W roli głównej: jawność! – Felieton

www.pixabay.com

Jestem wzruszona! Od kilku lat działam na rzecz jawności życia publicznego. Zaczęło się od samorządów, przez spółki, po ministerstwa (we wtorek mam sprawę w NSA z Kancelarią Premiera – trzymajcie kciuki). Długo trzymałam się z dala od teatrów, bo to oznaczałoby artystyczną śmierć. Ale jawność jest naprawdę pociągająca…

I wiecie co? Ten moment, kiedy TO się w końcu zaczyna dziać w teatrze, jest prawie tak samo wzruszający, jak owacje na stojąco po spektaklu. A satysfakcja – znacznie większa!

Lata sporów, setki wniosków o informację publiczną, tłumaczenia, na czym polega demokracja i jaką rolę pełni w niej jawność, tłumaczenia, że takie mamy prawo, i jakie z tego wynikają korzyści, i że bez pełnej wiedzy o działaniach instytucji publicznych, w tym o gospodarowaniu środkami publicznymi, konstytucyjne hasła o niedyskryminacji, sprawiedliwości społecznej, równości wobec prawa, pozostają pustym i jałowym hasłem. Czy 5 lat temu wymarzyłabym sobie, żeby tematem konferencji prasowej w topowym polskim teatrze była nie nowa premiera, ale… transparentność?

Rejestry umów publikują niektóre instytucje kultury w Warszawie, ale raczej się tym nie chwalą.  Teatr Rozmaitości, po wielu solidnych potknięciach, wychodzi naprzód – publikuje umowy, całe umowy z reżyserami!

Link do rejestru umów TR z reżyserami.

Co z tego ma demokracja, oprócz wiedzy o kwotach? Ano wgląd w zapisy umów – co  innym, np. młodym reżyserom i reżyserkom daje wiedzę o tym, jakie mogą być warunki umowy, chroniące ich prawa, co rozwija świadomość i kulturę prawną i chroni ich przed cwaniackimi dyrektorami – co znów wspiera demokrację i… tworzy lepsze państwo. A o to chyba chodzi tak w szerszym sensie, prawda?

Pierwszy krok

Jawność to dopiero pierwszy krok – kiedy mamy informacje, to dopiero może się rozpocząć oparta na faktach debata publiczna: o standardach, o różnicach płacowych, o niesprawiedliwości społecznej, o  szacunku tych, którym powierzamy funkcje publiczne i publiczne pieniądze, do naszych – bo publicznych – pieniędzy. I do nas… Na przykład można by podjąć debatę publiczną na temat, czy 200 tys. zł honorarium od innej publicznej, miejskiej instytucji (Teatr Powszechny w Warszawie, rejestr umów – link do rejestru – pozycja 662 w rejestrze z 2019 roku) za reżyserię, projekt scenografii, światła i scenariusz spektaklu dla polskiej gwiazdy reżyserskiej jest moralnie słuszne w sytuacji, gdy pracownicy sektora kultury w tym samym mieście zarabiają 2 500 zł na rękę i nie są w stanie się utrzymać – o czym wiemy dzięki raportowi OZZ Inicjatywa Pracownicza: Pełna kultura – puste konta? Czy nas, społeczeństwo, stać na tworzenie mistrzów, których stawki „wysysają” budżet? Czy jest to sprawiedliwe społecznie? A czy moralne jest płacenie 200 tys. zł artyście, który nie szanuje, poniża i publicznie obraża pracowników publicznej instytucji, i jak by nie było – współobywateli i współobywatelki? Dlaczego od tych, którym jako społeczeństwo przelewamy naprawdę dużo publicznych pieniędzy, mniej wymagamy? Jak to jest, że u jednych publiczne obrażanie piętnujemy, a u innych – przemilczamy?

Tak, mówię o Krystianie Lupie. I tak, liczę się z otrzymaniem pozwu o naruszenie dóbr osobistych. Ryzykuję, ale w słusznej sprawie. Pewne pytania w końcu muszą być zadane i przedyskutowane, aby w końcu zaszła jakaś mentalna, społeczna i potrzebna zmiana.  Bo wpisaliśmy sobie w Konstytucję: „Wszystkich, którzy dla dobra Trzeciej Rzeczypospolitej tę Konstytucję będą stosowali, wzywamy, aby czynili to, dbając o zachowanie przyrodzonej godności człowieka, jego prawa do wolności i obowiązku solidarności z innymi”.

Hmmm… A może w debacie publicznej społeczeństwo stwierdzi, że mistrzowie są mniej społeczeństwu potrzebni niż sprawiedliwość społeczna? Albo zacznie rozważać, czy bycie mistrzem musi oznaczać składanie mistrzowi przez społeczeństwo ogromnych „ofiar” z publicznych pieniędzy? Czy za 100 tys. powstałby mniej genialny spektakl? Czy też może mistrz nie chciałby reżyserować za 100 tys? Jeśli nie chciałby, to… to co? Czy skoro „stać” nas, czyli teatr publiczny, na płacenie reżyserom 100 tys. zł, a jednoczenie brak jest sił i środków na wdrożenie elektronicznego obiegu dokumentów, to publiczne pieniądze są wydawane zasadnie i racjonalnie? W tej rozmowie wcale nie chodzi o pieniądze. Chodzi o wartości, standardy, zaufanie do instytucji publicznych, o sens demokracji.

Czas, żeby pewne rzeczy zaczęły być dyskutowane, jeśli myślimy serio o społeczeństwie obywatelskim i innych wartościach, których nam nigdy dobrze nie wytłumaczono na lekcjach WOS. 

 

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. Piotr Rudzki

    Szanowna Pani,
    zgadzam się, że jawność powinna „grać główną rolę”, ale też wszyscy, którzy to postulują i piszą o tym, muszą przestrzegać jednej zasadniczej zasady: odnosić się do stanu faktycznego! Napisała Pani w swoim felietonie: „Na przykład można by podjąć debatę publiczną na temat, czy 200 tys. zł honorarium od innej publicznej, miejskiej instytucji (Teatr Powszechny w Warszawie, rejestr umów – link do rejestru – pozycja 662 w rejestrze z 2019 roku) za reżyserię i przygotowanie scenariusza spektaklu dla polskiej gwiazdy reżyserskiej jest moralnie słuszne […]”. Oczywiście trzeba dyskutować, ale posiłkując się – powtarzam – stanem faktycznym. We wspomnianym przez Panią rejestrze umów jest następujący zapis: „a) przygotowanie tekstu/scenariusza przedstawienia teatralnego pt. „Capri – rozmowy uciekinierów” (zwanego w niniejszej umowie „Spektaklem”) na podstawie powieści „Kaputt” autorstwa Curzio Malaparte (dalej jako „Scenariusz”),b) wyreżyserowanie Spektaklu c) przygotowanie projektu scenografii do Spektaklu d) przygotowanie reżyserii świateł do Spektaklu”. Przyzna Pani, że oczekiwana przez Panią debata miałaby inny przebieg, gdyby wszyscy wiedzieli, że honorarium Krystiana Lupy obejmowało 4 prace, a nie tylko 2, jak wynika z Pani felietonu.
    I jeszcze jedno: w Regulaminie dotyczącym komentarzy na tej stronie czytamy, że zabronione jest umieszczanie treści m.in. „zawierających informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby”. Nie rozumiem dlaczego więc Redakcja opublikowała Pani felieton z następującymi zarzutami odnoszącymi się, jak to wynika z treści, do Lupy: „nie szanuje, poniża i publicznie obraża pracowników publicznej instytucji, i jak by nie było – współobywateli i współobywatelki”. Dopóki Pani nie przedstawi publicznie, może tutaj (?), wiarygodnych dowodów na te zarzuty, Pani – słuszne skądinąd – nawoływania „o wartości, standardy, zaufanie do instytucji publicznych, o sens demokracji” będą tylko pustymi frazesami.
    Z wyrazami szacunku,
    Piotr Rudzki

  2. Alina Czyżewska

    Dzień dobry,
    Rozszerzamy opis przedmiotu umowy w tekście, ale to nie zmienia mojej oceny. Opisałam to skrótowo, podając link – odesłałam do rejestru i każdy mógł zobaczyć szczegóły.

    O zachowaniu wiem niezależnie od kilkorga widzów oraz pracowników.

    Z wyrazami szacunku,
    Alina Czyżewska

    1. student były

      „(we wtorek mam sprawę w NSA z Kancelarią Premiera – trzymajcie kciuki”
      Chętnie te kciuki (oburącz) potrzymam ale siła ich trzymania będzie większa gdy autorka obieca że coś o tej rozprawie napisze (przecież talent pisarski też niewątpliwe ma). Mam nadzieję że będzie na rozprawie w NSA i pomimo nawału pracy artystycznej, zdoła opisać to co w NSA zobaczy i usłyszy.
      Sądownictwo administracyjne (ta część władzy sądowniczej) w RP, jest bowiem wielce „zasłużone” na polu walki o jawność.

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *