Walczymy o jawność wydatków Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina

W styczniu 2025 r. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiły, że po wielu miesiącach negocjacji udało się zakupić od prywatnych właścicieli autograf Ballady f-moll op. 52 Fryderyka Chopina.

W tekstologii autograf to tekst dzieła sporządzony własnoręcznie przez autora, czyli rękopis autorski. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina podkreślał, że autografy tej kompozycji należą do wyjątkowych rzadkości – obok niedawno nabytego zachował się jedynie fragment przechowywany w Bodleian Library w Oksfordzie.

Media jednogłośnie podkreśliły ogromne znaczenie kulturowe i naukowe zakupu autografu Ballady f-moll: to wyjątkowy, rzadko dostępny dokument twórczości Chopina, który pozwala na głębsze zrozumienie jego warsztatu. Rękopis przebył długą drogę — od archiwów rodzinnych, przez antykwariat, aż do polskiej instytucji narodowej — i mimo skomplikowanych negocjacji został wreszcie udostępniony badaczom i publiczności, co stanowi sukces zarówno dla NIFC, jak i całej polskiej kultury.

Doceniając osiągnięcie instytucji państwowych, nasze Stowarzyszenie postanowiło jednak zapytać o dane, które nie zostały ujawnione w debacie publicznej – przede wszystkim o koszt zakupu. W końcu to obywatele, jako podatnicy, sfinansowali ten wydatek. W związku z tym 31 stycznia 2025 r. Sieć Obywatelska Watchdog Polska zwróciła się do Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina o udostępnienie informacji publicznej. Chcieliśmy poznać wykaz wydatków związanych z zakupem autografu Ballady f-moll Fryderyka Chopina – czyli spis pozycji zawierający nazwy wydatków oraz kwoty, bez danych osobowych czy informacji o kontrahentach.

Odmowa Instytutu

Instytut najpierw uznał, że treść wniosku uniemożliwia przekazanie wnioskowanych informacji i we wnioskowany sposób ze względu na niemożność ustalenia dokładnego zakresu żądanej informacji oraz niemożność ustalenia szczegółowej podstawy prawnej, a od tej zależy sposób udostępnienia informacji.

Wskazano również, że zakup autografu został dokonany w trybie przepisów Prawo zamówień publicznych,  które przewidują odrębne zasady udostępniania informacji, stanowiąc lex specjalis w stosunku ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nie była to dla nas satysfakcjonująca odpowiedź.

Po ponownej prośbie o analizę sprawy Dyrektor Instytutu wezwał nas do wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego, a następnie – 11 lipca 2025 r. – wydał decyzję odmawiającą udostępnienia danych. Argumentował, że przygotowanie wykazu wymagałoby zaangażowania pracowników z kilku departamentów i stanowiłoby udostępnienie informacji przetworzonej.

Dlaczego zaskarżyliśmy decyzję

Nie zgadzamy się z takim stanowiskiem i skierowaliśmy sprawę do sądu administracyjnego. W naszej skardze wskazujemy m.in., że:

  • informacje o wydatkowaniu środków publicznych zawsze stanowią informację publiczną i powinny być udostępniane obywatelom;
  • stworzenie prostego wykazu wydatków nie wymaga pogłębionej analizy ani opracowania nowych treści – nie można więc mówić o informacji przetworzonej;
  • prawo do informacji jest prawem konstytucyjnym (art. 61 Konstytucji RP), a jego ograniczenia muszą być interpretowane wyjątkowo ostrożnie;
  • samo powołanie się na rzekomy brak szczególnego interesu publicznego nie zwalnia organu z obowiązku rzetelnego zbadania sprawy i odniesienia się do argumentów wnioskodawcy.

Dlaczego ta sprawa jest ważna

Sprawa zakupu autografu Ballady f-moll Fryderyka Chopina to coś więcej niż pytanie o wydatki jednej instytucji kultury. Dotyczy fundamentalnej zasady przejrzystości finansów publicznych – prawa obywateli do wiedzy, jak dysponuje się ich pieniędzmi. To prawo nie powinno być traktowane jako uciążliwy obowiązek, ale jako element budowania zaufania między instytucjami a społeczeństwem.

Transparentność wydatków w sferze kultury jest szczególnie istotna, bo mówimy o dużych, często jednorazowych zakupach finansowanych ze środków publicznych. Obywatele mają prawo wiedzieć, ile zapłacono i za co konkretnie, niezależnie od tego, jak bardzo prestiżowy czy wyjątkowy jest sam nabytek. Jawność kosztów pozwala nie tylko ocenić racjonalność wydatków, ale też chroni przed nieprawidłowościami, nadmiernymi kosztami czy niejasnymi powiązaniami.

Nie chodzi o podważanie wartości kulturalnej samych obiektów, lecz o to, by społeczeństwo miało narzędzia do oceny, czy cena była adekwatna. W przeszłości wielokrotnie pojawiały się kontrowersje dotyczące przepłaconych zakupów dla instytucji i fundacji związanych z kulturą – przykładem może być historyczny miecz nabyty przez Fundację Enea za około 250 tys. zł ze zbiorów antykwarycznych i przekazany w 2023 r. Tadeuszowi Rydzykowi przez ówczesnego wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina i prezesa Enei. Zgodnie ze statutem fundacja ta została powołana do „prowadzenia i wspierania działalności społecznie użytecznej – w tym m.in. w zakresie kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego”. Zakup miecza wzbudził wówczas dyskusje, czy rzeczywiście odpowiada on misji fundacji i czy cena była uzasadniona.

Kontrowersje wywołał także zakup przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego kolekcji dzieł sztuki od Fundacji Czartoryskich za niemal pół miliarda złotych, w tym słynnej Damy z gronostajem Leonarda da Vinci. Sprawa budziła szczególne emocje, ponieważ kolekcja ta wcześniej została przez Czartoryskich „odzyskana” od państwa polskiego. W tamtych sytuacjach jednak udało się ustalić kwoty wydane ze środków publicznych i podjąć debatę publiczną na podstawie danych.

Takie przykłady pokazują, jak ważne jest, by wydatki finansowane – bezpośrednio lub pośrednio – z pieniędzy publicznych były przejrzyste i poddane społecznej kontroli.

Co więcej, praktyka pokazywania obywatelom pełnych informacji o wydatkach buduje kulturę odpowiedzialności i wzmacnia społeczną kontrolę. Jeżeli instytucje publiczne, nawet w tak prestiżowych i nagłośnionych sprawach, jak zakup dzieł Chopina, odmawiają podania podstawowych danych finansowych, ryzykujemy, że jawność stanie się pustym hasłem, a nie realnym narzędziem kontroli.

Dlatego właśnie ta sprawa ma znaczenie szersze niż tylko odpowiedź na jedno pytanie. To test na to, czy w Polsce obowiązuje zasada jawności życia publicznego i czy obywatele rzeczywiście mogą sprawować kontrolę nad wydatkami państwa.

 

Podoba Ci się ten artykuł? Wesprzyj nasze działania darowizną.

Komentarze

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *