Powszechnie przyjęło się uważać, że każdy musi gdzieś pracować, a doświadczenie zawodowe zdobyte w strukturach samorządowych może być atutem w pracy radnego. Jednak w zderzeniu z realiami lokalnej polityki, zasada ta często staje się fasadą dla zjawisk, które uderzają w same fundamenty demokracji. Pytanie o to, czy radny powinien być zatrudniony w spółce lub instytucji podległej gminie (np. szkole), którą ma kontrolować, nie jest jedynie pytaniem o estetykę życia publicznego. To pytanie o granice wolności sprawowania mandatu i o to, jak łatwo publiczne pieniądze mogą stać się narzędziem dyscyplinowania wybranych przedstawicieli wspólnoty.
Choć polski system prawny dopuszcza takie łączenie ról, praktyka ta rodzi głęboki konflikt interesów, który wykracza poza ramy rozważań etycznych. Najbardziej jaskrawym zagrożeniem jest tu bezpośrednia presja wywierana na radnych podczas kluczowych głosowań. Radny, którego byt materialny zależy od decyzji wójta, burmistrza czy prezydenta – będących de facto jego najwyższymi przełożonymi – staje przed dylematem, którego nie powinna doświadczać żadna osoba uchwalająca prawo. Wybór między merytoryczną oceną uchwały a lojalnością wobec pracodawcy jest w istocie wyborem między interesem mieszkańców a bezpieczeństwem własnej rodziny. W takim układzie mandat radnego przestaje być wolny.
Zjawisko to niesie ze sobą szereg dalszych, systemowych niebezpieczeństw, które po cichu erodują jakość lokalnej demokracji. Jednym z nich jest postępująca autocenzura. Radny-pracownik, chcąc uniknąć konfliktów w miejscu pracy, naturalnie wycofuje się z funkcji kontrolnej. Przestaje składać niewygodne interpelacje, rzadziej pyta o nieprawidłowości w wydatkowaniu środków i unika tematów, które mogłyby uderzyć w jego zwierzchnika. Może to prowadzić do zabetonowania lokalnej sceny politycznej. Tworzy się zamknięty układ, w którym dostęp do stanowisk w jednostkach publicznych staje się nagrodą za polityczną przynależność, skutecznie odcinając od wpływu na gminę osoby niezależne i krytyczne wobec władzy.
Co więcej, zatrudnianie radnych w jednostkach zależnych może zaburzyć zasady uczciwej rywalizacji w wyborach. Osoba zatrudniona np. w gminnym ośrodku kultury, sportu czy w spółce komunalnej zyskuje nieuczciwą przewagę nad innymi kandydatami. Ma ona bowiem stały dostęp do zasobów publicznych i kanałów komunikacji z mieszkańcami, które mogą być wykorzystywane do budowania własnego wizerunku pod pozorem pracy zawodowej. To z kolei prowadzi do głębokiej erozji zaufania obywateli do państwa.
Przekaż 1,5% podatku Watchdogowi!
Wystarczy, że wpiszesz nasz numer KRS 0000181348 w swoim rozliczeniu podatkowym.
Właśnie dlatego uruchamiamy serwis kazdymusigdziespracowac.pl. Naszym celem nie jest personalna ocena poszczególnych radnych, lecz naświetlenie mechanizmu, który stał się systemową słabością polskiego samorządu. Wierzymy, że pokazanie skali tego zjawiska i publiczna dyskusja o standardach mogą stać się impulsem do zmiany, której nie doczekaliśmy się na drodze legislacyjnej. Poprzez weryfikację zatrudnienia radnych w jednostkach podległych gminom, chcemy przywrócić przejrzystość tam, gdzie obecnie panuje sieć niejasnych zależności. Tylko radny wolny od zawodowej presji może być prawdziwym rzecznikiem interesów lokalnej społeczności.
Jeśli wiesz, że radny w Twojej gminie łączy mandat z pracą w urzędzie, gminnej spółce, szkole czy ośrodku pomocy społecznej – nie pozostawaj obojętny. Zgłoś ten przypadek w naszym serwisie. Każda zweryfikowana informacja to krok w stronę samorządu, który służy ludziom, a nie partykularnym interesom. Stań się lokalnym strażnikiem przejrzystości i pomóż nam przeciąć sieć zależności, która paraliżuje Twoją gminę.
Skąd pomysł na serwis
Temat zatrudniania radnych w spółkach komunalnych i innych jednostkach zależnych od gmin wraca do nas od wielu lat. Regularnie dostajemy sygnały od osób z różnych miejsc w Polsce, które zwracają uwagę na takie sytuacje i pytają, czy są one dopuszczalne. Wiele osób odbiera je jako problem – rada w skład, której wchodzą radni ma przede wszystkim kontrolować wójtów, burmistrzów, prezydentów. Mimo że to prawnie dopuszczalne, to budzi wątpliwości etyczne i rodzi pytania o standardy przejrzystości życia publicznego.
Obecnie trwa dyskusja o zmianach w funkcjonowaniu samorządu. W ostatnich latach udało się wprowadzić m.in. Centralny Rejestr Umów czy zasadę dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Nie mamy jednak przekonania, że kwestia zatrudniania radnych w podmiotach zależnych od władzy wykonawczej ma realną szansę na szybkie uregulowanie w przepisach.
Właśnie dlatego uruchamiamy serwis kazdymusigdziespracowac.pl, który ma pomóc zobaczyć skalę zjawiska i stworzyć podstawę do publicznej dyskusji.
Jak działa serwis
Serwis zbiera informacje o zatrudnieniu radnych gminnych w podmiotach należących do gminy lub przez nią kontrolowanych. Dane są prezentowane na mapie Polski. Interesują nas zarówno spółki komunalne, jak i inne jednostki organizacyjne prowadzone przez samorządy – np. instytucje kultury, szkoły czy ośrodki sportu.
Zdarza się, że radni zatrudnieni w takich instytucjach potrafią rzetelnie wykonywać mandat i zachować niezależność. Chcemy jednak zwrócić uwagę na problem o charakterze systemowym. Łączenie mandatu radnego z zawodową zależnością od gminy może w praktyce utrudniać pełnienie funkcji kontrolnej wobec władz samorządowych, czy też głosowania merytorycznego przy uchwałach które zazwyczaj przygotowują wójtowie, burmistrzowie, prezydenci.
Interesują nas zarówno umowy o pracę, jak i inne formy współpracy – np. umowy cywilnoprawne, kontrakty B2B czy powołanie na określoną funkcję.
Każde zgłoszenie będziemy weryfikować poprzez wnioski o udostępnienie informacji publicznej kierowane do wskazanych w zgłoszeniu podmiotów. Po uzyskaniu potwierdzenia w zakresie zatrudniania opublikujemy informację, że dany radny był zatrudniony w konkretnej instytucji na dzień złożenia wniosku, a na potwierdzenie załączymy uzyskaną odpowiedź na wniosek.
Zgłoszenia przyjmujemy do 30 kwietnia 2026 roku wyłącznie za pomocą formularza dostępnego w serwisie.
Zakres informacji zbieranych w serwisie
Na tym etapie zbieramy wyłącznie informacje o przypadkach zatrudnienia radnych gminnych w podmiotach należących do tej samej gminy lub przez nią kontrolowanych, w której radny pełni mandat.
Na razie nie analizujemy innych typów powiązań – na przykład sytuacji, w których radny pracuje w jednostce samorządu innej gminy, ani przypadków budzących wątpliwości co do zatrudniania członków rodzin radnych. W pierwszej kolejności chcemy sprawdzić skalę najbardziej podstawowego i najczęściej zgłaszanego problemu.
Nie wykluczamy, że w kolejnych latach serwis zostanie rozszerzony także o inne typy powiązań między osobami pełniącymi funkcje publiczne a instytucjami zależnymi od samorządów lub władzy centralnej, gdzie zatrudnienie może wynikać z sympatii politycznych.
Jeśli w Twojej gminie radny pracuje w jednostce zależnej od samorządu – zgłoś to w serwisie kazdymusigdziespracowac.pl. Dzięki temu łatwiej będzie rozmawiać o standardach przejrzystości w lokalnej polityce.


A jesli radny powiatu pracuje w powiatowej jednostce?
Na ten moment zbieramy dane o radnych zatrudnionych w jednostkach podległych gminie, nie wykluczamy rozszerzenia zakresu.
No to jeszcze powinna być możliwość oznaczania, jeżeli ma wpisane w oświadczeniu o zatrudnieniu w innych gminach czy podmiotach, nad którymi ta gmina sprawuje nadzór. Wtedy pięknie ujawni to skalę i rozmiar tej grupy ludzi, których nie wiąże kompetencja ale układ między nimi utworzony. Tak samo powinni być powiatu i sejmiku wojewódzkiego.
A co z krzyżowym zatrudnieniem? Radny w powiecie a zatrudnienie w gminie i odwrotnie?
Szkoda Waszej energii. Nie przemyśleliście programu. Układy polegają na mieszaniu – radny gminy pracuje w powiecie, a radny powiatowy w jednostkach gminy, albo samorządu. W gminach najczęściej to pracują żony, dzieci i kochanki radnych. Często zdarza się, że nauczyciel jest radnym gminnym albo podobna sytuacja. Także nieprzemyślana sprawa.
Popieram poprzednika, pajęczyny sięgają od powiatów po gminy, spółki uzupełniają. Prawdziwe niespodzianki wyszłyby, gdybyście dodali powiaty. To nie są tajne dane. Skala powiązań powala
Ja widzę inną kwestię -na ile rzetelne bedzie zestawienie oparte na zgłoszeniach społeczeństwa. Jestem pewna, że nie wychwycicie wszystkich takich przypadków, bo po prostu nie zostaną zgłoszone. Więc powstały rejestr nie będzie pełny a tym samym rzetelny. Osoby zapoznające się z listą ze zwyczajnej zawiści, niezrozumienia idei mogą wyciągnąć nieadekwatne wnioski. Może być to krzywdzące dla wielu zgłoszonych osób. Choćby z uwagi na ich kolegów czy koleżanki radnych, którzy pracują w takich jednostkach a nie zostaną zgłoszeni. Nasuwa się tez pytanie co z radnymi powiatowym? Pomysł byłby dobry gdyby jego wynikiem była rzetelna – pełna lista a tak może tworzyć niepotrzebne problemy. Poza tym co ma zrobić osoba która została radnym, gdy już pracowała w takiej jednostce np. 30 lat. Ma zwolnić się z pracy, czy zostać bezrobotnym? Bo chyba prawa bycia wybieranym nie można takiej osobie odmówić zgodnie z polskim prawem ze względu na wykonywany zawód czy miejsce pracy. Pomysł uważam ciekawy ale niedopracowany i może być krzywdzący dla wielu radnych, którzy ciężko i uczciwie pracują na rzecz swoich gmin.