Wygraliśmy przed WSA z Prezesem Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu

zdjęcie: www.pexels.com

Prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu  nie chciał ujawnić wynagrodzeń delegowanych pracowników sądu. WSA zobowiązał  go do rozpatrzenia wniosku.

Dowiedzieliśmy się, że Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zatrudnił dwóch pracowników, mimo brakujących etatów urzędniczych, by po niespełna miesiącu oddelegować ich do Ministerstwa Sprawiedliwości. Z przekazanych nam informacji wynikało, że wynagrodzenia oddelegowanych pracowników są nawet czterokrotnie wyższe niż osób pracujących na miejscu w sądzie apelacyjnym.

O naszym wniosku pisaliśmy w tekście:

Do Ministerstwa Sprawiedliwości i Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu wysłaliśmy wnioski, w których pytaliśmy o imiona i nazwiska delegowanych, okres pracy w sądzie oraz wysokość ich wynagrodzenia. Minister Sprawiedliwości nie udostępnił nam imion i nazwisk delegowanych (otrzymaliśmy zanonimizowaną listę niesędziowskich delegowanych pracowników), zaś Prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu udostępnił imienną listę pracowników, jednak odmówi udostępnienia informacji na temat wysokości wynagrodzeń. O ujawnienie tych informacji toczą się osobne postępowania sądowe, które zainicjowaliśmy.

Dopóki nie poznamy imion i nazwisk delegowanych oraz przypisanych im wynagrodzeń (musimy czekać na rozstrzygnięcia sądów administracyjnych), postanowiliśmy w międzyczasie sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak duża dysproporcja pomiędzy zarobkami pracowników stacjonarnych i delegowanych, dlatego skierowaliśmy do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu wniosek o udostępnienie:

Informacji o wysokości wynagrodzeń brutto (w ujęciu miesięcznym), wypłacanym we wrześniu 2018 r., październiku 2018 r., listopadzie 2018 r., grudniu 2018 r. i styczniu 2019 r. pracownicom i pracownikom Sądu, delegowanym do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Stowarzyszenie wnosi o udostępnienie tych informacji w ujęciu: Pracownica/Pracownik 1 – kwota wynagrodzenia brutto w danym miesiącu, (…), Pracownica/Pracownik 2 – kwota wynagrodzenia brutto w danym miesiącu, (…), tj. w formie zanonimizowanej, bez imion i nazwisk poszczególnych pracownic i pracowników.

Chcieliśmy poznać same kwoty, bez przypisywania ich do poszczególnych osób.

W ustawowym, 14-dniowym terminie, nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi, dlatego postanowiliśmy wezwać do wykonania wniosku. Kiedy wreszcie przyszła odpowiedź, okazało się, że jest niestety nie na temat (odpowiedź Prezesa Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu). Zamiast konkretnych kwot wynagrodzeń dla poszczególnych pracownic i pracowników, otrzymaliśmy lekcję z przepisów określających widełki tych wynagrodzeń.

W związku z wymijającą odpowiedzią, złożyliśmy skargę na bezczynność.

Wygraliśmy przed WSA we Wrocławiu

WSA we Wrocławiu 29 maja 2019 r. (IV SAB/Wr 69/19) uwzględnił skargę na bezczynność złożoną przez Sieć Watchdog. Sąd przyznał nam racje, że „otrzymana odpowiedź stanowi przytoczenie regulacji prawnych dotyczących kształtowania wysokości tych wynagrodzeń, nie zaś informacji o poszczególnych wysokościach wynagrodzeń”. Dlatego trudno w tym przypadku mówić o realizacji wniosku.

Co dalej?

Opisana sprawa jest o tyle zaskakująca, że odpowiedzi wymijającej udzielił sąd, zatem szczególnego rodzaju instytucja. Poza tym pytaliśmy o informacje, których ujawnienie nie prowadzi do naruszenia żadnych innych dóbr prawnie chronionych. Chodziło nam jedynie o udostępnienie zanonimizowanych stawek wynagrodzeń, których nie będziemy w stanie przypisać do poszczególnych osób, chyba że sąd uchyli decyzję odmowną dotyczącą poprzedniego wniosku, w którym pytamy o to, jakie jest wynagrodzenie poszczególnych pracowników.

Na razie wyrok WSA we Wrocławiu jest nieprawomocny. Wkrótce zobaczymy, czy Prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu skieruje skargę kasacyjną do NSA, a jeśli nie, jak załatwi nasz wniosek.

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *