Mieszkańcy Brwinowa prosili o konsultacje projektu nowego statutu gminy. Jednak konsultacji nie było, bo ustawa o samorządzie gminnym ich nie przewiduje — jak przekazał przewodniczący rady miejskiej. Było za to zamknięte, tylko dla radnych, „zebranie plenarne”, w czasie którego m.in. zaprezentowano im założenia do projektu statutu. Tym razem przewodniczącemu nie przeszkadzało, że w ustawie o samorządzie gminnym nie ma ani słowa o „zebraniach plenarnych” rady gminy. Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich.
W podwarszawskiej gminie Brwinów jest wielu mieszkańców biorących aktywny udział w życiu lokalnej społeczności. Uczestniczą w sesjach rady miejskiej (to gmina miejsko-wiejska), przyglądają się pracom komisji, patrzą lokalnej władzy na ręce. Kiedy rozpoczęto prace nad nowym statutem gminy, chcieli zapoznać się z jego projektem i zgłosić swoje uwagi, dlatego poprosili przewodniczącego rady miejskiej, by zorganizował w tej sprawie konsultacje. W odpowiedzi przeczytali, że ustawa o samorządzie gminnym nie przewiduje takich konsultacji, ale zawsze mogą złożyć w urzędzie uwagi do projektu statutu. Warto tu przypomnieć, że poza obowiązkowymi konsultacjami wskazanymi w ustawie, władze gminne mogą je organizować w innych sprawach ważnych dla lokalnej społeczności. Ze składaniem uwag w formule zaproponowanej przez przewodniczącego był natomiast jeden poważny problem — nigdzie nie udostępniono do wglądu projektu nowego statutu.
W czasie zorganizowanego przez przewodniczącego rady miejskiej „zebrania plenarnego” (tym razem brak zapisu w ustawie nie był przeszkodą), poza prezentacją projektu statutu, omawiano również kandydatury na honorowego obywatela gminy (więcej można przeczytać na lokalnym, brwinowskim blogu).
Wkrótce potem do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca organizacji tego spotkania, a biuro RPO poprosiło przewodniczącego o wyjaśnienie:
- czy (…) „zebranie plenarne” odbyło się;
- jak przebiegał proces jego zwoływania;
- jak przedstawiał się porządek obrad tego „zebrania” i czy doszło w jego toku do podejmowania jakichkolwiek decyzji;
- czy zapewniono możliwość udziału w „zebraniu” osób spoza grona radnych Rady Miejskiej w Brwinowie.
Źródło: Pismo RPO do Przewodniczącego Rady Miejskiej Brwinowa
W swoim wystąpieniu biuro RPO poprosiło również o kopię protokołu i nagrania z owego „zebrania plenarnego”, jeśli takowe powstały.
W odpowiedzi na wyjaśnienia Przewodniczącego Rady Miejskiej w Brwinowie, Adam Krzywoń, z-ca RPO, przyznał, że przekazywanie radnym „technicznych informacji” przed sesją nie budzi zastrzeżeń. Jednak prowadzenie dyskusji nad konkretnymi sprawami publicznymi – jak miało to miejsce w kontekście kandydatur na honorowego obywatela gminy – jest w ocenie Rzecznika niezgodne z prawem, jeśli odbywa się poza jawnym trybem sesji.
Nie jest tak, że prawo obywateli do obserwowania prac rady gminy obejmuje jedynie głosowania nad uchwałami. To prawo dotyczy również śledzenia wspólnego omawiania spraw publicznych przez radę gminy (…) Statut Gminy Brwinów określa zresztą wprost dyskusję jako obowiązkowy element obrad Rady Miejskiej.
– podkreśla z-ca RPO Adam Krzywoń w piśmie z 29 maja 2025 r.
Nawet jeśli spotkanie miało charakter przygotowawczy i służyło „preselekcji” kandydatur, jak przekonywał przewodniczący, taka dyskusja powinna się odbywać się w trybie sesji otwartej dla obywateli, zgodnie z Konstytucją RP i ustawą o samorządzie gminnym. Sytuacje, w których dochodzi do zebrania wszystkich członków rady i poruszane są sprawy gminy, muszą być przejrzyste i umożliwiać obywatelom kontrolę społeczną. W przeciwnym razie – nawet jeśli formalnie w czasie spotkania nie zapadną żadne decyzje – może dojść do naruszenia przepisów dotyczących jawności działania organów władzy publicznej.
Samorząd potrzebuje odnowy
Stanowisko RPO w sprawie brwinowskiej jest ważną wskazówką dla innych samorządów w Polsce. Granica między „spotkaniem nieformalnym” a nieformalnym podejmowaniem decyzji może być cienka – i niebezpieczna dla przejrzystości procesu decyzyjnego. Zwłaszcza gdy obywatele nie mają dostępu do informacji, co właściwie się na takich spotkaniach dzieje.
To także istotny głos w debacie o jawności życia publicznego na szczeblu lokalnym, zwłaszcza w kontekście obchodzonej niedawno 35. rocznicy pierwszych wolnych i demokratycznych wyborów samorządowych. Razem z innym organizacjami zaapelowaliśmy przy okazji tej rocznicy o to, by rozpocząć debatę nad zmianami w samorządzie. Dlaczego są one konieczne? Właśnie dlatego, że nawet bardzo aktywni mieszkańcy chcący korzystać ze swego konstytucyjnego prawa do współrządzenia, mają z tym problem, co dobrze pokazuje brwinowski przykład. Samorządy coraz bardziej zamykają się na mieszkańców, a ci w konsekwencji coraz mniej się angażują lokalnie i coraz mniej temu samorządowi ufają.


Podobnie jest w Pyskowicach w powiecie gliwickim, gdzie w RM jest 15 radnych z jednego ugrupowania, pan burmistrz rządzi w zasadzie jednoosobowo, a rada wydaje się, że nie sprawuje swoich funkcji kontrolnych. Wszystko jest omówione przed sesją na spotkaniu klubowym. Na sesji nie ma żadnej dyskusji, żadnych pytań do procedowanych projektów uchwał. W 99,99% przypadków uchwały przechodzą poprzez aklamację