wdrożone, te zapisy nie mogą być?
Tak, dokładnie. Nie muszą powstawać, że tak powiem wyłącznie rady rodziców. Może powstać albo Rada Rodziców, albo może powstać Rada Szkoły. Bardzo rzadko się zdarza, żeby powstawały w Polsce rady szkoły. One wtedy mają inne kompetencje i inne możliwości i zupełnie inaczej jak gdyby te rady szkoły funkcjonują. W mojej ocenie Rady Szkoły powinny być obligatoryjne, nawet bez właśnie na ten moment zmieniania ustawy, ponieważ są lepiej opisane, ich kompetencje są też jak gdyby dużo szersze i z mojego punktu widzenia byłyby fajniejszymi organami, ponieważ w ich skład wchodzą zarówno nauczyciele, rodzice i uczniowie, więc jest to dużo bardziej takie fajne rozwiązanie.
Ale czy muszą powstawać?
Tak, musi być albo Rada Szkoły, albo Rada Rodziców.
Ale gdzieś są spisane takie dokładne obowiązki rady rodziców, ale jeszcze nim o tym powiesz, to może opowiedz o tym, jak one w ogóle są powoływane, bo to też jest dosyć ważna informacja, skąd się ludzie biorą w Radzie Rodziców.
Tak, w Radzie Rodziców zgodnie z zapisami w ustawie może być jeden członek tzw. trójki klasowej, więc na początku roku szkolnego w każdej szkole w Polsce musi odbyć się zebranie i na tym zebraniu rodzice się dowiadują dużo istotnych, powinni się dowiedzieć o wielu istotnych rzeczach, które się będą w szkole działy.
Muszą podpisać różne dokumenty, jak m.in. zgody RODO i na końcu najczęściej powinno się odbyć tzw. wybór trójki klasowej. Wtedy nauczyciel daje rodzicom taką kartkę, na której rodzice mają między sobą wybrać członków tejże trójki klasowej i ta trójka ze swojego grona wybiera jedną osobę, która będzie reprezentowała dany oddział klasowy w radzie rodziców. I tak naprawdę trójki klasowe, o czym też już coraz częściej głośno najwyraźniej przypominam, nie mają opisanych żadnych innych funkcji w szkole. Trójka klasowa jest powoływana tylko w tym celu, by jeden z jej przedstawicieli, przedstawiciel klasy, reprezentował dany oddział klasowy w radzie rodziców.
No tak, ale jeżeli jeden tylko, to po co tych dwoje pozostałych? Ja wielokrotnie byłam w trójce klasowej i zakładam, że nic nie muszę, ale też nie mogę się włączać na takiej zasadzie, że teraz nic nie przychodzi do głowy, ale czy włączać?
Wszyscy rodzice w szkole stanowią społeczność rodziców, każdy z tych rodziców, każdy, niezależnie czy jest w trójce, czy nie jest w tej trójce, każdy ma prawo się wypowiadać na tematy szkolne. Ma prawo przychodzić na spotkania rady rodziców, proponować swoje rozwiązania, nie wiem, inicjować jakieś inicjatywy, rozmawiać. Dopiero jak dochodzi do głosowania, że tak powiem, nad jakąś uchwałą rady rodziców w jakimś temacie, to głos mają tylko i wyłącznie osoby, które są w protokołach z wyboru trójek klasowych, bo na tym protokole mamy przewodniczącego, zastępcę trójki klasowej i skarbnika. I mamy też zapis, która z tych osób jest jak gdyby oddelegowana z tej trójki do rady rodziców. Tylko ta osoba może głosować na…
Może głosować, tak, w imieniu klasy.
Tak, ale przyjść na zebranie rady rodziców, na spotkanie rady rodziców może każdy rodzic. Niestety i to powiem, w bardzo wielu miejscach w Polsce, jak rozmawiam właśnie z rodzicami, w ogóle rodzicami, którzy chcą coś właśnie robić w szkole, a nie dostali się do tej trójki, nie dostali się do rady rodziców, jest im to odbierane, zabraniane, są wyrzucani. Ja sama zostałam kilkukrotnie wyproszona w przeszłości ze spotkania rady rodziców w szkole, do której uczęszczam mój syn. A to jest praktyka po prostu, która jest według mnie niezgodna z prawem i jak gdyby przeczy też idei społeczności szkolnej, w której każdy może się wypowiadać.
Nie ma nic w zapisu, że tylko wybrani rodzice. Wszyscy rodzice w szkole są równi.
Bezwzględnie tak, natomiast też zauważam taką prawidłowość, że jeżeli nie jest jakiś temat taki bardzo
elektryzujący tą szkolną społeczność, to wtedy rodzice rzeczywiście przychodzą i sama wielokrotnie byłam świadkiem, że się drzwi nie domykały, bo było tyle osób i nikt ich akurat w szkole, do której moje dzieci chodziły, nie wypraszał. Natomiast dużo częściej jest tak, że jest niska frekwencja, bo po prostu nie ma zbyt dużego zainteresowania pracami tej Rady. Ja mam takie obserwacje, że często to jest taki wybór totalnie z łapanki – ,,no to kto pójdzie do rady rodziców?”. Nikt nie chce, bo to dodatkowe godziny siedzenia, ale to jakoś ciało się konstytuuje, wybierają tego przewodniczącego i jakbyś mogła powiedzieć, na czym polega właśnie praca tej rady rodziców, co rada rodziców w szkole robi?
Zanim odpowiem na to pytanie, to chciałabym powiedzieć, bo ja już teraz na przykład widzę, że mamy ogromny brak wiedzy, czym jest rada rodziców, jakie ma kompetencje, jakie ma możliwości i od jakiegoś czasu się nad tym zastanawiałam, dlaczego się tak dzieje, że właśnie rodzice się nie chcą udzielać. Bardzo często słyszę ten argument, że ,,tak, jeszcze ta jawność, jeszcze to, jeszcze tamto, jakbyśmy nie mieli co robić” i narzekają na to, że i tak się nikt nie chce udzielać w tej radzie rodziców. Ja w zeszłym roku zrobiłam taki eksperyment, mój młodszy syn był w pierwszej klasie i poznałam nowych rodziców. Zgłosiłam się, znaczy zostałam zgłoszona do trójki klasowej i po prostu zaprosiłam tych rodziców, żeby przyszli, zobaczyli, bo bardzo często właśnie rodzice, że tego nie ma, a tam tego nie ma, nie ma zajęć dodatkowych” i jak gdyby czują się, że są bezczynni, że nie mogą nic zrobić w tej szkole, że nie mają żadnego wpływu, tak. No więc zaczęłam już głośno i wyraźnie o tym mówić, że ,,nie, mamy wpływ, każdy z was ma wpływ, może przyjść na radę rodziców” i kilku rodziców, mam, przyszło na to pierwsze zebranie, to było jedno z pierwszych zebrań i były niesamowicie zachwycone i zszokowane, że jest taki dokument jak program profilaktyczno-wychowawczy, który właśnie dyrektor musi skonsultować z całą społecznością szkolną, nie tylko z radą rodziców, tam musi być, jak gdyby na końcu tego całego procesu musi być, jak gdyby akceptacja rady rodziców, ale prawda jest taka, że ten program powinien zostać wysłany drogą mailową do wszystkich rodziców w szkole, by mogli się z nim zapoznać i wnieść do niego swoje uwagi, nie tylko rada rodziców, tylko każdy z rodziców.
W mojej szkole właśnie w zeszłym roku pani dyrektor posłuchała mojej prośby, żeby tak się właśnie stało. No i jak gdyby rodzice też byli zaskoczeni, że w ogóle mogą coś takiego, że mogą na przykład zaproponować jakieś warsztaty, zwrócić uwagę, tak. Uchwala go rada rodziców, znaczy ona go nie uchwala, tylko jak gdyby daje zgodę, akceptuje ten program profilaktyczno-wychowawczy, ale każdy z nas ma prawo na przykład się odnieść i odnieść, nanieść jakieś uwagi, tak, zrzucić na coś uwagę.
Tak, jakie zadania ma Rada Rodziców, co robi poza tym, że akceptuje ten program?
Tak szczerze to praktycznie każda jakaś tam zmiana w szkole musi być, że tak powiem, skonsultowana, tak powinno być, tak, ale najważniejsze jest właśnie uchwalenie, jak gdyby zaakceptowanie tego programu profilaktyczno-wychowawczego na dany rok szkolny. To jest taka rzecz, która jest jak gdyby najważniejsza i też tutaj są zapisy, że jeżeli no nie dojdzie do porozumienia i Rada go nie zaakceptuje, to jest cała, że tak powiem, procedura, więc to jest naprawdę jeden z najważniejszych dokumentów, jaki jest ustalany, uchwalany przez szkołę na dany rok szkolny i no bardzo ważne jest w moim odczuciu, żeby był ustalany z całą społecznością, żeby każdy z rodziców się mógł z nim zapoznać.
No drugorzędną, że tak powiem, kwestią jest to, że rodzice dostają ten dokument i nie mają zielonego pojęcia, po co to dostali, na co i ja jeszcze jak widzą, ile to ma stron często, tak, no nie chcą tego czytać. Ja ostatnio na przykład tak się nad tym zastanawiałam, skąd to się właśnie bierze, że my jako rodzice, mamy dużo, że tak powiem, wątpliwości, co do działania szkoły, bardzo dużo nam się nie podoba i mam taką obserwację, że to wynika właśnie z braku wiedzy i nawet ostatnio o tym napisałam artykuł dotyczący właśnie tego, że na pierwszych zebraniach, w pierwszej klasie, potem w drugiej klasie podstawówki, w trzeciej, rodzice powinni mieć taką edukację, jak działa szkoła, że najpierw właśnie powinniśmy nie tylko zajmować się szkołą. Szkoła ma edukować nie tylko dzieci, tak? Świat się zmienił, mamy ustawę od 2016 roku, szkoła wygląda zupełnie inaczej niż jak my żeśmy do niej chodzili. Ja jestem rocznik osiemdziesiąty któryś, nie będę zdradzać, w każdym bądź razie od tamtej pory, jak ja chodziłam do szkoły też nawet Konstytucja obecna z 97 roku nie obowiązywała. Ona też dużo zmieniła, jeśli chodzi o instytucje publiczne. Więc mi się wydaje, że to też właśnie wynika z braku, że tak powiem wiedzy, takiej naprawdę podstawowej wiedzy dotyczącej tego, jak działa publiczna jednostka oświatowa szkoła i o tym właśnie powinni mówić dyrektorzy na pierwszych zebraniach i przypominać, że tak powiem. Dyrektorzy może powinni robić jakieś zebranie, tak, jakoś inaczej, ale też nauczyciele jak gdyby powinni, nauczyciele też jak gdyby o tym nie wiedzą. Rodzice nie mają zielonego pojęcia, co to jest statut w szkole, który normuje i jego zapisy jak gdyby dają obraz tego w jakiej są instytucji, jakie są w niej zasady, rodzice tego nie wiedzą.
Dobra, ale wróćmy do rady rodziców i właśnie tych jej zadań, czy jest jakaś taka sztywna lista co rada rodziców musi zrobić, czy to jest też trochę tak, że ona sama sobie organizuje ten czas, tę pracę?
Rada rodziców ma wspierać, że tak powiem, działalność szkoły. Ma kilka takich kompetencji dotyczących działań, przede wszystkim ten dokument dotyczący programu profilaktyczno-wychowawczego, ale na przykład jeżeli szkoła zamierza, nie wiem, wprowadzić system, albo inaczej, szkoła chce wycofać się z punktowego systemu oceniania zachowania uczniów, to musi, zaciągnąć, że tak powiem, zgodę od rady rodziców. Rada rodziców musi się na ten temat wypowiedzieć.
A na przykład te wszystkie, bo to z czym większości rodziców się kojarzy rada rodziców to, że na początku roku szkolnego dostają informację, że składka na radę rodziców wynosi tyle i tyle na dziecko. Oczywiście jest ona dobrowolna. Bywa, że są zbierane deklaracje, ile kto zapłaci i potem tą kwotą rada rodziców dysponuje, nie wiem, jakoś tam wspierając tę działalność szkoły, organizując, kupując jakieś nagrody w konkursach i to mi się głównie kojarzy z tym działanie rady rodziców.
Tak, no i właśnie tak nam się kojarzy, a według ustawy Prawo oświatowe – rada rodziców w porozumieniu z radą pedagogiczną uchwala program wychowawczo-profilaktyczny, opiniuje wszystkie programy, harmonogramy.
Też na przykład dyrektor musi mieć zgodę rady rodziców, znaczy nie, że zgodę, ale musi mieć potwierdzenie, że rada rodziców się zgadza na te wszystkie dni wolne, które będą w danym roku szkolnym obowiązywały, plus te dni tak zwane dyrektorskie, opiniowanie planu finansowego szkoły, no i rada rodziców może w każdej sprawie dotyczącej działania szkoły składać do szkoły wnioski, wypowiadać się, a dyrektor ma obowiązek każdy z tych wniosków rozpatrzyć i odnieść się do tego.
To jest taki chyba level wyżej, bo tak jak mówię, w większości ludzi to się kojarzy, tak po prostu…
Bo większość o tym nie wie. Tylko z tym o czym ty mówisz. Dla większości z rodziców Rada Rodziców zajmuje się zbieraniem funduszy na różne imprezy, które chce w szkole zorganizować, często nie tylko dlatego, że chce coś zorganizować, ale chce wesprzeć działania szkoły, więc na pierwszym zebraniu, dobrze, na drugim zebraniu dostajemy karteczkę, bardzo często, to naprawdę nie jest rzecz odmienna, tylko raczej obowiązująca w Polsce, że nadal mimo zapisu, że składka jest dobrowolna. Rady rodziców powiem to, wymuszają składki, określają dokładnie jaka ma być ta składka, w zależności od ilości dzieci, które mamy w danej szkole, tam są wtedy jakieś zniżki i z tym nam się kojarzy rada rodziców, gdzie przypomnę, składki są dobrowolne, nie wolno ich łączyć z żadnym dzieckiem i każdy może wpłacić tyle, ile uważa i na ile go stać i nikt nie ma prawa z rady rodziców go z tego rozliczać.
Rady rodziców są organami społecznymi, te osoby nie są zatrudnione w szkole i nie mają prawa wiedzieć, kto ile
wpłacił, że tak powiem i rozliczać z tego rodziców. To jest instytucja, bo rozmawiamy teraz o instytucjach publicznych, oświatowych i nie ma takiej możliwości, prawo wyraźnie mówi, że składki są dobrowolne i wymuszanie i zbieranie, bo ja to tak widzę, że jednak jak dostajemy tą kartkę, to czujemy taki nacisk, że musimy to zapłacić, bo jeszcze potem to taka psychologia troszeczkę, ktoś nas z tego rozliczy, a potem jeszcze się ,,gdzieś ktoś dowie, że ja nie wpłaciłem”, a w tych radach są ludzie. I to jest taki psychologiczny zabieg, może nieświadomy, ja nie upatruję już się w tym momencie, że to jest jakaś takie działanie świadome i na złość, i specjalnie, i łamanie prawa. Ono bardziej wynika mi się wydaje z tych naszych przyzwyczajeń, że my posyłając dzieci do szkoły robimy tak trochę “kopiuj wklej”, jak to było za naszych czasów.
Tylko tak jak na początku powiedziałam, dużo się zmieniło. Szczerze nie sprawdzałam, ale chyba jednak sprawdzę, jakie były zapisy o radach rodziców w latach 90., kiedy ja chodziłam do szkoły. I też dla mnie kilka lat temu, jak mój syn poszedł starszy do szkoły, to po prostu brałam, podpisywałam i przyjmowałam, że tak powiem, że tak ma być, tak powinno być, bo skoro w szkole, w szkole dostaje, w instytucji publicznej taki dokument, to widać, ten dokument jest zgodny z prawem. A niestety, to nie tylko rady rodziców nie wiedzą, że tak nie można, tylko też właśnie dyrekcje, bo w tym momencie, jeżeli rada rodziców rozdaje na zebraniu tego typu dokument, to na zgodę na to, co będzie rozdawane rodzicom przez innych członków społeczności, wyraża dyrektor. Może nie, że tam jakieś wielkie pismo, ale każe pani z sekretariatu wydrukować ilość na każdą klasę, panie to biorą nauczycielki i rozdają i jest przyjęte, że no bo zawsze tak było, a niestety tego robić nie wolno.
No właśnie, czyli generalnie to składanie, czyli to zbieranie tych deklaracji, kto je wpłaci jest po prostu niezgodne z prawem, bo to jest też jakieś przetwarzanie danych i tutaj już wchodzi też RODO i tak dalej.
Dokładnie, a rady rodziców nie są, nie mają żadnej osobowości prawnej, więc nie mają też podstawy ci rodzice, żeby zbierać te dane. To może robić tylko i wyłącznie dyrektor, ale dyrektor nie ma też jak gdyby kompetencji, bo nie jest organem społecznym, czyli radą rodziców, a pieniądze nie trafiają, mogą trafić na subkonto szkoły, ale najczęściej rady mają własne konta, więc dyrektor nie ma do tego konta dostępu.
To teraz chciałabym, żebyśmy trochę przeszły na poletko jawnościowe, bo też coś, czego jeszcze nie powiedziałam, to ty będąc w naszej szkole inicjatyw Strażniczych razem z innymi uczestniczkami realizowałaś taki monitoring, nie pamiętam, jak on się nazywał..
Rady dla rady.
Rady dla rady, tak rzeczywiście i tam wyście wysyłały wnioski o informację publiczną do szkół, do dyrektorów z prośbą o przekazanie, w zasadzie to były pytania, bo wnioskować do rady…
Nie da się o informację publiczną.
Tak właśnie, tak, bo to rada jako to ciało doradcze społeczne, to nie jest też organem, który jest zobowiązany do udostępniania informacji, ale szkoła już jako instytucja jest jednak organem i pytanie, czy jeżeli właśnie zawnioskuje się do dyrektora szkoły o protokół z rady rodziców, to czy dyrektor jest zobowiązany do udostępnienia takiego protokołu, jak to jest w ogóle z jawnością rady rodziców, działalności rady rodziców?
Za wszystko, co się dzieje na terenie szkoły odpowiada dyrektor, więc dyrektor powinien, że tak, po pierwsze powinien wiedzieć, że było spotkanie, kiedy będzie udostępnia rodzicom salę, tak, więc zebranie się odbywa na terenie szkoły, no nie odbywa się gdzieś obok szkoły, tak, na jakimś placu zabaw, tylko odbywa się w szkole, bo jest organem w szkole społecznym. Więc w tym momencie dyrektor powinien, wiedzieć, co się na tej radzie odbyło, jakie są plany tej rady, bo może być taka sytuacja, że, bo też nie ma obowiązku, rada rodziców to jest zapisane, że w zebraniu może uczestniczyć dyrektor, ale nie ma takiego obowiązku.
Ja mam bardzo dobrą, świetną tutaj praktykę, gdzie teraz mieszkam i gdzie od lat jest praktyka, że dyrektor, pani dyrektor jest zapraszana na każde spotkanie rady rodziców, bierze udział w każdym spotkaniu i to jest bardzo takie dla mnie niesamowite, ponieważ to strasznie skraca proces, że tak powiem, podejmowania różnych działań przez radę rodziców i we współpracy z dyrekcją.
O co chodzi? Chodzi o to, że na przykład rada rodziców ma jakiś pomysł, nie wiem, jakikolwiek pomysł i na przykład nie ma dyrektora i ten dyrektor od razu nie zareaguje, że ,,drodzy rodzice, ale tego nie możemy robić, bo coś tam, coś tam”, tak? Albo od razu, ,,o to możemy zrealizować i to jest bardzo fajny pomysł, moglibyśmy to dogadać, jak uchwalicie, jak będziecie mieli na to środki, to możemy to zrobić na przykład w maju”, tak? Jakiś, nie wiem, piknik, no cokolwiek. Jeżeli nie jest zapraszana osoba, która decyduje o tym, co się w szkole dzieje, to cały ten proces decyzyjny jest dużo dłuższy, bo to jest na tej zasadzie, że rodzice sobie coś ustalą, ale niestety rodzice często nie znają prawa i nie wiedzą, co mogą w szkole zrobić, a czego nie mogą, na co są pieniądze, na co są kompetencje, co dyrektor, jakie ma możliwości ta szkoła. No i rada sobie wpadnie na super pomysł, już nie chcę też wymyślać, uchwalą sobie, że tak, tak robimy, po czym pójdą do dyrekcji, żeby dostać na to zgodę, a się okazuje, że ,,niestety, ale nie, bo tego nie można w takiej formie zrobić”. I wtedy wracamy na kolejne zebranie za miesiąc, to i tak jest dobra forma, jeżeli są co miesiąc te zebrania i od nowa coś, że tak powiem, wymyślamy, znowu idziemy do dyrekcji i jak gdyby bawimy się w takie kółko i gonienie myszki. Gdzie zaproszenie dyrektora, osoby, która decyduje o tym, co się w szkole może odbyć, a co się nie może odbyć, skraca ten proces.
Ale też dodam od razu łyżkę dziegciu, że niestety, ale nie wszystkie dyrekcje chcą współpracować na równi jak gdyby z tą radą, nie rozumieją tego, jak bardzo ważny jest to organ, jest to jednak… Szkoła jest społecznością, rada rodziców jest organem, który reprezentuje jedną z części tej społeczności, czyli rodziców i to jak ta szkoła funkcjonuje, co się w niej dzieje, powinno być konsultowane z rodzicami, bo jednak chodzi o dzieci, ale zdaję sobie w drugą stronę sprawę, że rodzice czasami mają naprawdę niesamowite pomysły, niezgodne totalnie z prawem. Nie rozumieją i wymuszają często na szkołach różne działania. Więc no ja powiem tak, mam taką dobrą praktykę w szkole, w której się znalazłam po przeprowadzce, w której funkcjonuje to od lat, że dyrektor jest zapraszany na każde zebranie, ja na pierwszy raz jak byłam tu byłam naprawdę zdumiona, myślałam, że po prostu mi się tak trafiło, że akurat na to przyszła pani dyrektor, była zaproszona, ale zostałam poinformowana, że tutaj to jest
taka norma, że tutaj to jest jak najbardziej normalne.
Co do protokołu, no to właśnie. Protokół powinien się znaleźć na stronie internetowej, stroną internetową zarządza dyrektor szkoły, jest to organ. Rada rodziców, przypomnę, jest organem w szkole, więc jej protokoły, jej działania powinny być jawne i powinny być znane dyrekcji. Bo bez wiedzy dyrekcji rada rodziców sama sobie nie może czegoś tam zorganizować na terenie szkoły. Niestety w jedną i w drugą stronę to działa, że rady rodziców nie udostępniają i nie chcą udostępniać szkole, a z drugiej strony bywa tak, że szkoła nie ma czasu i są różne przyczyny, żeby te protokoły nie były publikowane. Ale wygląda to tak, że formalnie stroną szkoły zarządza dyrektor, ma tam jakiegoś informatyka albo jakąś panią, która wrzuca te różne dokumenty, więc tak naprawdę to jest zadanie, by dokument trafił do całej społeczności szkolnej poprzez właśnie stronę na przykład internetową, czy BIP nawet
szkoły, poprzez dyrekcję. Niestety, to się bardzo często nie dzieje.
No tak, bo w zasadzie w jaki inny sposób rodzice się mają dowiedzieć, że jakieś decyzje zapadły, jeżeli chcą to sprawdzić to dobrze, żeby taki protokół w miarę sprawnie się na stronie ukazał?
Jest jeszcze jedna możliwość. Każda osoba z trójki klasowej ma dostęp do szkolnego Librusa. Nie wszyscy rodzice mogą sobie między sobą na Librusie czy na Vulkanie, nie wiem jak Vulkan wygląda, bo nigdy z niego nie korzystałam, ale domyślam się, że na pewno podobnie, że mogą sobie wysyłać maile.
Rada rodziców, przede wszystkim prezydium też powinno mieć taką możliwość, czyli powinno mieć odblokowane na Librusie możliwość wysyłania do wszystkich rodziców danej szkole wiadomości.
I to jest taka też jedna z możliwości, do której ja zawsze zachęcam, by właśnie rada tym kanałem, czyli przez Librusa
informowała o swoich spotkaniach, o tym jakie podejmuje działania, jakie planuje podjąć działania. Przesłała dokument, który na początku września na pierwszym zebraniu jest przyjmowany protokół z działania za poprzedni rok poprzedniej rady rodziców i żeby ten dokument trafił do wszystkich rodziców, bo to jest informacja. Może nie wszyscy to będą czytali, a może kilka osób przeczyta, potem powie kolejnej osobie.
No jednak dostęp do wszelakiej informacji jest bardzo ważny i ta wiedza się, że tak powiem niesie, a niestety wygląda tak to bardzo często, że jedyne informacje, które padają to jest, że zbieramy środki i robimy piknik,
albo są rankingi klas, to są takie informacje, które najczęściej do nas docierają.
No dobrze, a kwestia finansów, to też jest temat, który często budzi emocje. Z drugiej strony też wielokrotnie członkowie, zwłaszcza prezydium rady rodziców ma żal do tych, którzy nic nie robią, że jedyne na co ich stać to krytykowanie, że pieniądze zostały źle wydane, więc tak naprawdę to pytanie, czy wydaje mi się, że najlepszą receptą na to jest właśnie jawność tych finansów, żeby to wszystko było transparentne, żeby informacje były opublikowane tak, żeby wszyscy mogli mieć do nich dostęp.
No ale tu jeszcze się pojawia wątek konta bankowego, czy rada rodziców może mieć swoje konto, bo często jest tak, że ma swoje konto zupełnie niezależnie od szkoły, a przecież właśnie nie jest żadnym organem. Więc jak to jest? Czasem też szkoła bywa stowarzyszeniem i np. jeśli dobrze pamiętam, to rada rodziców w szkole moich dzieci właśnie ma status OPP, żeby móc zbierać te 1,5% podatku.
Żeby Rada Rodziców mogła zbierać w OPP, musi powstać w szkole stowarzyszenie.
Jest taka możliwość w ustawie, że na terenie szkoły mogą być tworzone stowarzyszenia.
Właśnie tak.
To nie jest też takie proste, bo to zostało zmienione kilka lat temu i to nie jest, znaczy musi być też właśnie zgoda całej społeczności. Powstają takie stowarzyszenia i wtedy one jak gdyby, ale nie rada rodziców, bo rada rodziców nie ma osobowości żadnej. Ma prawo mieć konto, tylko też z tym kontem jest to dosyć mocno skomplikowane.
Ogólnie chodzi o to, że organy społeczne jakimi są rady rodziców są bardzo słabo opisane w prawie.
Jest tam, jak ja zawsze mówię, bardzo dużo dziur, które nie wiadomo potem jak rozwiązać i są osoby w Polsce, które
są przewodniczącymi od wielu lat i sobie z tym radzą. I świetnie to działa, też grają w radę rodziców w jawności, czyli publikują, mają dodatkowego Facebooka, konto na Facebooku. Ja też w mojej obecnej radzie też namawiałam i powstało takie konto na Facebooku “Rady rodziców szkoły w…” i tam, też sama to starałam się promować, żeby ci rodzice jak najszerzej dołączyli do tej społeczności. Tam nie tylko można publikować dokumenty. Szczerze najczęściej się kończy, że są rankingi szkół, klas, a mało jest takich informacji według mnie bardzo istotnych.
A to, co powiedziałaś, że jak nie ma jawności finansów, ile zebraliśmy, ile wydaliśmy, na co konkretnie, no to nie dziwmy się, że rodzice są niezadowoleni, że według nich nic się nie działo, nawet jeżeli się działo. Jeżeli nie pokazujemy tego, co robiliśmy, to nie dziwmy się potem, że są tego typu aluzje. Na dodatek niepublikowanie i niemówienie wprost o tym, na co, ile zostało zebrane, naraża członków tej rady na różne konsekwencje. Ja się spotkałam z taką sytuacją, że osoba będąca w radzie rodziców, została przy mnie akurat zaatakowana i zaczęła być wyciągana jakaś jej inwestycja prywatna, w ogóle niezwiązana zupełnie i padła sugestia, że ,,no tak, bo ona tam działa w tej radzie, to już wiadomo skąd miała pieniądze”. I to było dla mnie naprawdę bardzo takie szokujące.
Ja oczywiście stanęłam po bronie tej osoby, bo to po prostu było takie bezpodstawne według mnie już mówienie o tym, że ta osoba przywłaszczyła sobie pieniądze, co na pewno nie miało miejsca.
Więc tak, jawność bardzo mocno sprzyja i temu, co się dzieje w szkole. Jawność wydatków, jawność, jasne zasady, informowanie rodziców o planach, jakie ma rada rodziców na dany rok szkolny, potem na bieżąco informowanie o tym, co zostało zrobione, ile zostało na ten cel wydane, zwiększa też chęć rodziców do udzielania się, ale też do wpłat, bo jeżeli ja mówię, że i zostaje przyjęte w danej szkole, że już nie są zbierane składki, to zawsze jest takie przerażenie, że ,,no tak, no to teraz już w ogóle nie będziemy mieć pieniędzy”.
Po pierwsze rada rodziców nie jest od zbierania pieniędzy, od tego zacznijmy, ona ma dużo szersze kompetencje i powinna się innymi rzeczami zajmować niż właśnie zbieranie pieniędzy, a rady rodziców są skupione tylko tak naprawdę tak aż obsesyjnie na tym, żeby zebrać jak najwięcej pieniędzy, żeby na koniec roku, czy w ciągu roku zrobić kilka tych imprez, na święta Bożego Narodzenia, czy na koniec roku Dzień Dziecka i zawsze właśnie, że spadną te składki, że nie będzie nas stać na zrobienie tego czy tamtego, no bo jeżeli wymuszaliśmy, to tak, te składki są większe, ale można sytuację ratować.
To świetnie pokazała właśnie moja rada, gdzie chodziłam na te spotkania, nie było na początku może zbyt miło, ale jednak rada posłuchała, przestała zbierać, dwa lata temu przestała zbierać deklaracje. Rodzice się mnie pytali ,,i co teraz, jak mamy wymusić na tych rodzicach te składki?” Ja mówię najlepiej po prostu piszcie, co chcecie zrobić, jakie macie cele, na co zbieracie. Informujcie rodziców, cały czas informacja. I oni tak robią i rzeczywiście składki spadły, wysokość tych składek, ale nie jest to jakiś taki dramatyczny skok w dół. Dostajemy systematycznie informacje od przewodniczącego rady rodziców na Librusie, on ma normalnie odblokowane, za każdym razem, ja sama potrafię, że ,,Paweł zapomniałeś napisać, jaki jest numer konta do wpłaty”. No bo tym rodzicom też trzeba przypominać, że ,,jeżeli się państwu podobają nasze działania albo macie jeszcze jakieś inne pomysły, zapraszamy do kontaktu i jednocześnie zachęcamy do wsparcia naszego konta”. I tyle po prostu, taka sucha informacja, żeby rodzice za każdym razem mieli pełny obraz sytuacji.
I też to, co mówiłaś o tych rankingach klas, też kto ile wpłacił i uzależnianie wysokości wpłaty z danej klasy,
znaczy uzależnianie właśnie tej wysokości, tej kwoty przekazanej dla klasy, bo są też takie sytuacje, że rada rodziców przyznaje pieniądze klasie, ale procentowo jest to taki udział, ile rodzice wpłacili.
To też nie ma żadnej podstawy prawnej.
No tak, tak, oczywiście.
I jest naprawdę też bardzo szkodliwe.
Na ten temat też już kiedyś było nawet głośno w jakichś mediach, że jakiś ojciec podniósł właśnie ten temat,
że to jest po prostu niesprawiedliwe, bo w każdej klasie znajdą się rodzice, których naprawdę może być nie stać na wpłacanie nawet drobnej kwoty. Już nie wspomnę o tym, że co miesiąc, tylko że w ogóle przez cały rok.
Są osoby w szkołach, dzieci i rodziny, które mają różne możliwości finansowe. A prawda jest taka, że edukację w Polsce mamy zapisaną w konstytucji darmową, więc na wiele z tych rzeczy powinny się znaleźć środki z budżetów naszych gmin. Ich nie ma, z różnych powodów ich nie ma. I wymuszanie w tym momencie na wyrobienie tych rankingów na zasadzie takiej, że dana klasa wpłaciła więcej, a dana klasa mniej, rodzi też takie niebezpieczeństwo, przecież w jednej klasie mogą być bardziej zamożni rodzice, a w drugiej na przykład mniej.
To jest takie nierówne traktowanie, jakby idea szkoły jest to.
Tak, nierówne traktowanie, niezgodne z prawem. Ja tego bardzo nie lubię, bardzo mi się to nie podoba w gminie, w której teraz mieszkam, czyli gmina Piaseczno. W bardzo wielu szkołach to funkcjonuje, a wiem o tym, bo tutaj każda szkoła ma Facebooka, każda rada rodziców ma Facebooka, wszystkie obserwuje uważnie. Ale rozmawiałam już i mówiłam o tym, że to jest po prostu totalnie nie halo, że tak powiem, tak? Tak prostym językiem.
No ale najczęściej słyszę ten argument, że ,,no tak, ale my chcemy to i tamto zrobić”. Ja na przykład mówię, ale nigdzie nie jest napisane, że wy musicie zrobić piknik na koniec roku za piętnaście tysięcy na Dzień Dziecka, tak?
Będziecie mieli pięć tysięcy, to zróbcie za pięć tysięcy. To nie musi być nie wiadomo jak wielka impreza i z tymi wszystkimi balonami, dmuchańcami i tak dalej. Tylko po prostu jest jakieś takie myślenie, że bo my musimy mieć, musi to być nie wiadomo jak wielka impreza, tak?
Rady rodziców nie są od zbierania pieniędzy. To chcę podkreślić i żeby to wybrzmiało. Rady rodziców mają naprawdę bardzo ważne kompetencje opisane w ustawie, a nie są od zbierania pieniędzy, zresztą jest zapis taki, że rada rodziców może, taki jest zapis w ustawie, może zbierać dobrowolne składki. Czyli nie jest to jak gdyby jej główne zadanie, tak? Zbieranie pieniędzy.
No bo generalnie to rzeczywiście jakby patrząc na te kompetencje Rady, jeszcze jakby tak przypominając, to jest to opiniowanie różnych programów, też takie trochę bycie głosem innych rodziców, bo wiadomo, że
to pewnie chodziło o to, żeby usprawnić tę komunikację, że z jednej klasy jest jedna osoba, która jakoś tam zbiera, nie wiem, jakieś opinie od rodziców, którzy np. nie mają czasu, czy nie chcą sami. Nie musi, ale może, zakładam?
Tak i tutaj właśnie bardzo ciekawie, taką ważną kwestię poruszyłaś, bo bardzo często się zdarza, że rodzice, którzy trafiają do rady rodziców, myślą, że to jest ich głos. Zapominają o tym, by zapytać np. na każdym zebraniu o głos rodziców. No i nie trzeba tego robić na zebraniu, bo już mamy takie możliwości. Mamy grupy na Whatsappach, na Messengerach, każda klasa ma, więc też zawsze właśnie przypominam o tym, tym osobom, które reprezentują daną społeczność klasy, że ,,po pierwsze poinformuj, co było na spotkaniu rady rodziców, jakie były tematy poruszane, bo zanim będzie protokół, to można już dużo szybciej napisać, można nawet pisać w trakcie, że tak powiem, że jest ten i ten temat, żeby rodzice się wypowiedzieli, żeby rodzice wiedzieli, co ta rada robi.
Oczywiście na zebraniu, w każdym zebraniu danej klasy, ja np. potrafię w każdej klasie zapytać, u starszego syna nie muszę, bo mam dobry kontakt, ale przypominam o tym. Zresztą przewodniczący jest w mojej klasie i on zawsze nam mówi, że tak powiem, ale u młodszego syna zawsze muszę tą osobę wyciągnąć do odpowiedzi.
To też tak się niestety zdarza i to się bardzo często zdarza, a zapominają o tym, że reprezentują wszystkich rodziców danej klasie. I tak oczywiście my w tych klasach nie będziemy nigdy zgodni, jednoznaczni i we wszystkim się zgadzali, tak jak wiemy, ale właśnie musimy dążyć do tego, żeby się ze sobą porozumieć i coś ustalić. I czasami ktoś musi odpuszczać. Ja nieraz odpuszczam.
To jakbyś mogła tak jakby zmierzając ku końcowi opowiedzieć, jak twoim zdaniem powinna funkcjonować
taka idealna rada rodziców, czyli taka, która wykorzystuje swój potencjał, jednocześnie działa jawnie i otwarcie. Może znasz takie rady gdzieś w Polsce, które właśnie tak działają?
Tak, to na koniec taki dobry, bardzo dobry przykład. Jest taka rada rodziców. Nie wiem, czy nadal jest jej przewodniczącą pani Aneta i pani Anetka od wielu lat była tą przewodniczącą. Nie wiem, czy jeszcze jest. To jest też zresztą osoba, która jest bardzo za jawnością i ona tą jawność na wielu poziomach, że tak powiem, stosuje i stosowała ją przez wiele lat w radzie rodziców w Połczynie-Zdroju, w szkole numer jeden.
Z tego, co dobrze pamiętam, że to jest szkoła numer jeden. W każdym bądź razie bardzo dużo dobrych przykładów.
Ja sama, jak się zderzałam np. z jakimiś pytaniami, jak rozwiązać daną kwestię. Kiedyś pamiętam, że miałam taką sytuację, że zadzwoniła do mnie osoba z rady rodziców tutaj, z podwarszawskiej miejscowości, że rada dostała koszulki na jakiś tam bieg jako darowiznę. Jak oni mają to w ogóle teraz zaznaczyć? Jak w ogóle? Że ta darowizna była, że została rozdana? I czy muszą jakiś dokument na to mieć, potwierdzenie, że tak było?
I ja wtedy zadzwoniłam do Anety. Zadzwoniłam do Anety, zapytać się co w takiej sytuacji, o sama nie wiedziałam po prostu, jak to zrobić. I Aneta mówi, ,,a, miałam taką sytuację. To zostało dostarczone i rozdane dzieciom za darmo na tym biegu. To najlepiej niech zrobią po prostu zdjęcia. I wydrukują zdjęcia i załączą do koszulki, że tak powiem, w ramach tej darowizny.” Więc ja uważam, że bardzo ważnym takim punktem, żeby rada działała jest po pierwsze
wiedza na temat tego, jak te rady mają działać, wiedza prawna dyrektorów, którzy też powinni poświęcić czas i co roku opowiedzieć o kompetencjach rady dokładnie. No bo jednak ta rada działa u nich w szkole.
Po następne uważam, że rady rodziców powinny zapraszać na każde swoje spotkania dyrektora. Wiem, że to jest ciężkie do zrobienia, ale naprawdę bez takiej współpracy dyrektor, jako osoba, która podejmuje wszystkie decyzje i wszystko musi przejść przez jej ręce, powinna, być na bieżąco informowana. A bardzo często też jest tak, że rodzice nie chcą, bo przyjdzie i nas będzie pouczał albo nam zabroni. Dyrektor nie może zabronić rzeczy, które np. są dozwolone prawnie. Może zakazać tego, co nie jest dozwolone. Wtedy trzeba go posłuchać, bo takie szarpanie się, nie przynosi społeczności żadnych korzyści, a tym bardziej nie przynosi dzieciom. A najważniejsze w szkole są dzieci. I ta rada i rodzice mają działać jak gdyby dla dobra dzieci, a nie dla siebie samych czy tam dla zaspokojania jakichś swoich ambicji. Wszystkie działania rady rodziców, wszystkich organów w szkole mają chronić i zabezpieczać interes dzieci.
Czasem jest tak, że tutaj znowu przychodzimy do nieidealnej perspektywy czy sytuacji, ale bywa tak, że czasem jest jakiś tam, może nie konflikt, ale rada rodziców chce ustalić jakieś stanowisko, które będzie jakąś kontrą do tego, co robi dyrektor. To pewnie niekoniecznie chciałaby, żeby w takim spotkaniu uczestniczył dyrektor i się przysłuchiwał temu, jak oni to stanowisko uzgadniają.
Ja uważam, że to by było bardzo ciekawe. Może wtedy ten dyrektor zrozumiał, usłyszał te argumenty,
a nie robienie z tego jakiejś wielkiej tajemnicy. Myślę, że w takiej sytuacji ten dyrektor może by właśnie wysłuchał tych wszystkich argumentów, to może by przemyślał sprawę. Najważniejsza jest, że tak powiem, rozmowa.
Nie zawsze, oczywiście ja wielokrotnie rozmawiałam z radami rodziców. Wielokrotnie nie chciano mnie wysłuchać, chciano mnie wyprosić, żebym najlepiej znikła ze swoimi postulatami jawnościowymi, a ja mimo wszystko zawsze przychodziłam na te spotkania i tak konsekwentnie, pomalutku, małymi kroczkami i nie ukrywałam tego w żaden sposób. I uważam, że jeżeli jest taki konflikt, to właśnie powinno się odbyć takie spotkanie i rodzice powinni przy dyrektorze powiedzieć. Przecież nie będą knuli, co mu tam zrobią, bo tego nie mogą. Powiedzą, że ,,my się nie zgadzamy, mamy takie kompetencje. Bardzo prosimy, żeby pan uszanował te nasze możliwości, kompetencje i nasze zdanie”. Więc ja uważam, że w takiej sytuacji właśnie zrobić na odwrót, nie ukrywać, tylko właśnie wyjść z założenia spotkania i powiedzenia głośno i wyraźnie, zaprotokołowania, żeby był fajny protokół nagrania takiego spotkania. Mamy możliwość w szkole, każdy ma prawo nagrywać, że tak powiem, tego typu spotkania.
I nie żeby potem gdzieś to, tylko żeby było zapamiętane, bo potem też tworzą się takie plotki, że ,,a, bo on nie chciał słuchać, dyrektor nie chciał słuchać, nie chciał z nami rozmawiać”. No nie, my mamy, zapisaliśmy, zaprotokułowaliśmy, nagraliśmy, że wychodziliśmy z taką inicjatywą. To była druga strona i nie żeby kogokolwiek atakować, tylko żeby właśnie była jawność działań, jawność możliwości i chęci obu stron do naprawienia sytuacji.
Ok, a wracając do tej idealnej sytuacji, to właśnie w kontekście jawnościowym, jaki jest twój przepis na to, żeby ta rada działała jawnie?
Wszystkie informacje publikować na stronie internetowej szkoły, upraszać się dyrekcji, by te informacje były przygotowywane. To wymaga czasu przygotować czasami taki protokół. Ja zdaję sobie sprawę, że rodzice to robią społecznie. Doskonale wiem, jak to jest działać społecznie po nocach, pisać pisma i się angażować, więc wiem, że to nie jest proste, ale naprawdę poświęcić jak najszybciej po takim spotkaniu czas i przygotować ten protokół.
Dostarczyć do dyrekcji i pilnować tego i upraszać dyrekcję, by w zakładce rada rodziców, na każdej stronie praktycznie jest taka zakładka, były te informacje umieszczone. To jest tak, żeby jawność działała, muszą być podawane wszystkie informacje. Dodatkowo, jeśli chodzi o wydatki, o wszystkie protokoły, o sprawozdanie za zeszły rok, jak to wyglądało, a na bieżąco w ciągu roku szkolnego też jawność informacji, czyli przekazywanie, co planujemy, kiedy planujemy, ile na to chcemy przeznaczyć środków, jaki mamy numer konta, takie zachęcanie, że tak powiem, po każdej imprezie, która się odbędzie w ciągu roku, czyli nie robić tak tylko, że na koniec roku rozliczamy wszystkie inicjatywy, tylko robić na bieżąco, po każdej inicjatywie. Zaraz będziemy mieli właśnie Dzień Edukacji Narodowej, w związku z czym się tutaj rozmawiamy i często czasami rady rodziców też jakieś fajne robią wydarzenia, nie tylko dla nauczycieli, tylko właśnie dla społeczności, bo warto to podkreślić, że to jest Dzień Edukacji Narodowej, święto całej społeczności szkolnej. Nie tylko nauczycieli, tylko też właśnie rodziców i dzieci, bo szkoła to społeczność. Więc zaraz po tej jakiejś inicjatywie związanej z danym dniem, tydzień, dwa maksymalnie opublikować przez Librusa na swoich mediach społecznościowych, co, jak zostało zrobione, ile na to wydaliśmy pieniędzy i co planujemy następne zrobić.
Tak, ale też taka prozaiczna rzecz jak jakieś dane kontaktowe, bo też z tym bywa problem, bo nie wiadomo tak naprawdę do kogo pisać, poza tym kontaktem przez Librusa, ale zakładam, że są rodzice, nie wiem, jeden rodzic korzysta, drugi nie korzysta, czy po prostu chce mieć, niekoniecznie tylko przez Librusa, kontakt z radą rodziców, czy jakiś, nie wiem, nawet adres mailowy, nie mówię może telefonu na stronie, ale po prostu informacja, kto jest w prezydium plus jakieś dane kontaktowe, to wydaje mi się takie minimum.
To jest obowiązek dyrektora. To jest obowiązek dyrektora, by na stronie szkoły, w zakładce Rada Rodziców, która jest organem w szkole, widniały tego typu informacje. Kto został wybrany na przewodniczącego, na zastępcę, na skarbnika, w ogóle może być więcej właśnie w Połczynie w skład rady rodziców. Wchodziło w pewnym momencie, pamiętam jak ostatni raz rozmawiałyśmy, aż 10 osób, może 8, ale pamiętam, że było to zmieniane w regulaminie, że może być aż taka, bo tyle osób się realnie chciało po prostu angażować, ale tam naprawdę świetnie działała jawność od samego początku, że rodzice zobaczyli, że mają na to wpływ, że mogą coś dobrego zrobić.
To się nie dzieje w pięć minut, że tak powiem, tego się nie da zrobić w rok. To jest dosyć długi proces, ale warto go naprawdę zacząć, bo obserwując gdzieś nawet z daleka, czyli przez media społecznościowe, co się dzieje w tym Połczynie, gdzie ja sama mam bardzo dużo inspiracji i staram się je jak gdyby teraz tutaj na Mazowszu wprowadzić, to naprawdę świetne inicjatywy. Tam na przykład też bardzo świetnie ta rada zdobywała środki, nadal pewnie zdobywa, ze swoich jakichś takich inicjatyw, jak na przykład zbieranie na jesieni kasztanów, bo kasztany można sprzedać i są takie firmy, a na Mazowszu jest ich mało, bo w zeszłym roku próbowałam i nam nie wyszło. To jest też świetna okazja, żeby właśnie zaproponować rodzicom, żeby zbierali te kasztany, można zrobić jakieś, nie wiem, zabawę z tego. Rodzice idą z dziećmi, idzie z dziadkami, przynosimy te kasztany, tam są zasady, trzeba ustalić zasady też jak gdyby przynoszenia tych kasztanów, żeby one nie zgniły. Był też na przykład, pamiętam, niesamowite to było, tego jeszcze nie zrobiłam i nawet jeszcze nie ten wyścig żółtej kaczuszki czy spływ żółtej kaczuszki, że się kupowało jakieś tam takie kupony. Naprawdę dużo fajnych rzeczy można robić, niekoniecznie wyciągając pieniądze z kieszeni rodziców. Można samemu szukać możliwości dofinansowania tej rady, a rada ma prawo z różnych inicjatyw, to jest zapisane w ustawie, że ma prawo zbierać dobrowolne składki, ale może też z własnych różnych inicjatyw.
Myślę, że tym optymistycznym akcentem możemy zakończyć, jakby życząc szkołom, radom rodziców, po prostu w zasadzie szkołom jako społecznościom, bo to chyba najłatwiej jest tak powiedzieć, żeby rodzice się angażowali w taki pozytywny sposób rady rodziców i też byli, stali po stronie jawności. Ja w zasadzie chciałam przy okazji na końcu naprawić swój błąd, bo nie przedstawiłam cię tak, nie opisałam twojej działalności, skupiałam się na tym, że jesteś członkinią sieci, ale ty też działasz właśnie tak mocno, angażując się między innymi w sprawy szkolne i rad rodziców i prowadzisz profil Mama z Józefowa, bo wcześniej tam mieszkałaś, to nadmienię. Tak, bo już masz, też masz pewną markę, więc zachęcam do zajrzenia na twój profil, bo tam jest dużo wartościowych treści. I też angażujesz się teraz w gminie Piaseczno, w której teraz mieszkasz, w działalność.
Tak, mamy takie sprawy dotyczące samorządu i jawności.
Samorządu i jawności, tak, Piaseczno bez maski. To też zapraszam do śledzenia i dziękuję ci bardzo Agnieszko za rozmowę.
Ja tobie też bardzo dziękuję i życzę nam wszystkim dobrych chwil w naszych szkołach.
Do usłyszenia.
Outro:
To była Zajawka. Podcast Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.
Co król Karol królowej Karol kupił, chciałabym wiedzieć, co kupił i za ile, ile? Dobrze, że jesteś i że rozmawiamy, nawet przy stole z powyłamywanymi nogami, i że rozumiesz, że nie odmówisz mi tej racji, prawa do pytań, do informacji!

Komentarze