Co nam dają glosy?

Orzecznictwo sądów pełni ważną rolę w realnym kształtowaniu przepisów prawa. Choć sądy nie muszą orzekać na podstawie wydanych już wyroków, to jednak niejednokrotnie to robią. Na pewno zaś często do orzeczeń sądowych odwołują się ci, którzy z prawa korzystają. Dlatego podjęliśmy się wywołania dyskusji o orzecznictwie.

Glosy

Bardzo istotnym aspektem naszej działalności jest pokazywanie rządzącym i różnym instytucjom, że są zobowiązani do udostępniania informacji, ale jednocześnie staramy się kształtować orzecznictwo w kierunku, który sprawi, iż dla każdego wójta, dyrektora szkoły czy prezeski spółki miejskiej jasne będzie, że należy informować szczegółowo o wydatkach, decyzjach i planach.

Jak nam idzie? Czasem świetnie, czasem fatalnie. Pisaliśmy kilka dni temu o 13 ważnych, wygranych sprawach z poprzednich lat. Mamy także czarną listę. Nasuwa się oczywiste pytanie – skoro mamy przegrać, czy w ogóle warto iść do sądu? Wszak siła rażenia takiego orzeczenia jest ogromna, daje ono pretekst kolejnym rządzącym do zasłaniania się „złym orzecznictwem”. Oczywiście, jest to poważny dylemat. Zawsze jednak można merytorycznie ocenić postępowanie sędziów, co robią analitycy orzecznictwa niejednokrotnie spierający się w krytycznych komentarzach nazywanych glosami*. W końcu zaś rzeczywistość dopisuje swoje własne zakończenie rozpoczętych historii, jak wtedy gdy sędzia Irena Kamińska, odmawiając w 2012 roku obywatelom prawa dostępu do maili, w których urzędnicy dyskutują nad tworzonym prawem, uzasadniła to obawą, że „politycy zaczną spotykać się w restauracjach”. Trzy lata później wybuchła tzw. afera taśmowa, gdzie politycy uzgadniali swoje decyzje w restauracji Sowa i Przyjaciele. Brak dostępu do ich maili niczego nie zmienił. Czy poczuliby się bardziej odpowiedzialnie, gdyby wiedzieli, że podlegają kontroli społecznej? To pewnie jedno z pytań, na które nigdy nie znajdziemy odpowiedzi. Nie zmienia to faktu, że orzecznictwo stanowi także ważny element edukowania polityków i decydentów o ich własnej odpowiedzialności. Orzeczenie jest bowiem związane z konkretną historią, która przekłada przepisy konstytucji o zwierzchniej woli narodu (artykuł 4) i udostępnianiu wszelkiej informacji o działalności (artykuł 61) na namacalny konkret.

Dlatego omawianiu orzecznictwa poświęcamy coraz więcej uwagi. W zeszłym roku ogłosiliśmy konkurs na glosę do orzeczenia na temat dostępu do informacji. Otrzymaliśmy wiele świetnych prac, ale, co ważniejsze, zaczęliśmy na poważnie dyskutować nad tym, co dzieje się w Polsce w sprawie jawności. Glosy nie tylko są świetnym materiałem do poczytania – który właśnie Wam przedstawiamy – ale przede wszystkim są też pretekstem do rozmowy, jak działać na rzecz dobrego państwa i czymś, co łączy projawnościowe środowisko, uświadamiając, jaki mamy wpływ i odpowiedzialność. Nasza publikacja opatrzona jest bowiem wstępem dra hab. Michała Bernaczyka, który, dyskutując z naszym podejściem polegającym na chodzeniu do sądu, przedstawia również szeroki zakres negatywnych zjawisk, o których Marcin Hałat – jeden z zaangażowanych lokalnych dziennikarzy –  pisze, że „wgniatają w krzesło”. Inny dziennikarz zaś zauważa „Ciekawa lektura, jedna glosa dotyczy wyroku w mojej sprawie”.  Czytając te glosy i pracując przy nich, zaczęliśmy się w nich wszyscy przeglądać.

Konkurs na glosy będziemy kontynuować, i już w przyszłym tygodniu ogłosimy kolejny. Publikacja z pierwszej edycji będzie wydana w formie papierowej. W tym roku obchodzimy wszak 15 lat uchwalenia ustawy o dostępie do informacji i jest to jeden z lepszych sposobów uczczenia tej rocznicy. Drukowana publikacja powinna trafić do wszystkich osób, które mają wpływ na tworzenie standardu jawności w Polsce. Ten szczególny sposób celebrowania umożliwił nam Piotr Waglowsk. Otóż 1 sierpnia 2016 roku na nasze konto wpłynął przelew o nazwie: Komitet Wyborczy Wyborców Piotra Waglowskiego, wpłata nadwyżki na OPP – 2 411,15 PLN. Pierwsza nasza myśl po otrzymaniu tej wpłaty brzmiała „Czyli są pieniądze na druk!”. Wprawdzie zaraz zaczęliśmy mnożyć wątpliwości – że Piotr Waglowski pracuje teraz w ministerstwie, że przecież był jurorem w konkursie i powstaje konflikt interesów. Ale jednak nie widzimy lepszego sposobu wydania tych pieniędzy, a co najważniejsze, jest to nasza autonomiczna decyzja, której wagę czujemy. Piotr (który zresztą nie był członkiem Komitetu swojego imienia, a to Komitet przekazał pieniądze) to ważna ikona projawnościowego ruchu. Brakuje nam jego tekstów i publicznych wypowiedzi, choć szanujemy, że chce służyć Polsce inaczej niż dotąd. Niech więc wydanie tych pieniędzy właśnie w taki sposób będzie hołdem dla jego dotychczasowej drogi.

A za możliwość zorganizowania pierwszej edycji konkursu dziękujemy programowi Obywatele dla demokracji. Drugą edycję wspierać będzie Fundacja im. Heinricha Bölla.

 

 

 

*Glosa do orzeczenia to krytyczny komentarz.

 

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. czytelnik

    „publikacja opatrzona jest bowiem wstępem dra hab. Michała Bernaczyka, który, dyskutując z naszym podejściem polegającym na chodzeniu do sądu”

    Dobry krytyczny wstęp.
    Pomimo wątpliwości autora czy udało mu się połączyć „naukowość” z „przystępnością” tekstu, można ocenić że byłoby nieźle a nawet dobrze, gdyby różne teksty wstępów autorów ze świata akademickiego, takie były.

    Wstęp zawiera przydatny dla czytelnika, oparty o dowody przegląd stanu rzeczy w dziedzinie będącej przedmiotem gloss, ujawnia krytycznie aktywność sędziowską w tej dziedzinie oraz swoistą kapitulację środowiska akademickiego wobec zjawiska i jego intelektualną ucieczkę w marginalia i gołosłowne spekulacje.

    Ocena polityków z zawarta w tym wstępie, potwierdza jedynie powszechną ocenę jakości tego środowiska, znaną zarówno z wielu sondaży, prac naukowych oraz vox populi.

  2. Katarzyna Batko–Tołuć

    Sprostowanie autorki artykułu. W pierwotnej wersji artykułu nie zaznaczyłam, że Piotr Waglowski, poza daniem Komitetowi swojego imienia, nie był jego członkiem. W związku z tym uznanie, że miał wpływ na decyzję Komitetu było nadużyciem z punktu widzenia formalnych uwarunkowań. Poza tym napisałam, że jest obecnie „urzędnikiem”, tymczasem potoczne użycie tego wyrazu zostało uznane za bohatera tego fragmentu tekstu za nieprawidłowe, gdyż jest zatrudniony na podstawie ustawy o pracownikach urzędów państwowych i nie jest urzędnikiem, a „innym pracownikiem” (o którym mowa w art. 1 ustawy http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19820310214). W związku z tym pierwotne brzmienie fragmentu akapitu: „Wprawdzie zaraz zaczęliśmy mnożyć wątpliwości – że Piotr Waglowski jest teraz urzędnikiem, że przecież był jurorem w konkursie i powstaje konflikt interesów. Ale jednak nie widzimy lepszego sposobu wydania tych pieniędzy, a co najważniejsze, jest to nasza autonomiczna decyzja, której wagę czujemy. Piotr to ważna ikona projawnościowego ruchu.”
    zostało zmienione na:
    „Wprawdzie zaraz zaczęliśmy mnożyć wątpliwości – że Piotr Waglowski pracuje teraz w ministerstwie, że przecież był jurorem w konkursie i powstaje konflikt interesów. Ale jednak nie widzimy lepszego sposobu wydania tych pieniędzy, a co najważniejsze, jest to nasza autonomiczna decyzja, której wagę czujemy. Piotr (który zresztą nie był członkiem Komitetu swojego imienia, a to Komitet przekazał pieniądze) to ważna ikona projawnościowego ruchu. ”

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *