Kalendarz Top Secret

W lipcu 2014 roku Sieć Obywatelska Watchdog Polska rozpoczęła szeroko zakrojoną akcję mającą na celu sprawdzenie, jak w polskich instytucjach państwowych traktuje się prawa obywateli i czy instytucje te funkcjonują jawnie. Postanowiliśmy powrócić do tego tematu – wyniki są co najmniej ciekawe.

Przypomnijmy – prawie półtora roku temu Sieć Obywatelska Watchdog Polska rozesłała zapytania o udostępnienie kalendarzy spotkań ministrów do wszystkich 17 (wtedy funkcjonujących) ministerstw, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Biura Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych oraz polskiego komisarza w Unii Europejskiej. O wynikach tamtych działań możecie przeczytać w artykule Magdy Barczyk oraz w kontynuacji Katarzyny Batko-Tołuć.

Od tamtej akcji minęło już półtora roku, nastąpiło wiele zmian i zawirowań, spowodowanych chociażby wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi w 2015 roku. Jak wiele zmieniło się jednak w temacie jawności działań instytucji państwowych? Sieć Obywatelska Watchdog Polska ponownie skierowała wzrok na urzędników państwowych, aby sprawdzić, którą stroną są oni obróceni do obywateli.

29.12.2015 roku Stowarzyszenie wysłało zapytanie o udostępnienie kalendarzy do wszystkich 19 ministerstw oraz do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Tym razem jednak poszliśmy o krok dalej, wysyłając zapytania również o szczebel regionalny – do Urzędów Marszałkowskich oraz Urzędów Wojewódzkich. Jaki był tego efekt?

4892561314_951d8ae04a_b
foto: ejbSF, licencja: CC BY-NC-ND 2.0

Garść cyferek

W sumie wysłane zostały 52 wiadomości z wnioskiem o udostępnienie kalendarza. Odpowiedź otrzymaliśmy z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, 9 ministerstw, 10 urzędów wojewódzkich oraz 8 marszałkowskich. W sumie daje nam to 28 maili zwrotnych o bardzo różnej treści. Oznacza to, że odpowiedziała nam ledwo ponad połowa urzędów.

Jak brzmiały same odpowiedzi? Idąc od szczytu – nie otrzymaliśmy pozytywnej odpowiedzi od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a że „przykład idzie z góry”, podobnie postąpiła większość ministerstw. Praktycznie jako jedyne „wyłamały się” Ministerstwo Edukacji Narodowej i Ministerstwo Ochrony Środowiska. Jak nie trudno policzyć, pozostałe 7 odpowiedzi ministerstw było negatywnych.

Bliżej ludu?

Całkowite zaskoczenie spotyka nas, gdy rzucimy okiem na odpowiedzi z biur marszałków i wojewodów. W sumie na 18 przysłanych do nas odpowiedzi aż… 12 zawierało odpowiedź pozytywną! Jakby tego jeszcze było mało – wiele urzędów, poza tym, że nie ma problemu z udostępnianiem kalendarza wojewody czy marszałka, to wręcz zachęca do zaglądania, co też osoba publiczna robi w czasie pracy, umieszczając takie kalendarze w formie elektronicznej na stronach urzędu. Robi tak m. in. wojewoda łódzki, podlaski, opolski czy podkarpacki. Jest to PR-owo świetne posunięcie ze strony rządzących, pokazują, że grają w otwarte karty oraz są zwróceni frontem do obywatela.

Wnioski…

Niestety, jak wyraźnie widać, w ciągu półtora roku niewiele zmieniło się w kwestii jawności danych o funkcjonowaniu najwyższych urzędów państwowych. Trzeba przyznać, że urzędy wojewódzkie i marszałkowskie znacznie podnoszą całość statystyk, jednak „im dalej w las, tym więcej drzew”. Im wyżej kierujemy pytanie o udostępnienie danych, tym mniejsza jest szansa, że odpowiedź otrzymamy. Najczęściej słyszanymi odpowiedziami były stwierdzenia, że „kalendarz ma charakter wewnętrzny” lub że jest to jedynie „narzędzie i pomoc organizacyjna”. Urzędy niezmiennie zasłaniały się stwierdzeniem, że kalendarz nie jest informacją publiczną w rozumieniu ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2014 r., poz. 782 ze zm.). Byłoby to w pełni uzasadnione, gdyby zapytaniu podlegał kalendarz na najbliższy czas – wtedy można byłoby próbować poszukiwać potencjalnych zagrożeń dla udostępnienia tych informacji. Jednak zapytanie dotyczyło kalendarza z czasu przeszłego, spotkań, które już się odbyły, przez co należy to traktować jedynie jako sprawozdanie urzędnika z pełnionych przez niego obowiązków. Każdy urzędnik, czy to na szczeblu państwowym czy też regionalnym, powinien pamiętać, że bezpośrednio lub pośrednio, został wybrany przez ludzi i to właśnie ludzi powinien reprezentować, przed nimi odpowiadać za to, co robi. Nie zaś traktować stanowiska jak prywatną piaskownicę. Ale czy to się kiedykolwiek zmieni?

Pomóż jawności i naszej niezależności!

Komentarze

  1. recenzent?

    Zmieni się wtedy gdy przepisy Konstytucji , ustaw,umów międzynarodowych będą traktowane jak prawo powszechnie obowiązujące a nie po „uważaniu”.
    Zmieni się wtedy, gdy polscy prawnicy (tak przecież głośni i aktywni w „obronie” Konstytucji), przestaną obsługiwać zadaniowo grupy interesów, produkując w ramach aktywizmu sędziowskiego, wytwory w rodzaju dokumentu wewnętrznego, informacja nie mająca walorów, nadużywanie prawa człowieka itp.

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *