Poczytaj mi mamo o prawie do informacji!

Dzień dziecka to dobra okazja, by zajrzeć do literatury dziecięcej i zobaczyć czy znajdziemy w niej jakieś tropy praw do informacji. Zapraszamy na szybki i subiektywny przegląd książkowych pozycji o prawach człowieka dla dzieci (i nie tylko).

Konwencja o prawach dziecka

Na początek warto sięgną po fundamentalną lekturę z punktu widzenia praw człowieka – dzieci czyli Konwencję o prawach dziecka przyjętą 20 listopada 1989 r. przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych. Odwołanie do prawa do informacji znajdziemy w art. 13 Konwencji:

  1. Dziecko będzie miało prawo do swobodnej wypowiedzi; prawo to ma zawierać swobodę poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji oraz idei wszelkiego rodzaju, bez względu na granice, w formie ustnej, pisemnej bądź za pomocą druku, w formie artystycznej lub z wykorzystaniem każdego innego środka przekazu według wyboru dziecka.
  2. Wykonywanie tego prawa może podlegać pewnym ograniczeniom, lecz tylko takim, które są przewidziane przez prawo i które są konieczne:

a) dla poszanowania praw lub reputacji innych osób albo

b) do ochrony bezpieczeństwa narodowego lub porządku publicznego, bądź zdrowia albo moralności społecznej.

 Konwencję warto przeczytać w całości i mieć ją pod ręką, ponieważ może przydać się przy lekturze innych pozycji dla dzieci dotyczących prawa człowieka. Oś fabularna wielu z nich została skonstruowana w oparciu o prawa człowieka zapisane w poszczególnych artykułach konwencji.

Literatura o prawach człowieka dla dzieci

W ostatnich latach przeżywamy rozkwit literatury dziecięcej. W księgarniach znajdziemy dziesiątki, jak nie setki pozycji dla maluchów, przedszkolaków, dzieci w wieku szkolnym, młodzieży czy młodych dorosłych. Często są to piękne wydawnictwa, które nie tylko bronią się literacko, ale zachwycają również szatą graficzną. Wśród tej bogatej oferty możemy znaleźć także książki, które bezpośrednio dotykają kwestii praw człowieka. Nie jest ich dużo, ale mogą one stanowić dobry punkt wyjścia do rodzinnych czy szkolnych rozmów o prawach człowieka. Oto kilka z nich.

Mam prawo! Czyli nieomal wszystko, co powinniście wiedzieć o prawach dziecka, a nie macie kogo zapytać – Grzegorz Kasdepke, ilustracje

 Autor we wstępie dzieli się zamysłem, jaki przyświecał mu przy tworzeniu książki – miało to być zabawne czytadło, które chętnie sięgnął dzieci. Tym samym jako czytelniczki i czytelnicy trafiamy na próby szkolnego teatru Konewka, który przygotowuje spektakl o prawach dzieci zapisanych w Konwencji o prawach dziecka. Książka jest przystępnie napisana, bohaterki i bohaterowie budzą sympatię, a w trakcie śledzenia perypetii mamy okazję zapoznać się z kolejnymi prawami zapisanymi w konwencji. Pomysł się udał!

Na ślady prawa do informacji możemy natrafić w rozdziale „Zaraz!”. Rozdział zwraca uwagę przede wszystkim na wolność słowa i możliwość niezakłóconego pozyskiwania informacji z mediów różnego rodzaju jak Internet, telewizja czy prasa. W tym przypadku prawo do informacji nie jest kojarzone ze sferą publiczną.

Natomiast każda osoba zainteresowana strażnictwem obywatelskim czy jakością i sposobem sprawowania władzy publicznej z ciekawością przyjrzy się postaciom takim jak dyrektor szkoły czy woźna Pani Wiola. To dobra okazja do refleksji o tym jak postrzegamy osoby sprawujące władzę i skąd bierze się taki sposób patrzenia na nie w społeczeństwie. Tu warto zajrzeć m.in. do rozdziału „Wywiadówka”.

12 ważnych praw Polscy autorzy o prawach dzieci – różni autorzy

 Książka, czego nietrudno domyślić się po samym tytule, składa się z 12 opowiadań o prawach dzieci. Każdy rozdział jest oparty o jedno z praw, wśród nich znalazły się prawo do: równouprawnienia, utrzymywania kontaktu z rodzicami, wyrażania swoich poglądów, opinii i emocji, prywatności, życia bez przemocy, adopcji, opieki lekarskiej, właściwych warunków i godnego życia, nauki, odpoczynku, a także ochrony przed wyzyskiem. Dane prawo stanowi główną oś fabuły każdego z opowiadań.

Przy przeglądaniu spisu treści osobom korzystającym na co dzień z prawa do informacji serce może zabić szybciej, a to dlatego, że prawo do informacji zostało wyróżnione jako 1 z 12 opisanych w książce praw.

Jednak zapewne po lekturze opowiadania można poczuć lekki niedosyt. Podobnie jak we wcześniejszej pozycji, tu również prawo do informacji skupia się na nieskrępowanym dostępie do informacji za pośrednictwem mediów. W tym przypadku śledzimy losy chłopca imieniem Jurek. Nie posiada on w domu telewizora, przez co czuje się wykluczony z rówieśniczego obiegu informacji. Aby przekonać się, czy i jak udało się rozwiązać to wykluczenie informacyjne, warto sięgnąć po tę pozycję. Z pewnością opowiadanie jest pouczające i skłania do refleksji w jakim wieku powinniśmy rozpoczynać przygodę z medialnym światem. Szkoda natomiast, że prawo do informacji nie jest postrzegane w tym wypadku szerzej. 

Prawa dziecka – akceptuję, co czuję – Isabelle Filliozat, France Marie Perreault, Zelda Zonk

 

Trzecia pozycja nie jest klasyczną fabularną książką, ale stanowi zeszyt ćwiczeń z praw człowieka. Z pewnością przy jej lekturze warto zaopatrzyć się w kredki, pisaki, taśmę klejącą, klej, nożyczki czy farby… Zgodnie z deklaracją wydawców na okładce jest ona skierowana dla dzieci w wieku 7 do 12 lat.

Książka przedstawia, czym są prawa dziecka, odwołuje się do Konwencji o prawach dziecka i w formie różnorodnych ćwiczeń przedstawi, co oznaczają one w praktyce. Atutem książki jest jej interaktywność, skłania ona dzieci do podjęcia samodzielnych działań i refleksji. To okazja nie tylko do tego, by usłyszeć o prawach dziecka, ale również je poczuć i przemyśleć, co znaczą dla młodej obywatelki czy obywatela.

Warto również docenić przygotowanie polskiego wydania, ponieważ uwzględnia ono krajowy kontekst. Młode czytelniczki i czytelnicy znajdą odwołania do instytucji Rzeczniczki Praw Dziecka, telefonu zaufania dla dzieci 116 111 czy mogą poznać polskie organizacje społeczne działające na rzecz praw dzieci takie jak: Polska Akacja Humanitarna (akcja Pajacyk), Fundacja Mam Marzenie czy Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

Elementem książki jest również poradnik dla rodziców. Autorki przybliżają historyczne zmiany w myśleniu o prawach dziecka, podkreślają dziecięcą podmiotowość, a także tłumaczą, czym jest, a czym nie jest władza rodzicielska.

Na zakończenie – o prawach dziecka i informacji, tej najbliżej nas

Jeżeli jesteście głodni kolejnych pozycji o podobnej tematyce i samodzielnie chcielibyście sprawdzić, czy w innych książkach również znajdziecie odwołania do prawa do informacji, to warto zajrzeć do artykułu naukowego „Prawa dziecka – prawa człowieka w najnowszej literaturze dla dzieci – wybór i wskazania dla edukacji” autorstwa Anny Józefowicz. Znajdziecie w nim wyczerpującą listę książek w podobnej tematyce.

Na zakończenie, zanim ruszymy do lokalnych księgarń czy bibliotek, warto wziąć głębszy oddech i spojrzeć, a może trafniej rzec poczuć, temat informacji trochę szerzej. Każdego dnia doświadczamy całej palety emocji, a przecież emocja to nic innego jak informacja dla każdej i każdego z nas o tym co czujemy, jakie są nasze potrzeby, kiedy czujemy się dobrze, a kiedy coś nas uwiera. Warto być z nimi zaprzyjaźnionym. W tym również może pomóc nam literatura dla dzieci.

Choć książek o tej tematyce jest wiele, to z pełnym przekonaniem i zachwytem zachęcam do sięgnięcia po książki z serii Uczucia autorska Tiny Oziewicz, ilustrowane przez Aleksandrę Zając. Książki „Co robią uczucia?”, „Co lubią uczucia?”, „Co uczucia robią nocą” oraz „Uczucia i mądrość”. To świetna okazja, by wysłać wniosek o informacje o tym, jak się czujemy do siebie samego, ale również do naszych najbliższych, również tych, którzy będą świętować Dzień Dziecka.

 

 

Podoba Ci się ten artykuł? Wesprzyj nasze działania darowizną.

Komentarze

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *