Sytuacja geopolityczna naszego kraju każe poważnie myśleć o bezpieczeństwie. Czy jednak ograniczanie prawa do informacji pod hasłem ochrony państwa jest skuteczną odpowiedzią na zagrożenia płynące z zewnątrz? Trudno budować poczucie bezpieczeństwa tam, gdzie obywatele tracą możliwość kontrolowania działań instytucji publicznych.
W marcu serwis prawo.pl alarmował, że do samorządów w całej Polsce „niemal hurtowo” spływają pytania o numery rejestracyjne strażackich wozów, pojemność silników, zakupiony sprzęt czy raporty z programu „Cyberbezpieczny Samorząd”. Cytowana w tekście ekspertka alarmuje, że te informacje mają istotne znaczenie w kontekście bezpieczeństwa publicznego. Dodaje jednak uspokajająco, że na szczęście samorządy radzą sobie z takimi pytaniami, uznając wnioskowane dane za informację techniczną lub dokument wewnętrzny, a takich ich zdaniem nie trzeba udostępniać. Czy rzeczywiście nasze narodowe bezpieczeństwo opiera się na lokalnych OSP i zależy od gminnych raportów na temat cyberbezpieczeństwa? Czy może jednak Ochotnicza Straż Pożarna służy lokalnej społeczności, tak jak i raporty przygotowywane przez gminę, a mieszkańcy powinni mieć możliwość skontrolowania ich działalności? Rozumiemy, że takie wątpliwości mogą się pojawiać. Nasze Stowarzyszenie stoi jednak na straży prawa do informacji i podstawą jest dla nas to, że Konstytucja gwarantuje obywatelom i obywatelkom prawo do kontrolowania publicznych instytucji, a ograniczenie dostępu do informacji nie jest sprawą uznaniową. Aby odmówić dostępu do informacji, musi zachodzić jedna ze wskazanych w Konstytucji przesłanek. Artykuł 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej jasno określa, że prawo do informacji podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy, a także w zakresie i na zasadach określonych w przepisach o ochronie informacji niejawnych oraz o ochronie innych tajemnic ustawowo chronionych.
Dopóki dana instytucja nie wykaże, że ujawnienie numeru rejestracyjnego wozu strażackiego naruszałoby ustawowo chronione dobra lub tajemnice — na przykład prywatność osoby fizycznej, tajemnicę przedsiębiorcy albo ochronę informacji niejawnych — mamy prawo ten numer poznać. I między bajki należy włożyć historie o dokumencie technicznym czy wewnętrznym, bo ustawa o dostępie do informacji publicznej nie zna takich pojęć.
Czy jawny rejestr umów stwarza zagrożenie terrorystyczne?
Obawy, że udostępnienie informacji może sprowadzić na państwo niebezpieczeństwo, towarzyszą urzędnikom nie od dziś. Już 10 lat temu nasi prawnicy wspierali Stowarzyszenie Forum Rozwoju Olsztyna, które wnioskowało o udostępnienie zestawienia umów cywilnoprawnych zawieranych przez Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej Sp. z o.o. w Olsztynie. Najpierw spółka uznała, że wnioskowane dane są informacją przetworzoną i odmówiła ich udostępnienia. Gdy organizacja skierowała skargę do WSA, w odpowiedzi na nią pojawił się wątek wykorzystania tych danych do celów terrorystycznych:
Z uwagi na strategiczne znaczenie dla miasta Olsztyna, informacje Spółki mogą zostać wykorzystane niekoniecznie w celach społecznych. Konkurencja oraz rynek kapitałowy także bacznie obserwuje działania takich podmiotów jak MPEC, możliwe jest, że takie informacje mogłyby być wykorzystane także przez służby obcych państw, czy też dla celów terrorystycznych.
Warto dodać, że teraz, 10 lat później, nie tylko nikt nie widzi zagrożenia w udostępnieniu zestawienia umów cywilnoprawnych, ale od 1 lipca wszystkie instytucje publiczne będą zobowiązane do prowadzenia takiego rejestru online.
Protokoły pokontrolne
Czy obowiązujący na terenie kraju drugi stopień alarmowy (BRAVO) może być przesłanką do utajnienia informacji? Nie, jeśli informacje te nie stanowią tajemnicy ustawowo chronionej. A jednak Komendant Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Zgierzu powołał się właśnie na tę okoliczność, odmawiając odpowiedzi na wniosek. Chodziło o udostępnienie informacji dotyczących kontroli trzech wbudowanych w ziemię zbiorników LPG na terenie jednego z lokalnych zakładów. O protokoły pokontrolne w tej sprawie wnioskował klient naszej poradni prawnej. Zainteresował się nimi, ponieważ wiedział, że przeprowadzona kontrola wykazała nieprawidłowości i chciał poznać szczegóły.
(…) odpowiednie służby zajmą się tą sprawą
Czy przesyłając pytania do instytucji publicznej musimy liczyć się z tym, że nasz wniosek zostanie przekazany Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego? Przykład z Zielonki pokazuje, że tak.
Burmistrz tego miasta poinformował na posiedzeniu Komisji Inwestycji, Gospodarki Komunalnej, Ochrony Środowiska i Transportu, że przekazał właśnie do ABW wniosek o informację złożony przez Stowarzyszenie Jawna Zielonka w sprawie realizacji przez gminę zadań w obszarze obronności i zarządzania kryzysowego.
Swoją decyzję tłumaczył tym, że podczas szkoleń związanych z obronnością, w których uczestniczył, zalecano przyglądanie się „niezidentyfikowanym” podmiotom, „niekoniecznie mającym coś dobrego na celu”. Przypominamy, że wniosek o informację złożyło lokalne stowarzyszenie działające od 2024 roku, które burmistrz z całą pewnością znał. Trudno uwierzyć, że włodarz miasta, przekazując wniosek ABW, kierował się jedynie troską o bezpieczeństwo państwa. Dlatego skierowaliśmy do niego pismo w trybie KPA, prosząc o wyjaśnienie tej sytuacji. Poza absurdalnością przekazania wniosku służbom, podkreślaliśmy, że podmiot zobowiązany do udostępnienia informacji nie ma prawa upubliczniać informacji na temat wnioskodawcy, bez względu na to, czy chodzi o osobę fizyczną czy stowarzyszenie. Takie działanie grozi wywołaniem efektu mrożącego – mieszkańcy mogą obawiać się złożyć wniosek o informacje, skoro ich personalia mogą być potem ujawnione.
Burmistrz Zielonki nie zgodził się z naszymi zarzutami i odmówił sprostowania. Uzasadniał swoje działania względami bezpieczeństwa publicznego, sytuacją geopolityczną oraz obecnością podmiotów wojskowych w Zielonce. Wskazał, że niektóre informacje, choć formalnie jawne, po upublicznieniu mogą mieć znaczenie dla bezpieczeństwa. Skrytykował też obecne przepisy o dostępie do informacji publicznej i opowiedział się za ich zmianą, m.in. w kierunku większej identyfikacji wnioskodawców. Dużą część pisma poświęcił także opisowi lokalnego konfliktu, przedstawiając sprawę jako element sporu personalnego i politycznego. W tym kontekście trudno oprzeć się wrażeniu, że także przekazanie przez burmistrza wniosku o informację do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest częścią tego sporu, a nie działaniem na rzecz bezpieczeństwa państwa.
Ochrona informacji niejawnych
W tej sprawie podmiot zobowiązany nie szukał wyimaginowanych powodów, jak w historiach opisanych wyżej, tylko wydał decyzję odmawiającą udostępnienia informacji, w której powołał się na ochronę informacji niejawnych. Jakie dokładnie informacje nie mogą być ujawnione? Niestety nie wiemy. Wnioskodawca zwrócił się do burmistrza o udostępnienie tytułu Zarządzenia nr 655/25 z 3 listopada 2025 r. oraz treści jego części normatywnej. Z decyzji odmownej nie wynika, co takiego w tym zarządzeniu wymaga utajnienia.
Po otrzymaniu decyzji odmownej wnioskodawca zwrócił się do naszego stowarzyszenia po pomoc prawną i postanowiliśmy przystąpić do postępowania przed WSA. W skardze na decyzję, którą wnioskodawca przygotował z naszą pomocą, wskazujemy, że zarówno decyzja burmistrza, jak i decyzja SKO (sprawa trafiła tam przed skierowaniem jej do sądu) zostały uzasadnione zbyt ogólnie. Organy nie wyjaśniły, co konkretnie znajduje się w zarządzeniu ani w jaki sposób ujawnienie tytułu lub części normatywnej mogłoby zagrozić bezpieczeństwu. W naszej ocenie uniemożliwia to realną kontrolę prawidłowości odmowy — zarówno przez obywatela, jak i przez sąd administracyjny.
Organy nie zbadały również, czy zarządzenie może mieć charakter aktu prawa miejscowego. Jeśli zawierałoby normy generalne i abstrakcyjne, skierowane do zewnętrznych adresatów i kształtujące ich sytuację prawną, powinno być traktowane jako akt prawa miejscowego, a taki akt podlega obowiązkowej publikacji. W takim przypadku objęcie go klauzulą niejawności byłoby — zdaniem skarżącego — nie do pogodzenia z zasadą ogłaszania prawa. Niestety skarga została oddalona przez WSA. Czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku.
W imię bezpieczeństwa
Opisane sprawy pokazują, że argument bezpieczeństwa coraz częściej pojawia się w dyskusjach o dostępie do informacji publicznej. Nie oznacza to jednak, że każda informacja dotycząca bezpieczeństwa, infrastruktury czy funkcjonowania administracji może zostać automatycznie wyłączona z jawności. Polski system prawny przewiduje konkretne przesłanki ograniczania prawa do informacji i nie pozostawia tej kwestii uznaniu urzędników. Ochrona informacji niejawnych jest ważnym elementem bezpieczeństwa państwa, ale równie ważne jest zachowanie społecznej kontroli nad działaniem instytucji publicznych. Gdy pojęcie bezpieczeństwa staje się uniwersalnym argumentem uzasadniającym odmowę udostępnienia informacji, ryzykujemy osłabienie przejrzystości życia publicznego oraz zaufania obywateli do państwa. Dlatego każda odmowa powinna być oparta na konkretnych podstawach prawnych i podlegać rzeczywistej kontroli, a nie wynikać z ogólnych obaw czy hipotetycznych zagrożeń.




Komentarze