Wczoraj, 12 maja, odbyło się w Sejmie pierwsze czytanie projektu ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej (druk 2488). Projekt został przedstawiony przez sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, Arkadiusza Myrchę, który podkreślał, że proponowane przepisy mają stworzyć realne mechanizmy ochrony dla dziennikarzy, aktywistów społecznych, organizacji pozarządowych oraz innych osób zabierających głos w sprawach istotnych społecznie.
Co znajduje się w projekcie ustawy?
Minister wskazywał, że SLAPP-y polegają na instrumentalnym wykorzystywaniu postępowań sądowych – najczęściej cywilnych o ochronę dóbr osobistych – w celu wywołania „efektu mrożącego”. Zdaniem projektodawców osoby działające społecznie często znajdują się w nierównej pozycji wobec dużych podmiotów gospodarczych, politycznych czy medialnych dysponujących znacznymi środkami finansowymi i profesjonalną obsługą prawną. Projekt ma przeciwdziałać sytuacjom, w których sam ciężar procesu, jego długość oraz koszty stają się narzędziem tłumienia krytyki.
W wystąpieniu rządowym podkreślono, że projekt został przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego pod przewodnictwem prof. Marka Safjana. Ministerstwo wskazywało, że ustawa ma charakter przede wszystkim procesowy i nie przesądza, kto ma rację w sporze. Jej celem jest wyposażenie sądów w skuteczne narzędzia do szybkiego reagowania na oczywiście bezzasadne powództwa służące uciszaniu debaty publicznej.
Do najważniejszych rozwiązań przewidzianych w projekcie zaliczono możliwość szybkiego oddalenia oczywiście bezzasadnego powództwa, możliwość odrzucenia pozwu stanowiącego nadużycie prawa procesowego, ustanowienie kaucji na zabezpieczenie kosztów procesu oraz możliwość zasądzenia pełnego zwrotu kosztów obrony na rzecz pozwanego. Projekt przewiduje również otwarty katalog przesłanek, które sąd będzie mógł brać pod uwagę przy ocenie, czy dane postępowanie ma charakter SLAPP.
PiS: potrzebna ostrożność
Stanowisko klubu Prawo i Sprawiedliwość przedstawił poseł Paweł Szrot. W swoim wystąpieniu zaznaczył, że idea ochrony uczestników debaty publicznej przed zastraszaniem jest słuszna, jednak projekt może stanowić przykład nadmiernej regulacji prawnej. Poseł zwracał uwagę, że unijna dyrektywa odnosi się wyłącznie do spraw transgranicznych, natomiast polski projekt rozszerza ochronę również na sprawy krajowe. W jego ocenie nie przedstawiono wystarczającego uzasadnienia dla tak szerokiego zakresu regulacji.
PiS wskazywał również, że już obecnie w polskiej procedurze cywilnej istnieje instytucja oddalenia oczywiście bezzasadnego powództwa, a sądy dysponują narzędziami pozwalającymi przeciwdziałać nadużyciom procesowym. Poseł podkreślał, że część środowiska prawniczego, w tym Sąd Najwyższy i niektóre sądy powszechne, wyrażały wątpliwości co do potrzeby wprowadzania nowych przepisów. Jednocześnie zaznaczył, że szerokie poparcie organizacji społecznych dla projektu jest argumentem, który powinien zostać rozważony w dalszych pracach komisji. Klub PiS nie zadeklarował jednoznacznego poparcia dla ustawy na etapie pierwszego czytania.
KO: ustawa ma chronić wolność słowa
Koalicja Obywatelska zdecydowanie poparła projekt. Poseł Iwona Karolewska podkreślała, że ustawa dotyczy fundamentalnych wartości demokratycznego państwa prawa – wolności słowa i prawa obywateli do uczestniczenia w debacie publicznej bez obawy przed represjami procesowymi i finansowymi. KO pozytywnie oceniła rozwiązania przewidziane w projekcie, w szczególności możliwość szybkiego oddalania oczywiście bezzasadnych pozwów, odrzucania pozwów służących zastraszaniu uczestników debaty publicznej, wprowadzenie kaucji zabezpieczającej koszty procesu oraz możliwość zasądzenia pełnego zwrotu kosztów zastępstwa procesowego. Podkreślano również, że projekt nie ogranicza prawa do sądu ani możliwości dochodzenia ochrony dóbr osobistych, lecz ma przeciwdziałać instrumentalnemu wykorzystywaniu procedur sądowych.
PSL i Polska 2050 za ochroną, Konfederacja przeciw rozszerzaniu regulacji
Stanowisko Polskiego Stronnictwa Ludowego zaprezentował poseł Michał Pyrzyk. Klub PSL również odniósł się pozytywnie do projektu, podkreślając konieczność ochrony osób zabierających głos w sprawach publicznych przed próbami zastraszania i wywoływania autocenzury. Klub zwracał uwagę, że choć dyrektywa unijna dotyczy głównie spraw transgranicznych, polski projekt słusznie rozszerza ochronę także na sprawy krajowe, ponieważ właśnie one dominują w praktyce polskich postępowań typu SLAPP.
Konfederacja sprzeciwiła się projektowi w obecnym kształcie. Poseł Witold Tumanowicz argumentował, że projekt znacznie wykracza poza minimalne wymogi dyrektywy unijnej i tworzy zbyt szeroki oraz nieostry mechanizm ingerujący w procedurę cywilną. Wskazywał na ryzyko nadmiernej uznaniowości sądów oraz ograniczenia prawa obywateli do dochodzenia ochrony dóbr osobistych. Krytyczne stanowisko przedstawiło także koło Konfederacja Korony Polskiej, które podnosiło ryzyko uprzywilejowania określonych środowisk i ideologicznego charakteru katalogu chronionych obszarów debaty publicznej.
Klub Polska 2050 jednoznacznie poparł projekt, wskazując, że Polska należy do państw o największej liczbie SLAPP-ów w Unii Europejskiej. Posłowie tego ugrupowania podkreślali konieczność ochrony obywateli przed przewagą dużych korporacji, instytucji i polityków dysponujących znacznymi środkami finansowymi. Wskazywano, że projekt przywraca równowagę pomiędzy stronami procesu oraz wzmacnia wolność słowa i bezpieczeństwo uczestników debaty publicznej.
Poparcie dla kierunku zmian wyraziło również koło Demokracja Bezpośrednia, choć poseł Jarosław Sachajko zwracał uwagę, że reforma pozostanie niepełna bez likwidacji art. 212 kodeksu karnego. Podkreślał także, że same przepisy nie wystarczą bez rzeczywistego przestrzegania prawa i poszanowania wolności zgromadzeń oraz wolności słowa przez instytucje państwa
Co z art.212 k.k. i prawem do sądu?
W trakcie debaty na projektem powtarzały się przede wszystkim wątpliwości dotyczące:
- arbitralności oceny przez sądy, czy dane powództwo ma charakter SLAPP,
- relacji projektu do istniejącego już art. 191¹ k.p.c. dotyczącego oczywiście bezzasadnych pozwów,
- ryzyka ograniczenia konstytucyjnego prawa do sądu,
- wysokich grzywien przewidzianych wobec powodów,
- braku objęcia projektem postępowań karnych, zwłaszcza związanych z art. 212 kodeksu karnego,
- skuteczności proponowanych mechanizmów i sposobu monitorowania ich stosowania.
W odpowiedzi minister Arkadiusz Myrcha podkreślał, że projekt nie tworzy całkowicie nowych instytucji, lecz wzmacnia i doprecyzowuje istniejące mechanizmy procesowe. Wyjaśniał również, że objęcie ustawą postępowań karnych byłoby zbyt daleko idącym rozszerzeniem względem dyrektywy oraz prowadziłoby do łączenia w jednej ustawie odmiennych materii proceduralnych. Minister zapowiedział monitorowanie skuteczności nowych przepisów i wskazał, że ustawa nakłada na Ministerstwo Sprawiedliwości obowiązek sprawozdawczy dotyczący liczby i przebiegu spraw tego typu.
Ostatecznie projekt został skierowany do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka bez sprzeciwu Sejmu.
Organizacje przygotowały poprawki
W oparciu o wcześniej przedstawione stanowisko w konsultacjach oraz ubiegłotygodniowy apel Polskiej Grupy Antyslapp (ARTICLE 19 Europe, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych, Sieć Obywatelska Watchdog Polska) przesłała mailowo do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz zasiadających w niej posłanek i posłów propozycję poprawek, które mogą wzmocnić ustawę, w tych punktach,w których jest najsłabsza i nie zapewni naszym zdaniem skutecznej ochrony.
Proponowane poprawki zakładają przede wszystkim wyłączenie możliwości pozywania o ochronę dobrego imienia przez podmioty wykonujące władzę publiczną, takie jak organy administracji czy jednostki samorządu terytorialnego, jeśli sprawa dotyczy udziału obywatela w debacie publicznej. Kolejna grupa zmian dotyczy ciężaru dowodu — powód miałby obowiązek wykazać zasadność roszczenia oraz bezprawność działania pozwanego, zwłaszcza na etapie wniosku o szybkie oddalenie pozwu. Poprawki doprecyzowują również, że przy ocenie „oczywistej bezzasadności” sąd powinien brać pod uwagę cechy charakterystyczne dla SLAPP-ów, takie jak zastraszanie pozwanego, nieproporcjonalność żądań czy wielokrotne wszczynanie podobnych postępowań. Obecnie pojęcie „oczywistej bezzasadności” jest interpretowane bardzo wąsko, co sprawia, że profesjonalnie przygotowane pozwy typu SLAPP często unikają szybkiego oddalenia mimo swojego represyjnego charakteru.
Dziś w posiedzeniu komisji o godz.11:00 weźmie udział Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który przedstawi naszą ocenę projektu.


Komentarze