Partiom z jawnością wciąż nie po drodze

Przez ostatnie pięć lat regularnie sprawdzaliśmy, czy polskie partie polityczne działają transparentnie i są gotowe pokazać obywatelom, w jaki sposób finansują swoją działalność i na co wydają publiczne dotacje. Choć wielu polityków, bez względu na barwy polityczne, lubi mówić o sprawdzaniu i rozliczaniu, zwykle myśli o swoich oponentach, a im większe ugrupowanie, tym z jawnością jest gorzej.

Trudne początki

Już pierwszy monitoring przeprowadzony w 2013 roku jasno pokazał, że partie bardzo niechętnie dzielą się informacjami dotyczącymi swojego funkcjonowania, a najpilniej strzegą wszelkich wyciągów i zestawień wydatków. Żadna z pięciu partii, do których zwróciliśmy się o przesłanie faktur i umów, nie uznała za stosowne od razu podzielić się tymi informacjami. Jedynym odzewem w przepisowym terminie 14 dni od wpłynięcia wniosku były odpowiedzi od Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Obie zgodnie stwierdziły, że dane, o które wnioskujemy, nie stanowią informacji publicznej. W związku z taką reakcją wszystkich objętych monitoringiem ugrupowań złożyliśmy do sądu 10 skarg na bezczynność (z uwagi na to, że monitoring składał się z dwóch pytań). Sądy przyznały nam we wszystkich sprawach rację, argumentując między innymi, że jeżeli partia otrzymuje subwencję z budżetu państwa, to:

Uczestnictwo tej partii w wyborach, finansowanie działalności z budżetu państwa, są przejawami aktywności w sferze publicznej, a informacje na ten temat dotyczą spraw publicznych. W szczególności opinia publiczna powinna mieć prawo do informacji, na co konkretnie partia przeznacza środki finansowe z subwencji budżetowej.

Warto dodać, że zarówno PO jak i PiS złożyły kasacje. Obie oddalono.   

W 2016 trochę lepiej

Kolejne monitoringi, na przykład z lutego 2016 roku (zapytaliśmy o wydatki, jakie partie poniosły od września 2015 do lutego 2016 roku) przyniosły nieco bardziej budujące rezultaty, choć dwie największe partie nadal nie czuły się zobligowane do dzielenia się publicznymi informacjami. W przypadku PO sąd uznał naszą skargę na bezczynność partii, sprawa z PIS wciąż trwa. Mniejsze ugrupowania: Nowoczesna, PSL, Partia Razem, SLD, Twój Ruch czy Zieloni zaczęły jednak odpowiadać na wnioski i udostępniać dane, o które wnioskowaliśmy. Podobną zależność można było zauważyć, kiedy na początku lutego 2018 zapytaliśmy o wyciągi z rachunków bankowych partii od września 2017 r. i skany uchwał zarządu partii.

Te statystyki świadczą niewątpliwie o wzroście świadomości, czym jest i jak jest regulowany dostęp do informacji publicznej. Wskazywał na to nie tylko większy odsetek udzielanych odpowiedzi (szczególnie pośród partii objętych wcześniejszymi monitoringami). Odmowy udostępnienia informacji zmieniły też swój charakter, nie zwierały już raczej śmiałych tez o traktowaniu informacji publicznej jako „pretekstu do żądania informacji, które interesują tylko wnioskujący podmiot i nie mają w żadnym swoim aspekcie charakteru publicznego, a nadto zmierzają do przejęcia wartości majątkowych i intelektualnych opłaconych przez partię polityczną” (odpowiedź PO na skargę w związku z wnioskiem z 19.06.2013r. o przesłanie umów na badanie opinii publicznej). Partie chętniej uznają teraz informację za przetworzoną lub powołują się na ochronę prywatności. Częściej korzystają też z ustawowej możliwości przedłużenia terminu odpowiedzi. Chociaż nie jest to pożądany kierunek zmian, świadczy o tym, że partie nie są już zaskakiwane wnioskami, mają z nimi więcej styczności i, w perspektywie, może je to skłonić do większej przejrzystości organizacji i finansowania.

 Niestety, po początkowej zdecydowanej poprawie w liczbie udostępnień trend wyraźnie zwolnił. Odsetek odpowiadających partii niezmiennie oscyluje teraz wokół 40-50%. Niektóre odpowiadają nam zawsze lub niemal zawsze: Partia Razem, Zieloni, SLD. Rzadziej zdarza się, że partia nie odpowie wcale. Niestety spora grupa wciąż nie potrafi zaakceptować faktu, że obywatele mają prawo do wglądu w funkcjonowanie podmiotów i sposoby rozporządzania środkami publicznymi.

Czeka nas 5 spraw w NSA

Obecnie czekamy na rozpoznanie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym pięciu skarg kasacyjnych związanych z monitoringami partii. Trzy z nich zostały złożone przez obecną partię rządzącą, pozostałe odpowiednio przez nas i Platformę Obywatelską. Prawo i Sprawiedliwość nie zgodziło się też z wyrokiem NSA o sygnaturze I OSK 661/17 – pomimo oddalenia skargi na orzeczenie zobowiązujące do udostępnienia wydatków partii, wezwano nas do wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego, ze względu na uznanie informacji za przetworzoną. Decyzję zaskarżyliśmy, podobnie jak brak odpowiedzi na nasze ostatnie zapytanie z lutego bieżącego roku. Niechęć PiS-u do dzielenia się jakimikolwiek danymi dotykającymi finansów partii niechlubnie wyróżnia je na tle innych ugrupowań.

KORWIN odmawia

W lutym 2016 roku zwróciliśmy się do Partii KORWIN z wnioskiem o rejestr wydatków od października 2015r. w związku z prowadzonym wtedy większym monitoringiem. Ponieważ nie otrzymaliśmy odpowiedzi, złożyliśmy skargę na bezczynność. Zgodnie z procedurą została ona wysłana na adres partii, która powinna przesłać ją do sądu wraz ze swoją odpowiedzią na nią. Partia KORWIN tego nie zrobiła i w marcu tego roku zawnioskowaliśmy o ukaranie jej grzywną. W tym samym miesiącu złożyliśmy wniosek, już po zmianie nazwy, do partii Wolność Janusza Korwin-Mikkego o udostępnienie wyciągów z przełomu 2017 i 2018 roku i skanów uchwał zarządu. Tym razem otrzymaliśmy odpowiedź – odmowę uznania wyciągów za informację publiczną. Wnieśliśmy kolejną skargę na bezczynność. W ramach tego samego monitoringu wnioskowaliśmy do Nowoczesnej. W tym przypadku biuro partii poprosiło nas o przedłużenie terminu znacząco przekraczające ustawowe dwa miesiące. Mimo tego nie udało im się dostarczyć nam wyciągów z rachunków bankowych partii, nawet do wskazanego przez siebie dnia.

Chcąc korzystać z  gwarantowanego nam w artykule 61 Konstytucji prawa do informacji publicznej, w kontaktach z partiami politycznymi musimy nastawić się w najlepszym razie na długi czas oczekiwania na odpowiedź, dużo częściej jednak trzeba wkraczać na drogę sądową, która też nie gwarantuje sukcesu. Przykłady dobrej praktyki, jeśli chodzi o dostęp do informacji w partiach, wciąż niestety pozostają wyjątkiem, nie normą.

           

 

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. spacerowicz

    Można przeprowadzić monitoring i sprawdzić jak partie reagują na żądania udostępnienia wskazanych informacji pochodzące o podmiotów uprawnionych (każdych) ale nie identyfikowanych przez podmiot zobowiązany tj. partię.
    Żądania Watchdoga pochodziły od podmiotu już znanego partiom a nie od przysłowiowego Kowalskiego.
    Ocena prawdziwa tego jak partie odnosza się do zjawiska jawności, byłaby możliwa gdyby żądania udostępnienia tych informacji pochodziły od podmiotów których partie w chwili otrzymania żądania,NIE IDENTYFIKUJĄ.
    Od Kowalskich.

    1. spacerowicz

      Czy istnieją w RP normy i przepisy na podstawie których, można wszcząć procedurę likwidacji partii z powodu udowodnionego systematycznego i uporczywego naruszania przez nią PRAWA ?

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *