Spotkania najważniejszych osób w państwie poza kontrolą – Znamy uzasadnienie wyroku NSA w sprawie kalendarza sędzi Juli Przyłębskiej.

zdjęcie: Fakty RMF FM

Czy może być coś bardziej precyzyjnego do oceny pracy osób decyzyjnych w państwie niż ich kalendarze? W jaki sposób inaczej sprawdzić, z kim, w jakim celu i kiedy się spotykają? Już od kilku lat próbujemy przekonać sądy do tego, że kalendarze, m.in. ministrów, powinny być jawne.

Pisaliśmy o tym m.in.:

Kto z kim się spotykał w Trybunale Konstytucyjnym

O sprawie dotyczącej kalendarzy sędzi Julii Przyłębskiej pisaliśmy w tekście Z kim spotyka się Prezes Trybunału Konstytucyjnego? O jawności kalendarzy wypowie się Naczelny Sąd Administracyjny. Nasza skarga kasacyjna została oddalona i Naczelny Sąd Administracyjny uzasadnił brak jawności kalendarzy m.in. w następujący sposób:

W swoich licznych wyrokach, kreujących jednolitą linię orzeczniczą, NSA stoi na stanowisku, że zarówno informacja dotycząca kalendarza spotkań, jak i dokumenty ewidencjonujące osoby wchodzące i wychodzące do budynku należy zakwalifikować jako dokumentację wewnętrzną. Żądany kalendarz (terminarz) spotkań osób pełniących określone funkcje w Trybunale nie odnosi się do publicznej formy działania Trybunału i jako taki nie zawiera informacji publicznej. Jest co najwyżej narzędziem biurowym, roboczym, pomocniczym, wspomagającym organizację pracy organu, służącym realizacji zadań publicznych przez organ tylko w sposób pośredni. Umieszczenie w kalendarzu terminu jakiegoś wydarzenia ma czysto techniczny charakter i nie zaświadcza o stanie faktycznym, tj. o tym, czy się ono odbyło lub odbędzie. Nie odnosi się zatem do sfery faktów, gdyż sposób jego prowadzenia nie daje potwierdzenia zawartych w nim informacji. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 13 czerwca 2014 r. sygn. akt I OSK 2914/13 stwierdził, że terminarz spotkań należy zakwalifikować jako dokumentację wewnętrzną.

Również informacja dotycząca treści księgi wejść i wyjść gości do budynku Trybunału Konstytucyjnego nie jest kwalifikowana jako informacja publiczna, ponieważ nie zawiera informacji o wykonywanych przez organ zadaniach publicznych, jako że przedstawia informację o personaliach osób spoza aparatu administracji publicznej, sporządzaną dla potrzeb organizacyjnych, zachowania bezpieczeństwa w budynku. Jest to nośnik informacji o charakterze wewnętrznym, czysto technicznym, służący do zarządzania budynkiem, wspomagającym pracę recepcji i pomocniczo działu organizacyjnego w sferze porządku i bezpieczeństwa w budynku Trybunału. Istotne jest też, że wytwarzanie i posiadanie żądanych informacji nie jest wymagane przepisami prawa regulującymi wykonywanie nałożonych na ten organ zadań publicznych. Konkludując, żądane informacje są związane ze sferą wewnętrzną działalności Trybunału. Nie są zatem informacjami o takiej jego aktywności, która ukierunkowana jest na bezpośrednie wypełnianie określonych zadań publicznych i realizowanie określonych interesów i celów publicznych, nie mogą być tym samym traktowane jako informacje wytworzone „dla celu publicznego”.

(…)

Tymczasem strona skarżąca kasacyjnie nie przedstawiła w uzasadnieniu przytoczonych powyżej zarzutów żadnych argumentów pozwalających na zapoznanie się z nimi i ich zanalizowanie w sposób umożliwiający zmianę dotychczasowej linii orzeczniczej w tym zakresie. Po trzecie wbrew treści tego zarzutu Sąd I instancji nie wypowiedział się, że „w ramach informacji publicznej nie mieszczą się informacje o odbytych spotkaniach” Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego. Sąd jedynie uznał, że żądanie udostępnienia kalendarza spotkań nie dotyczy informacji publicznej. Tym samym nie można mu zarzucić błędnej wykładni, gdyż nie dokonywał jej w tym zakresie. Podkreślić należy, że wnioskiem z 6 lipca 2017r. Stowarzyszenie wniosło o udzielenie informacji publicznej poprzez udostępnienie kalendarza spotkań J.P. od stycznia do dnia wykonania wniosku, kalendarza spotkań M.M. od 1 stycznia 2017r. do dnia wykonania wniosku, a nie informacji o odbytych spotkaniach tych osób – co stanowi informację publiczną.”

Takie stanowisko co do zasady zamyka drogę do kontroli działalności osób, które sprawują władzę w Polsce. Oczywiście można pytać o poszczególne spotkania, ale to praca żmudna, a do tego często używana jest informacja publiczna przetworzona, aby zablokować dostępność tych informacji.

Zupełnie nie jest zrozumiałe, dlaczego sądy administracyjne uznały, że kalendarz nie stanowi tzw. informacji publicznej. Przecież to podstawowy dokument dotyczący działalności osób pełniących funkcje publiczne. Argumentacja użyta w wyżej cytowanym wyroku zupełnie mnie nie przekonuje.

 

 

 

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. lex

    „nie przedstawiła w uzasadnieniu przytoczonych powyżej zarzutów żadnych argumentów pozwalających na zapoznanie się z nimi i ich zanalizowanie w sposób umożliwiający zmianę dotychczasowej linii orzeczniczej w tym zakresie.”
    Czyli nie zabawiła się z władzą sądowniczą (kastą) która contra legem, wymyśliła sobie „dokument wewnętrzny”

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *